Ksiądz gwałcił 12-latkę pod Miechowem? Ofiara walczy o sprawiedliwość, a prokuratura broni decyzji o umorzeniu

Artur Drożdżak
Artur Drożdżak
Dziewczyna wskazuje na księdza jako sprawcę gwąłtów i okaleczeń. Zdjęcie ilustracyjne
Dziewczyna wskazuje na księdza jako sprawcę gwąłtów i okaleczeń. Zdjęcie ilustracyjne 123RF
Krakowska prokuratura w oświadczeniu dla mediów odniosła się do wstrząsającego materiału telewizji TVN24. Przedstawiono w nim relację dorosłej dziś osoby, która opowiedziała, że jako 12-latka była gwałcona i okaleczana przez księdza z parafii pod Miechowem. - Publikacja ma charakter jednostronny i wykazuje sprzeczność z faktycznym przebiegiem postępowania - podają śledczy i wskazują, że pierwotnie pokrzywdzona wskazała na inną osobę jako sprawcę jej krzywdy.

W materiale opublikowanym 16 marca br. w TVN24 pokrzywdzona dziewczyna opowiedziała, jak ksiądz ją gwałcił i okaleczał regularnie przez półtora roku. Obecnie 19-letnia Marianna wciąż czeka na efekty działań prokuratury. Ksiądz pozostaje na wolności i dziewczyna boi się, że może skrzywdzić kolejne dziecko. 

- To wszystko zaczęło się w 2013 r. Ja miałam wtedy 12 lat, gdy poszłam na kółko biblijne - tak swoją historię rozpoczęła Marianna, ofiara księdza. Po pewnym czasie prowadzący zajęcia w małopolskiej parafii ksiądz prosił, by dziewczynka zostawała, przepisywała mu kazania, a potem - żeby się rozbierała.

- Musiałam się rozebrać, tak jak już wcześniej bywało, i po prostu wziął mnie i posadził jakby na sobie - opowiada Marianna. I tak co piątek, przez półtora roku, ksiądz gwałcił dziewczynkę. Mówił, że tylko do tego ona się nadaje i groził, że ją zabije. Bała się i wstydziła powiedzieć komukolwiek, także o tym, że ciął ją po plecach i w okolicach miejsc intymnych.

Prokuratura w Miechowie umorzyła sprawę

- Brał taki nożyk, po prostu kazał mi się położyć. I tak jeździł po ciele, dopóki nie przeciął. (...) Już wolałam ten nóż, bo to przynajmniej nie sprawiało, że czułam się taka okropnie brudna po prostu, tak strasznie się wstydziłam - wyznaje Marianna. Chciała się rzucić pod ciężarówkę.

Choć dziewczyna wskazała księdza jako sprawcę jednego gwałtu, prokuratura w Miechowie umorzyła sprawę. Marianna teraz studiuje prawo. Gdy osiągnęła pełnoletność, ponownie zawiadomiła miechowską prokuraturę.

- Zobaczyłem dziewczynę, która, zamiast znaleźć sprawiedliwość, cierpi. Cierpi za długo - mówi Artur Nowak, prawnik i pełnomocnik Marianny. Złożył w prokuraturze wniosek w czerwcu 2020 r. Ksiądz działa już w innej, świętokrzyskiej parafii.

- Ona po prostu boi się, że ten człowiek jest bezkarny i dalej funkcjonuje, i dalej może po prostu robić to samo. Gdzie ona ma iść z tym? Idzie do prokuratury, prosi państwo o pomoc - mówi Nowak.

W ciągu 9 miesięcy przesłuchano kilka osób, które wskazała, i ją samą - przez 10 godzin. - To było coś strasznego. Przez większość tego czasu ja byłam po prostu atakowana pytaniami, sugerowano kolejny raz, że być może ja gdzieś tam na przykład świadczyłam usługi - opowiada Marianna. Pełnomocnik składał skargi na prokurator Wiolettę Jędrychowską-Jaros, która prowadzi śledztwo. Kilka lat temu podpisała się pod umorzeniem.

"Fakty" TVN próbowały zapytać o sprawę prokurator Jędrychowską-Jaros, ale ona odesłała dziennikarzy nas do rzecznika Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Ta w czwartek 18 marca zabrała głos w sprawie.

Podała, że konieczne było przedłużenie śledztwa do 23 maja 2021 r. Co do agresywnego sposobu przesłuchania dziewczyny - że prokurator ma prawo zadawać pytania "niezależnie od tego, czy udzielenie na nie odpowiedzi jest dla świadka wygodne czy też nie".

"Zgromadzone dotychczas dowody nie pozwalają na wskazanie jako sprawcy osoby duchownej"

Rzecznik zwraca uwagę, że publikacja telewizji ma charakter jednostronny i wykazuje sprzeczność z faktycznym przebiegiem postępowania. Wskazuje, że pierwotnie pokrzywdzona wskazała na inną osobę jako sprawcę jej krzywdy. Wbrew treści publikacji, która wybiórczo odwołuje się do dowolnych fragmentów zeznań pokrzywdzonej, zgromadzone dotychczas dowody nie pozwalają na wskazanie jako sprawcy osoby duchownej.

- Kwestią kluczową dla dalszego biegu postępowania jest zweryfikowanie wiarygodności pokrzywdzonej, tym bardziej, że opinia psychologiczna wskazuje na poważne wątpliwości w tym zakresie - podają śledczy.

Zwracają uwagę, że przesłuchanie pokrzywdzonej odbyło się przed sądem, w obecności jej pełnomocnika, a także biegłego psychologa, było ono kontynuowane na wyraźny wniosek pokrzywdzonej.

Coraz więcej cudzoziemców zgłoszonych do ubezpieczeń

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
krak

Kiedyś to było normalne i wiadomo było ,ze ksiądz tez facet i sobie musi ulżyć .W każdej wsi to było wiadomo - chłopy pilnowały swoich bab co by nie wpadły w oko księdzu bo wiadomo księdzu się nie odmawia - nie da rozgrzeszenia i do piekła . . Facet na posadzie księdza powinien żyć jak inni .

G
Gość

Upada wielka nierządnica wg Apokalipsy czyli Kościół katolicki

G
Gość

Pisowska prokuratura zawsze wybroni duchownych pedofili :)

E
Erich

Jaka miejscowość? Wie ktoś może?

Dodaj ogłoszenie