Maria i Lech Kaczyńscy: para, która kochała ludzi i Polskę

Redakcja
Maryla wnosiła w moje życie ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Jako mężczyzna bardzo tego potrzebowałem. Świat polityki jest światem trudnym. Nie przetrwałbym tego bez żony - wyznał niedawno w wywiadzie Lech Kaczyński. Przeżyli razem jako małżeństwo 32 lata.

Gdy oglądam się wstecz, mogę tylko powiedzieć: w moim życiu niemal wszystko mi się udało. Chciałem być naukowcem i nim zostałem. Zostałem politykiem, potem prezydentem - mówił w jednym ze swych ostatnich wywiadów Lech Kaczyński.

Urodził się w 1949 r. Szczęście jego rodziców Jadwigi i Rajmunda Kaczyńskich było podwójne. Na świat przyszły bliźniaki - jako pierwszy Jarosław, a po 45 minutach Lech. Rodzina mieszkała na warszawskim Żoliborzu. Z domu obaj synowie wynieśli tradycje patriotyczne, rodzice walczyli w Powstaniu Warszawskim. Cała Polska poznała braci Kaczyńskich jeszcze jako dzieci, gdy odkryto u nich talent aktorski i zagrali w ekranizacji powieści Kornela Makuszyńskiego. Już wtedy było wiadomo, że chłopcy mają zdolności przywódcze, co miało się po latach potwierdzić.

Jednak najpierw Lech Kaczyński wybrał dla siebie drogę naukową. Po studiach na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego wyjechał do Gdańska, gdzie w katedrze prawa pracy obronił doktorat. Wówczas też za pośrednictwem brata, nawiązał współpracę z Biurem Interwencji Komitetu Samoobrony Społecznej KOR.

Gdy przyszedł sierpień 1980 r. Lecha Kaczyńskiego nie mogło zabraknąć wśród strajkujących robotników. - Wiedziałem, że szykuje się draka. Prywatnie strasznie się tym martwiłem, bo akurat urodziła mi się córka. Ale pewnego dnia wpadła do mnie Ania Walentynowicz z wieścią, że wyrzucają ją z pracy. Wykorzystując cały swój kunszt prawniczy, przez całą noc pisałem jej odwołanie. Rano, kiedy do niej z nim pobiegłem, już jej nie było w domu. Była w stoczni. Zaczął się strajk. Parę dni później ja też się tam znalazłem - wspominał tamte czasy Lech Kaczyński.

Jako doradca Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej został wówczas autorem części zapisów Porozumień Sierpniowych, a także delegatem gdańskiego NSZZ "Solidarność" na pierwszy krajowy zjazd związku. Wybrano go członkiem komisji programowej, a później przewodniczącym zespołu do spraw uregulowania stosunków z Polską Zjednoczoną Partią Robotniczą.
W momencie ogłoszenia stanu wojennego znalazł się na liście opozycjonistów przeznaczonych do internowania. Trafił do więzienia w Strzebielinku koło Wejherowa, gdzie przebywał prawie rok. W drugiej połowie lat 80. był bliskim współpracownikiem Lecha Wałęsy i brał udział w rozmowach "Solidarności" z przedstawicielami władz w Magdalence pod Warszawą.

Jednak zabrakło go przy Okrągłym Stole. Brał jedynie udział w obradach tzw. podstolików. - Powiedziano nam z bratem, że miejsce przy głównym stole jest tylko dla jednego z nas. Obydwaj zrezygnowaliśmy - tłumaczył po latach Lech Kaczyński. W 1990 roku został wiceprzewodniczącym NSZZ "Solidarność".

Niebawem został jednak ministrem stanu do spraw bezpieczeństwa w Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy, a następnie Prezesem Najwyższej Izby Kontroli. W roku 2000 powołano go na stanowisko ministra sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka, a rok później stanął na czele nowej partii politycznej Prawa i Sprawiedliwości. W tym samym czasie zwyciężył w wyborach na prezydenta stołecznego Miasta Warszawy. Z tego stanowiska zrezygnował w momencie, kiedy postanowił wziąć udział w wyborach prezydenckich z ramienia PiS-u.

Startował na fali wielkiego społecznego oczekiwania na przejęcie w Polsce władzy przez trwałą koalicję sił postsolidarnościowych. Proponował przeprowadzenie głębokich zmian społecznych i politycznych, streszczonych w planie politycznym nazwanym IV RP. Przed wyborami, wokół swej kandydatury pod hasłem Polski solidarnej, zdołał zjednoczyć szerokie spektrum sił społecznych. Po wyraźnym zwycięstwie w drugiej turze wyborów nad Donaldem Tuskiem przejął najwyższe stanowisko w państwie od Aleksandra Kwaśniewskiego.

