Nowy Sącz. Komisy samochodowe w dramatycznej sytuacji. Grad zniszczył wszystkie auta w zaledwie kilka minut [ZDJĘCIA]

Klaudia Kulak
Klaudia Kulak
Zniszczenia po gradobiciu w Nowym Saczu
Zniszczenia po gradobiciu w Nowym Saczu Marek Wojtowicz
Nawałnice, które nawiedziły nasz region dały się we znaki nie tylko mieszkańcom, ale również przedsiębiorcom. W szczególnie trudnej sytuacji znaleźli się właściciele komisów samochodowych. Grad mocno uszkodził karoserie aut, a ich naprawa nie jest opłacalna. Przedsiębiorcy tej branży bezradnie rozkładają ręce i martwią się nie tylko o siebie, ale również pracowników, których będą musieli zwolnić, kiedy ich firmy upadną.

FLESZ - Polskie mieszkania w ogonie Europy?

Kiedy zbierało się na burzę nie mieli pojęcia, że w zaledwie kilka minut niemal doszczętnie zniszczone zostanie wszystko to, na co pracowali od lat. Właściciele komisów samochodowych znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji po tym, jak grad nawiedził Nowy Sącz.

- To są ogromne straty. Na jednym z moich komisów oszacowałem wstępnie szkody. Jest to 500 tysięcy złotych. Wszelkie ubezpieczenia nie gwarantują nam pomocy w przypadku gradobicia. Jedyną szansą dla nas jest ogłoszenie klęski żywiołowej na terenie miasta - mówi Marek Wojtowicz, właściciel jednego z komisów samochodowych w Nowym Sączu.

Wskutek gradu na tym właśnie komisie uszkodzone zostały 43 samochody. W samochodach wybite zostały szyby oraz uszkodzone reflektory, lusterka, plastiki i inne elementy.

Jak dodaje, szkód w większości nie da się naprawić. Dodatkowo koszt naprawy takiego samochodu wynosi około 10 tysięcy złotych przy czym wartość samochodu to 19 tysięcy.

- Na jednym samochodzie firma, która zajmuje się likwidowaniem tego typu szkód naliczyła 2 000 wgnieceń. Straciliśmy towar i nie mamy czym handlować. Będziemy musieli zamykać komisy, zwalniać ludzi. Boimy się, że nie będziemy mieli innego wyjścia - dodaje Wojtowicz.

Jak informuje pan Marek, prośba o pomoc trafiła do prezydenta miasta oraz Centrum Zarządzania Kryzysowego. Ze smutkiem wspomina też dzień, w którym wszystko się wydarzyło.

- Na miejscu był pracownik. To były dosłownie minuty, kiedy kule gradu wielkości piłek do tenisa niszczyły wszystko, co miały na swojej drodze. Pracownik dzwonił do mnie, żeby zorganizować jakieś koce. Kazałem mu natychmiast schować się do biura, bo by go zabiło - relacjonuje.

Kliknij w przycisk "zobacz galerię" i przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Spoko. I tak sprzedadzą...

P
Po forsę do ambasady

To Amerykanie tym swoim HAARP-em ten grad na nas zesłali -- niech oni płacą.

R
Rudy z Budy

Sprowadzaja powypadkowy zlom z zachodniej Europy, nagminnie cofaja liczniki, falszuja dokumenty samochodow.....oliwa nie zywa ale zawsze sprawiedliwa. Niech zamykaja i niech sie chyca uczciwej roboty

A
AKrak

Na biednych nie trafiło - kara boska za oszustwa .

P
Podatnik ma płacić za to?

No przecież mogli zrobić dwie rzeczy:

-- znając prognozy meteo mogli jakoś zabezpieczyć te samochody (choćby jakąś dyktą)

-- mogli również wykupić ubezpieczenie

Dodaj ogłoszenie