O. Jan Góra żył i umarł jak artysta. Kapłan, który uwodził ludzi słowem

Marta Paluch, Paweł ChwałZaktualizowano 
Anna Kaczmarz / Polska Press
Jeden z najbardziej charyzmatycznych duchownych w Polsce odszedł nagle. Zasłabł w czasie mszy. Zmarł na posterunku.

Człowiek-gorączka, człowiek-orkiestra. Artysta. Na sylwestra miał przyjechać do Jamnej pod Tarnowem. Nie zdążył. Przyjaciołom trudno uwierzyć, że motor napędowy 67-letniego dominikanina nagle stanął. Umarł tak jak żył: z trzaśnięciem drzwiami.

Długie włosy i wranglery

Zawsze ambitny. Po ślubach myślał, że go wyślą na studia, a tymczasem został katechetą w Tarnobrzegu. Udowodnił, że tam również można błyszczeć.

Były lata 70., szary PRL. A ojciec Góra w dżinsach wranglerach, o których na próżno marzyli licealiści, w czerwonych skarpetkach, z długimi włosami... - Intrygował nas. Robił prawo jazdy na motor. Przychodziliśmy do niego pod klasztor, a on wychylał się z okna i z nami rozmawiał. Lubił brylować. Mówił: Wychylam się tak i wyję do Księżyca. Ale nogi mam za kaloryferem, żeby nie wypaść. Bo w życiu ważne jest, żeby się wychylić, ale nie wypaść - wspomina o. Andrzej Chlewicki, dominikanin, wówczas uczeń liceum.

Te włosy musiał potem ściąć, jakieś panie z parafii poskarżyły się do przeora...

Kiedy o. Góra uczył młodzież w Poznaniu, proponował jednej dziewczynie: - Mów mi Dzidek, będziemy robić duszpasterstwo. Skarg tym razem nie było.

To w Poznaniu zaczął dzieło życia: w 1997 r. odbyło się pierwsze spotkanie młodzieży na lednickich polach w Wielkopolsce. Lednica odbyła się 19 razy. Dla młodych był więcej niż ojcem, był guru.

Ale przedtem była Jamna pod Tarnowem.

Spalona wieś

To tutaj zrodziła się idea Spotkań Młodych na Lednicy. Ojciec Góra był honorowym obywatelem gminy Zakliczyn i powiatu tarnowskiego, które poprzez ośrodek w Jamnej rozsławił w całej Polsce.

Kiedyś to była zapadła dziura. W czasie II wojny Jamna została spacyfikowana - mieszkańcy wymordowani, wieś puszczona z dymem. Wszystko zmieniło się, gdy przybył tu w 1992 r. energiczny dominikanin z młodzieżą z Poznania. Po tym, jak gmina Zakliczyn podarowała zakonowi wzgórze ze starą szkołą, rozpoczęło się jej zagospodarowywanie. Powstał ośrodek duszpasterstwa (Respublika Dominicana).

- Nie przyjeżdżaliśmy tu do kogoś, ale do siebie. Zaczęliśmy szukać sponsorów i przyjaciół. To była nasza terapia antytotalitarna: niedawno wszystko było wspólne, a teraz nasze. Uczyliśmy się brać odpowiedzialność za posiadanie - opowiadał o. Góra.

W 1999 roku śmigłowiec, którym Jan Paweł II wracał ze Starego Sącza do Krakowa, przeleciał nad wzgórzem kilka razy. „Papieski nalot” - jak mówił o. Góra - dał początek budowie sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei.

Miejsce to rozsławiły dodatkowo także: zloty Matek Boskich, z których bezpośrednie relacje prezentowane były w TVP, oraz spektakl telewizyjny „Góra Góry”, w którym w rolę dominikanina wcielił się Krzysztof Globisz.

O. Góra był w zażyłych stosunkach z papieżem. I zawsze, zawsze gdy jechał do Watykanu, przywoził z powrotem coś dla Jamnej lub innego ośrodka (a stworzył ich trzy: w Hermanicach na Śląsku Cieszyńskim, w Jamnej i Lednicy. Nazywał je holdingiem).

Do rangi anegdoty urosła opowieść, jak sam przyniósł silikon, w którym Jan Paweł II musiał zanurzyc rękę i czekać 20 minut... Ojciec Góra chciał mieć odlew. Kiedy papież oponował, że po jego śmierci będzie sporo pamiątek, o. Góra odpowiadał: Wtedy to mnie do Watykanu nie wpuszczą, a na pewno już nic mi nie dadzą...

W Jamnej zawsze spędzał sylwestra. O. Chlewicki, który jest dziś kustoszem tutejszego sanktuarium, wspomina, jak razem jeździli do pobliskiego browaru Okocim, gdzie napełniali beczkę na świętowanie. Szef browaru był dobrym znajomym o. Góry.