Jego dobiegająca w tym roku końca kadencja charakteryzowała się dużym przywiązaniem Prezydenta do wartości narodowych i patriotycznych tradycji. Prezydentura dzieliła się na dwa wyraźne etapy. W pierwszym (2005-2007) Lech Kaczyński ściśle współpracował z rządami koalicji, której podstawową siłą było PiS. Po wyborach z 2007 roku Lech Kaczyński był w wyraźnym konflikcie z rządem PO. W końcu maja miał oficjalnie rozpocząć walkę o reelekcję.

Kiedy pod koniec lat 70. Lech Kaczyński szkolił robotników, opowiadał im o historii współczesnej Polski, także o sowieckiej zbrodni w Katyniu. Zginął w drodze na obchody jej 70. rocznicy, kilkadziesiąt kilometrów od miejsca naznaczonego polską tragedią narodową.
Maria Kaczyńska urodziła się w 1943 r. Pochodziła z wileńskiej rodzinny Mackiewiczów, która po 1945 r. została repatriowana do powojennej Polski. Przyszła na świat z wadą serca, dlatego też wychowywana była pod staranną opieką, ale - jak podkreślała - zawsze w duchu patriotycznym. Jej ojciec walczył w wileńskich oddziałach Armii Krajowej, a jego brat zginął pod Monet Cassino.

Od dzieciństwa wykazywała zainteresowanie naukami ścisłymi, dlatego też po liceum ekonomicznym trafiła na handel zagraniczny w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Sopocie. Po ukończeniu studiów podjęła pracę naukową w Instytucie Morskim w Gdańsku i wtedy to poznała Lecha Kaczyńskiego. - U nas przyjaźń bardzo szybko zamieniała się w kochanie- mówiła w wywiadach. - Czułam, że bezgranicznie mogę Leszkowi ufać.

Młodzi pobrali się po dwóch latach znajomości. Szybko na świat przyszła ich jedyna córka Marta. Maria Kaczyńska postanowiła wtedy zrezygnować z pracy zawodowej i poświęcić się rodzinie. Musiała podjąć taką decyzję, bo Lech Kaczyński był już mocno zaangażowany w działalność opozycyjną. - Niosła ona za sobą spore ryzyko, ale szłam za Leszkiem. Bałam się, cierpiałam, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby blokować męża - wspominała.

W szczególnie trudnej sytuacji Maria Kaczyńska znalazła się w noc ogłoszenia stanu wojennego. Po internowaniu męża została sama z dzieckiem. Marta miała tedy półtora roku. - W nocy z 12 na 13 grudnia zabrali męża z domu. Najpierw myślałam, że na chwilę, a okazało się, że trwała ona prawie rok. Do 22 grudnia nie wiedziałam o mężu kompletnie nic. Dopiero na SB przy Okopowej w Gdańsku usłyszałam, że mogę szykować paczkę żywnościową - opowiadała już jako Pierwsza Dama. Mimo surowej zimy odważyła się wsiąść do rodzinnego malucha i pojechać do obozu internowania.
Przez wszystkie lata działalności politycznej Lecha Kaczyńskiego, Maria wspierała męża. Także wtedy, kiedy został prezydentem Rzeczpospolitej.

W jego imieniu uczestniczyła w wielu uroczystościach międzynarodowych. Jako pierwsza dama objęła patronatem wiele akcji charytatywnych. Mimo, że żyła jakby w cieniu męża, potrafiła mieć własne zdanie. Tak było wtedy, kiedy opowiedziała się, za pozostawieniem Doliny Rospudy w nienaruszonym stanie, a także wtedy gdy podpisała się pod apelem kobiet pracujących w mediach o pozostawienie bez zmian zapisu konstytucji w dziedzinie ochrony życia. Cała Polska zapamiętała ją, kiedy na wieść o tragedii Czeczenki Kamisy, której trzy córeczki zamarzły podczas nielegalnego przekraczania granicy, spontanicznie odwiedziła ją w szpitalu w Ustrzykach Dolnych.

Maria Kaczyńska zginęła w katastrofie lotniczej pod Katyniem. Niedaleko miejsca, gdzie został zamordowany brat jej ojca.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
teriza
ależ mi poświecenie - wsiąść do własnego malucha i pojechac do męża/ do obozu w Strzebielinku - Ha, Ha,/ jak ja byłam internowana w Darłówku , to moja mama musiała całą polskę przejechać , by się przez pół godziny ze mną zobaczyć - bo przez pierwsze pół godziny stała na mrozie pod bramą i czekała na wejście!
b
bonton
Tak kochali że nie znali nawet Hymnu a do człowieka potrafił powiedzieć spieprzaj dziadu czy już każdy o tym zapomniał. Co wygadywali na Rosjan a jak się teraz Rosjanie zachowali o tym trzeba pamiętać.
J
Julian
Czy trzeba było aż śmierci Pana Lecha Kaczyńskiego Prezydenta RP, żeby go zrozumieć ? Odszedł kolejny Wielki Polak.
Czy w końcu nadejdzie taki czas ,że zrozumiemy wszyscy co to jest patriotyzm ? Co to był Katyń ?
a
adas
A POlacy ich nie kochali...
Dodaj ogłoszenie