Nie zostawię męża i córek samych

Tomasz Rabjasz
Mąż Marcin i córeczki Ola i Ada to największe miłości życia Joanny. To dla nich muszę wygrać - mówi
Mąż Marcin i córeczki Ola i Ada to największe miłości życia Joanny. To dla nich muszę wygrać - mówi Tomasz Rabjasz
Joanna Filińska choruje na śmiertelny nowotwór krwi. Uratować może ją pilny przeszczep szpiku. W weekend w wielu miejscach w regionie poszukiwany będzie jej genetyczny bliźniak

Z takim groźnym i silnym przeciwnikiem do tej pory 29-latka z Radłowa jeszcze się nie mierzyła. Nazywa się chłoniak Hodgkina, jest rakiem krwi. Joanna Filińska nie poddaje się jednak. Nie chce umierać. Jest młoda i ma dla kogo żyć. Bardzo kocha swoje córeczki. Starsza z nich Ola ma sześć lat, Ada jest o dwa lata młodsza. Nie wyobraża sobie, by dziewczynki zostały same, a jej mąż - wdowcem.
Marcina poznała jeszcze w czasach szkolnych. Od ośmiu lat tworzą szczęśliwe małżeństwo. Mieszkają u rodziny Joanny, choć pomyśleli także o własnym kącie. Zaczęli budować dom. Niestety, inwestycję trzeba było wstrzymać, kiedy ich wcześniejsze życie zawaliło się z dnia na dzień.

Dziwne objawy

Koszmar rozpoczął się dwa lata temu. Joanna zaczęła się szybko męczyć, dokuczały jej duszności. Miała nieprzyjemne uczucie swędzenia skóry, a nocami oblewała się potem. Zauważyła również, że z niezrozumiałego powodu puchnie jej szyja.
- Widziałam po sobie, że zaczyna dziać się ze mną coś niedobrego. Nie zwlekając, postanowiłam zgłosić się do lekarza - wspomina radłowianka.
Już badanie krwi dawało podstawy do niepokoju. Lekarz zlecił także prześwietlenie klatki piersiowej. Okazało się, że kobieta ma powiększone węzły chłonne, które wycięto, a próbki skierowano do badań.
To właśnie wtedy diagnoza wykazała, że cierpi na chłoniak Hodgkina, który zatruł nie tylko jej krew, ale również kości oraz wiele narządów, w tym m.in. płuca oraz osierdzie.
- Brzmiało to jak wyrok. Nie załamałam się jednak, tylko postanowiłam z całych sił walczyć o to, żeby wyzdrowieć - zaznacza Joanna Filińska.

Choroba kontratakuje

W marcu bieżącego roku przeszła autoprzeszczep szpiku kostnego. Regeneracja przebiegała bardzo szybko. Zazwyczaj osoby, które go przechodzą, przez miesiąc muszą przebywać w szpitalu na obserwacji. Tymczasem 29-latka mogła wrócić do domu już po trzynastu dniach.
- To, że tak szybko stanęłam na nogi to zasługa moich bliskich, którzy mnie niezwykle motywują i wspierają. To dzięki nim jestem taka silna - podkreśla Filińska.
Kiedy wydawało się już, że Joanna może wygrać walkę z okrutną chorobą, po kilku miesiącach spokoju dała ona znowu o sobie znać. Kobieta zaczęła odczuwać między innymi silne bóle kręgosłupa oraz rąk. Badania, które przeprowadzono pod koniec ostatnich wakacji, wykazały, że choroba nawraca.
- Nie poddajemy się. Wierzymy, że wszystko za jakiś czas skończy się happy endem - mówi z nadzieją Marcin, mąż chorej kobiety. Aby ich marzenie się spełniło, konieczne jest spełnienie dwóch warunków.
Po pierwsze kobieta powinna zostać poddana kuracji bardzo kosztownym, nowym lekiem, który może powstrzymać dalsze postępy choroby. Specyfik na 4-5-miesięczną kurację to jednak wydatek rzędu 180 tys. zł. Nie wiadomo jeszcze czy Nivolumab będzie refundowany. Odpowiedź w tej sprawie spodziewana jest w ciągu najbliższych kilku dni.

Szpik jak wygrana w totka

- Musiałem zrezygnować z pracy, ponieważ zajmuję się żoną i córeczkami - mówi Marcin Filiński, który liczy, że lekarstwo będzie refundowane. Bez tego kuracja będzie finansowo nieosiągalna.
Jedyną szansą na całkowite wyleczenie radłowianki jest znalezienie jej genetycznego bliźniaka, który odda dla niej swój szpik. - Pobranie wymazu z zewnętrznej strony błony śluzowej policzka trwa dziesięć minut i nie boli, ani nic nie kosztuje, a może uratować życie, dlatego bardzo do tego zachęcam - podkreśla Leszek Lewandowski, koordynator ds. rekrutacji dawców z fundacji DKMS. Dawcą może zostać zdrowa osoba w wieku 18-55 lat. - Ważne jest, aby zgłosiło się jak najwięcej osób, ponieważ znalezienie bliźniaka genetycznego jest trudniejsze niż wygrana w totolotka - zaznacza Lewandowski.

W pomoc Joannie Filińskie zaangażowało się już bardzo wiele osób, a w weekend grono to powinno się jeszcze powiększyć.
Rejestracja dawców szpiku dla kobiety odbędzie się:
20 października w III LO w Tarnowie oraz Zespole Szkół Technicznych w godz. 8 -15
21 - 22 października w III LO w Tarnowie, Centrum Sztuki Mościce, Galerii Tarnovia i w Gemini Park Tarnów w godz. 10 - 18 oraz w Galerii Żabno i Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Radłowie w godz. 9 -17
Punkty mobilne pojawią się też obok wielu kościołów w regionie. Akcja odbędzie się także w Bielczy i Łęgu Tarnowskim.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie