Miejski Zakład Komunikacji w Oświęcimiu od sześćdziesięciu lat wozi ludzi (ZDJĘCIA ARCHIWALNE)

Bogusław Kwiecień
Bogusław Kwiecień
Archiwum MZK Oświęcim, Zbiory Janusza Piecucha
Udostępnij:
W najlepszych czasach miejska komunikacja przewoziła rocznie 43 mln pasażerów. W spółce liczą, że za sprawą nowych autobusów ludzie będą znów chętniej korzystać z jej usług

1 października 1957 roku o 4 rano wyjechał na trasę pierwszy autobus na linię nr 1 Dworzec PKP – Zakłady Chemiczne. To był początek miejskiej komunikacji w Oświęcimiu. Był to okres, gdy miasto szybko się rozwijało po obu stronach Soły.

Drzwi się nie domykały

– Mieszkałem na tzw. stacji, a pracę dostałem w zakładach chemicznych. Trudno było codziennie maszerować po kilka kilometrów tam i z powrotem, czy nawet jeździć na rowerze, szczególnie w zimie – wspomina Zdzisław Wojcik.

Jak dodaje, dla niego autobusy miejskie, podobnie pewnie jak dla wielu oświęcimian, były luksusem, chociaż nie ma żadnego porównania z dzisiejszymi. Niemal od początku były przepełnione, tak wielu było pasażerów. – Drzwi się nie domykały, ludzie wisieli na zderzakach – wspomina oświęcimianin.

Ówczesna Miejska Komunikacja Samochodowa (MKS) posiadała 10 autobusów marki Star 52, popularnie nazywanych „stonkami”. Kierowcą pierwszego autobusu, jak można przeczytać w kronice zakładu, był Władysław Malicki. Z czasem czerwone autobusy stały się charakterystycznym obrazkiem na oświęcimskich drogach. W 1970 roku wówczas już Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne (MPK) przewiozło 19,5 mln pasażerów. Autobusy docierały do prawie wszystkich miejscowości powiatu.

– W najlepszym okresie, czyli na przełomie lat 70. i 80. mieliśmy 156 autobusów, w tym 40 autobusów przegubowych – wylicza Kazimierz Tobiczyk, były wieloletni dyrektor a potem prezes MZK. – Autobusy przejeżdżały rocznie ponad 6,5 mln kilometrów – dodaje. Poza Oświęcimiem MZK obsługiwało rejony Brzeszcz, Chełmka, Bierunia, Spytkowic, Wilamowic, Kęt, Andrychowa i Porąbki, przewożąc prawie 43 mln ludzi.

Handel rybami w Oświęcimiu, 1933

Dawny Oświęcim w obiektywie [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

Barani kożuch i worek soli

Janusz Piecuch pracę w MPK zaczął w 1971 roku.

– Zawsze z sentymentem wracam do tamtych czasów, chociaż niełatwo było być kierowcą – mówi pan Janusz. Pierwszy kurs zaczynał się o piątej rano, ale w zimie, trzeba było stawić się na zajezdni o trzeciej, żeby rozgrzać instalację. Żeby uruchomić autobus, podkładało się pod podwozie palące się gazety. Potem mocno się kopciło i w końcu można było wyjechać na trasę.

– W autobusach nie było ogrzewania. Kierowcy dostawali baranie kożuchy, a do tego worki z solą – dodaje Janusz Piecuch. Te drugie, aby rozmrozić oblodzone okna. Przednią szybą zajmował się sam kierowca, a tylną konduktorka. Niewielu pewnie oświęcimian pamięta panie siedzące przy tylnym wejściu do autobusu, które sprzedawały i kasowały bilety.

Brat pana Janusza, Karol Piecuch przepracował za kierownicą miejskich autobusów 40 lat i do dzisiaj jeszcze wspiera firmę, jeśli jest potrzeba. Dobrze pamięta swoje pierwsze kursy. – Wielu znajomych było mocno zaskoczonych, gdy zobaczyło mnie na fotelu kierowcy, bo nikomu specjalnie się nie chwaliłem, że będę jeździł w MPK – opowiada Karol Piecuch.

W ciągu swojej pracy jeździł różnymi autobusami. Dobrze wspomina jelcze, potocznie nazywane „ogórkami”. Potem były ikarusy, w tym przegubowe. W tych trzeba było mieć mocną nogę, żeby poradzić sobie ze sprzęgłem przy zmianie biegów.

