Ile wynosi średnia pensja w Krakowie i Małopolsce?
Bardzo ciekawe – ale przykre dla większości zatrudnionych – jest w najnowszym komunikacie krakowskiego GUS to, że po raz pierwszy od dłuższego czasu przeciętne wynagrodzenie w Małopolsce okazało się w sierpniu 2022 niższe niż wyniosła średnia za osiem miesięcy od początku roku. Czyli realnie spadło. Wynika to z faktu, że pracownicy niektórych sektorów gospodarki – zwłaszcza energetyki i górnictwa, ale też częściowo handlu (a ściślej: największych sieci sklepów) – otrzymali w minionych miesiącach solidne „rekompensaty antyinflacyjne”. W niektórych wypadkach przekraczały one wysokość miesięcznej pensji, co bardzo mocno podbiło ogólna średnią.
Wpływ na wysokość przeciętnego wynagrodzenia miały też inne świadczenia - wypłacane głównie w podmiotach kontrolowanych przez państwo, np. nagroda z okazji dnia leśnika czy czternastka dla górników. W efekcie średnia pensja w Małopolsce od stycznia do sierpnia 2022 r. wyniosła aż 6.789 zł i była o 15 procent wyższa od średniej za osiem pierwszych miesięcy 2021 roku.
Podwyżki wynagrodzeń w Krakowie i Małopolsce: zdecydowanie NIE po równo
Problem z tą średnią jest taki, że w jednych sekcjach gospodarki podwyżki wynagrodzeń nie przekroczyły 5 procent, co oznacza aż kilkunastoprocentowy spadek płac realnych, w innych oscylowały wokół 10 procent, a tylko w nielicznych zbliżyły się do poziomu inflacji (17,2 proc.). Zarazem widać wyraźnie, jak impet podwyżek z każdym tygodniem maleje. W sierpniu płace wzrosły ponad inflację tylko w jednym sektorze małopolskiej gospodarki, a już w kilku były jedynie jednocyfrowe – mimo że inflacja cały czas się rozpędza. Co szczególnie niepokojące – najmniejszymi podwyżkami „pochwalił” się GUS-owi przemysł.
Przedsiębiorcy przez ostatnie dwa lata przyznawali otwarcie, że nie mają wyjścia: muszą podnosić wynagrodzenia, ponieważ chronicznie brakuje im pracowników – i dotyczyło to zarówno stanowisk robotniczych, nie wymagających większych kwalifikacji, jak i funkcji specjalistycznych i menedżerskich. Teraz deficyt pracowników jest wciąż duży, a bezrobocie bardzo niskie, więc przy rosnącej inflacji załogi oczekują podwyżek, ale firmy coraz częściej rozkładają ręce tłumacząc, że z powodu lawinowego wzrostu kosztów nie dysponują nadwyżkami, które można by przeznaczyć na dalszy wzrost wynagrodzeń. Co będzie dalej?
Prognoza wynagrodzeń: co dalej z podwyżkami płac w Krakowie i Małopolsce
Prawdopodobny scenariusz dla większości branż już ziszcza się w budownictwie: z powodu ostrego hamowania mieszkaniówki (spadek popytu jest niespotykany od 10 lat) maleje zapotrzebowanie na materiały oraz usługi budowlane, co już doprowadziło do zwiększenia dostępności ekip wykonawczych i zatrzymania wzrostu cen (a w niektórych przypadkach - nawet ich obniżenia). Na razie nie skutkuje to zwolnieniami pracowników, ale dynamika podwyżek płac zdecydowanie się zmniejszyła: w pierwszych miesiącach roku było to blisko 20 procent, a w sierpniu już prawie dwa razy mniej.
Wiele zależy tu od zaplanowanych na najbliższe miesiące i lata inwestycji infrastrukturalnych finansowanych ze środków publicznych, m.in. w związku z Igrzyskami Europejskimi, ale też o sytuacji w krajach Unii, zwłaszcza w Niemczech, Francji, Włoszech i całym Beneluksie, gdzie pracuje od lat wielu polskich budowlanych; jeśli te kraje ogarnie recesja i pracownicy zaczną zjeżdżać do Polski, wpłynie to na wysokość płac.
Najbardziej brzemienne w skutki będą jednak zapewne – nie tylko w budownictwie - postępujące obecnie podwyżki cen paliw (zwłaszcza stosowanego w transporcie diesla) oraz radykalne wzrosty cen energii od początku roku. Większość przedsiębiorców korzysta jeszcze z dotychczasowych stawek, a te nowe, „proponowane” przez państwowe molochy energetyczne, sprawiają, że biznes nijak się nie spina. Rząd zapowiedział wprawdzie preferencyjne stawki dla małych przedsiębiorstw, ale będą one obwarowane wieloma warunkami – i jednak zdecydowanie wyższe niż dotąd. A to oznacza z jednej strony konieczność podniesienia cen towarów i usług, czyli groźbę odstraszenia klientów i drastycznego spadku sprzedaży i przychodów, a z drugiej – radykalne zmniejszenie puli środków na podwyżki płac.
Nie są to dobre wieści dla pracowników. Eksperci przewidują, że wysoka inflacja – być może nawet w okolicach 20 procent – pozostanie z nami na długo, być może nawet przez rok, a tymczasem pracodawcy mogą nie mieć pieniędzy, by to pracownikom zrekompensować. Efektem będzie bolesny spadek płac realnych. Czy ten scenariusz się ziści? Przekonamy się niebawem. A jak sytuacja wygląda dziś? Kto dostał podwyżki? Jaki jest poziom zarobków w poszczególnych branżach? Jeśli chcesz poznać szczegóły i trendy, kliknij w przycisk "zobacz galerię" i przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE.
- Oto najwięksi pożeracze prądu w twoim domu!
- Horoskop jesienno-zimowy dla wszystkich znaków zodiaku
- Pokoje do wynajęcia w Krakowie. Cena? Od 600 do nawet 1500 złotych!
- Emerytury w październiku 2022. Takie przelewy będą dostawać emeryci po zmianach
- Najpopularniejsze imiona w tym roku w Krakowie. TOP 10 dla chłopców i dla dziewczynek
- Punkty karne. Nowy taryfikator punktów 2022. Co zmieniło się od 17 września?
