Nowa odsłona korupcyjnej afery w tarnowskim ZUS

Paweł Chwał
Paweł Chwał
W wyniku afery korupcyjnej pracę w tarnowskim oddziale ZUS straciły od razu 4 osoby, w tym lekarz-orzecznik. Z pozostałymi dwoma umowę rozwiązano dyscyplinarnie, a z trzema za porozumieniem stron
W wyniku afery korupcyjnej pracę w tarnowskim oddziale ZUS straciły od razu 4 osoby, w tym lekarz-orzecznik. Z pozostałymi dwoma umowę rozwiązano dyscyplinarnie, a z trzema za porozumieniem stron Paweł Chwał
Udostępnij:
Prokuratura oskarża dwie byłe już urzędniczki tarnowskiego oddziału Zakładu o korupcję. Obciążają je zeznania jednego z przedsiębiorców, któremu miały pomagać w uzyskaniu świadczeń.

Do tarnowskiego sądu wpłynął akt oskarżenia przeciwko byłej szefowej oddziału ZUS oraz niedawnej jeszcze naczelniczce jednego z wydziałów. Prokuratura oskarża je o korupcję. Decydujący wpływ na postawienie zarzutów miały zeznania tarnowskiego przedsiębiorcy, który po czterech latach od wybuchu głośnej afery korupcyjnej w placówce, postanowił teraz wyjawić nowe fakty na temat procederu.

Nasz rozmówca chce pozostać na razie anonimowy. Żeby nie narażać się na docinki swoich bliskich i pracowników. - Łatwo komuś dokleić łatkę kapusia, ale ja za takiego się nie uważam. Wystarczająco długo trzymałem język za zębami, bo uważałem, że skoro ktoś mi pomógł, to powinienem być wobec niego lojalny. Ale nie mogę stać bezczynie, gdy ludzie, których wcześniej kryłem, teraz starają się mnie zniszczyć - wyznaje szczerze.

Klient specjalnej troski

Jego zażyłość z urzędnikami ZUS-u zaczęła się przypadkowo - od wizyty, którą kilka osób z kierownictwa oddziału złożyło parę lat temu w jego sklepie.

- Chodzili, oglądali towar, pytali na jakie rabaty mogą liczyć. Nic nie kupili, ale niedługo później dostałem z ZUS-u telefon z zaproszeniem na kawę. Byłem akurat na chorobowym po odniesionej kontuzji i oni to wykorzystali. Zapytali mnie wprost: „A nie chciałby Pan otrzymywać renty?”. Zaskoczony odpowiedziałem: „No pewnie, że bym chciał. Ale czy ja w ogóle mogę się o nią starać?”. „Jak najbardziej” - brzmiała odpowiedź - twierdzi.

Urzędnicy mieli potraktować jego wniosek priorytetowo, mimo że został złożony trzy miesiące po terminie. Mało tego - jak twierdzi - doradzali mu na każdym kroku, co ma robić, aby uzyskać dodatkowo wysokie odszkodowanie za wypadek w pracy, do którego w rzeczywistości nigdy nie doszło. - Byłem traktowany jak król. Wszystkie decyzje, co do moich świadczeń, zapadały w gabinetach kierownictwa ZUS, przy kawie. Ochroniarze byli dobrze poinformowani, do którego pokoju mają mnie zaprowadzić, a gdy na parkingu nie było wolnego miejsca, to nawet przejeżdżali autami służbowymi, żebym miał gdzie zaparkować. Żartowałem do żony, że niedługo zaczną mi rozwijać czerwony dywan do drzwi, jak będę wchodził - opowiada.

Gdy stawiał się na komisje lekarskie, orzecznicy ponoć w ogóle go nie badali. - Czekałem w zaciszu gabinetów na wyższych piętrach na odpowiedni sygnał, kiedy mam zejść na dół. Moja wizyta na komisji ograniczała się praktycznie do słów: „Dzień dobry”, „Dziękuję”, „Do widzenia”. Podawałem orzecznikowi jedynie mój dowód osobisty. On coś w milczeniu wypisywał w papierach, po czym wychodziłem. Później dostawałem informację, że renta została mi przedłużona na kolejne 12 miesięcy - opowiada przedsiębiorca.

Transakcja wiązana

Twierdzi, że przychylność urzędników nie była bezinteresowna. W ślad za tym iść miały transakcje wiązane, bezpośrednio związane z prowadzoną przez niego działalnością handlową.

- Pracownicy ZUS, zwłaszcza ci ze ścisłego kierownictwa tarnowskiego oddziału byli moimi stałymi gośćmi. Przyjeżdżali często i robili zakupy. Niemałe. Niektórzy umeblowali sobie u mnie domy od piwnic aż po strych, kupowali agd i artykuły dekoracyjne. Oczywiście z dużymi rabatami. Na przykład jeśli komplet mebli kosztował 5-6 tysięcy złotych, oni płacili góra 500-600 złotych - wylicza skruszony. Kres zażyłości położyć miało ujawnienie głośnej afery łapówkarskiej. Sam został w niej skazany prawomocnym wyrokiem za wyłudzenie ZUS-owskich świadczeń. Podczas śledztwa, ani w trakcie ciągnącego się miesiącami procesu (oskarżono ponad 20 osób: orzeczników, byłych pracowników ZUS, wręczających łapówki i pośredników - red.) nie wyjawił wszystkiego.

Utrzymuje, że swoje kroki ponownie skierował do prokuratury, kiedy ZUS zaczął domagać się od niego zwrotu blisko 400 tys. zł nienależnie pobranych świadczeń, a komornik zajął mu majątek i konta bankowe. Miał parokrotnie zwracać się o możliwość rozłożenia tej sumy na raty, ale dawni wspólnicy twardo mówili „nie”.

Procesu część druga

Prokurator, po wysłuchaniu zeznań przedsiębiorcy, na nowo wszczął śledztwo pod kątem korupcji w oddziale ZUS. - Lista urzędników, którzy robili zakupy z rabatem w sklepie tego pana jest dłuższa, ale tylko w przypadku byłej dyrektor placówki i naczelnik jednego z wydziałów śledztwo wykazało związek między zakupami, a wykonywanymi przez nie czynnościami służbowymi - tłumaczy Mieczysław Sienicki, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.

Byłej szefowej oddziału zarzuca się przyjęcie korzyści majątkowej w kwocie 14 tys. zł, a naczelniczce - 750 złotych.

Sam przedsiębiorca, który w procesie występować będzie w charakterze świadka, dzięki swoim zeznaniom objęty zostanie tzw. klauzulą bezkarności. Dzięki temu nie będzie sądzony za łapownictwo. Data rozpoczęcia procesu nie została jeszcze wyznaczona.

- Akta wspomnianego przedsiębiorcy zostały poddane szczegółowej analizie przez centralę Zakładu - wyjaśnia Anna Szaniawska, regionalny rzecznik prasowy ZUS. Była dyrektor oddziału pracę straciła jeszcze w 2012 r., po ujawnieniu afery łapówkarskiej. Umowę o pracę z naczelniczką rozwiązano kilka miesięcy temu.

Pandemia sprzyja robotyzacji

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
MIK
przegraliście na własne życzenie-grzmiał bolek do POwców.za takie pieniądze,kto by nie chciał przegrać...KODomitom pokazać tę demokrację uprawianą przez były rząd...
Dodaj ogłoszenie