W porównaniu do nich duńskie DAB-y sprowadzone przez MZK na początku lat 90. to już był prawdziwy komfort. To nie były nowe pojazdy, ale przez wiele lat były niezawodne i niezniszczalne. Jeden z takich DAB­-ów przejeździł 35 lat. Duńskie autobusy były żółte i tak z czasem zaczęto przemalowywać resztę taboru.

W latach 90. nastąpił drastyczny spadek liczby pasażerów. – Ludzie zaczęli przesiadać się na swoje samochody, ale także zniknęło wiele firm – dodaje Kazimierz Tobiczyk. Na przykład tylko do różnych zakładów przy ul. Leszczyńskiej MZK przez lata dowoziło codziennie ponad 3 tys. ludzi. Z drugiej strony miasta, w ZChO pracowało ponad 10 tys. osób.

Czekają na nowe autobusy

Bożena Fraś, obecna prezes Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego nie ukrywa, że firma stoi przed kolejnymi wyzwaniami.
– Po pierwsze wymiana części autobusów, bo średni wiek obecnego taboru przekracza 20 lat, a przeciętny przebieg to 1,5 mln kilometrów – mówi Bożena Fraś.

Spółka stara się o zakup 20 najnowszej generacji pojazdów, w tym siedmiu hybrydowych, czyli z napędem na przemian na silnik spalinowy lub elektryczny w zależności od potrzeb oraz 13 typu Euro 6. Sprawa ma rozstrzygnąć się na dniach. Koszty zakupu mają być sfinansowane w 85 proc. ze źródeł unijnych. Wniosek złożony przez spółkę do Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie opiewa na 18 mln zł. Resztę MZK wyłoży sam.

– Będą to pojazdy nowoczesne, zarówno pod kątem obsługi przez kierowców, jak i komfortu jazdy dla pasażerów – zaznacza prezes MZK. Nie ukrywa, że w ten sposób firma chce zachęcić do podróżowania autobusami więcej ludzi.

Pilną sprawą jest też wymiana dziurawej nawierzchni na placu manewrowym w zajezdni oraz modernizacja warsztatów. Trzeba postawić również nowoczesną myjnię.

Autobus w pobliżu Barbakanu, rok 1932.http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/84310/

Dawne autobusy w Krakowie [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

Kilka ważniejszych dat z kroniki MZK

  • 1 października 1957 roku powstanie komunikacji miejskiej w Oświęcimiu.
  • Na początku Miejska Komunikacja Samochodowa działała w ramach Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, mającego siedzibę przy ul. Bulwary. Pierwszym kierownikiem, a potem dyrektorem był Kazimierz Cetnar. W 1961 roku utworzone zostało samodzielne Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne Oświęcim.
  • W 1971 roku z autobusów zniknęły konduktorki.
  • Zostały zastąpione przez kasowniki. Przez jakiś czas przedsiębiorstwo samo zajmowało się ich produkcją.
  • W styczniu 1976 roku oświęcimskie MPK straciło samodzielność. Zostało połączone z MPK Bielsko-Biała, tworząc wspólnie Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Komunikacji.
  • Samodzielność odzyskało w styczniu 1981 roku. 1 stycznia 1990 roku ze struktur MPK Oświęcim wydzielił się zakład w Kętach. 1 czerwca 1991 roku MPK zmieniło nazwę na Miejski Zakład Komunikacji i taką nosi do dzisiaj.
  • W 1999 roku pojawił się pierwszy autobus dostosowany do przewozu niepełnosprawnych.
  • 31 grudnia 2008 roku MZK zostaje przekształcone z zakładu budżetowego w spółkę miejską.
  • Prezesem został wieloletni dyrektor Kazimierz Tobiczyk, który pełnił tę funkcję do końca kwietnia 2016 roku. Jego następcą została Bożena Fraś.

WIDEO: Co Ty wiesz o Krakowie?

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kierowca
Te JELCZE to byly jednak niezastapione. Na polskie warunki gdzie byly dziurawe drogi a ludzie wisieli w drzwiach jedynie Jelcz sie sprawdzil. Inne autobusy byly zbyt delikatne.
Dodaj ogłoszenie