Przekonał każdego

Był człowiekiem, który potrafił na swoje ośrodki wyciągnąć datki praktycznie od każdego. Zapewniał, że to dobrze zainwestowane pieniądze. Przekonywał skutecznie - jednym ze sponsorów Lednicy był Jan Kulczyk.

To jednak o Lednicę o. Góra wiódł spory z własnymi współbraćmi. Uwielbiany na zewnątrz, we własnym zakonie prorokiem nie był. - Bardzo się lubiliśmy, ale często gęsto toczyliśmy spór- przyznaje o. Paweł Gużyński, dominikanin, który osiem lat mieszkał z o. Górą w klasztorze w Poznaniu. Chodziło o ideę: Lednica stała się ruchem masowym. I niektórzy zarzucali, że gubi się gdzieś jej głębia intelektualna.

Lider i uwodziciel

Ojciec Góra, silna osobowość, nie wpisywał się w ideał zakonnika - szarego i pokornego członka wspólnoty. - Miał silną osobowość, lubił wodzić prym. Taki lider, który potrzebuje ludzi do realizacji swoich wizji, a nie członek drużyny. Ale też to był człowiek z ogromnym urokiem osobistym, nieprzeciętna osobowość. Miał wrażliwość artysty, wizjonera, był pełen niepokoju twórczego - opowiada o. Gużyński.

Potrafił uwodzić słowem, czym wzbudzał podziw nawet najbardziej krytycznych braci.

Stylizował język: na prosty, intelektualny, wizjonerski. Lubił podlać przemowę odrobiną patosu. - Grał, ale, paradoksalnie, zawsze był sobą. Jak to artysta - mówi o. Gużyński.

Dzięki tej ogromnej sile i osobistemu urokowi o. Góra przyciągał tłumy, nie tylko młodzież. To on organizował Światowe Dni Młodzieży na Jasnej Górze w 1991 r. Szykował się niecierpliwie na kolejne ŚDM, z papieżem Franciszkiem w Krakowie.

Niby szedł jak czołg, ale, jak mówią ci, którzy go znali, był bardzo wrażliwy. Bolała go krytyka, ale też ostatnie wydarzenia.

- Został ogołocony z tego, co kochał najbardziej: odsunięty od pracy duszpasterskiej z młodzieżą - mówi o. Chlewicki.

Jak mowi się w zakonie, również tam dotarła moda na wymianę starej kadry na młodszą...

- Za mój największy sukces uważam to, że nigdy nie minął mój zapał, że nie zrezygnowałem. To zwycięstwo nadziei, ale myślę, że także błogosławieństwo Jana Pawła II. Szczęściem jest patrzeć na wzrost młodych ludzi i móc w tym uczestniczyć - mówił kilka miesięcy temu.

Zdawał sobie sprawę z upływających lat i pogarszającego się zdrowia. W sierpniu przyznał w rozmowie z nami, że ostatnio zaniedbywał Jamną, dlatego na starość chciałby spędzać tutaj więcej czasu, a być może nawet osiąść na stałe...

21 grudnia odprawiał mszę. Gdy śpiewał: „Święty, święty, święty” - poczuł się źle. Przyjechała karetka, reanimowano go 40 minut. Serce nie wytrzymało. Zmarł o godz. 19.40. Na posterunku.

Sylwester w żałobie

A w Jamnej żałoba.

- Izby pozamiatane, okna pomyte, opłatek przygotowany... Jestem jak walnięty obuchem - przyznaje o. Chlewicki.

Sylwestra nie będzie. To znaczy - będzie, ale bardziej będzie przypominał stypę. Ojcowie zapraszają na niego wszystkich uczestników pogrzebu ojca Jana. Zostanie pochowany 30 grudnia na lednickich polach.

***

Życiorys

Urodzony w 1948 r. w Prudniku, zmarł 21 grudnia 2015 w Poznaniu.

Dominikanin, prezbiter, doktor teologii, duszpasterz akademicki.

W 1966 r. wstąpił do zakonu dominikanów, w l. 1967-74 studiował w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Ojców Dominikanów w Krakowie. W 1981 r. uzyskał tytuł doktora teologii w Warszawie. W l. 1977-87 był duszpasterzem młodzieży szkół średnich w Poznaniu, a od 1987 do 2015 r. duszpasterzem akademickim w kościele NMP Królowej Różańca Świętego w Poznaniu.

Jego pierwszym dziełem ewangelizacyjnym były coroczne letnie młodzieżowe kolokwia w Ustroniu-Hermanicach. Potem, w 1992 r., utworzył Dom Świętego Jacka - ośrodek duszpasterstwa w Jamnej w gminie Zakliczyn („Szkoła Wiary”, potem sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei).

W 1997 r. po raz pierwszy zorganizował Ogólnopolskie Spotkanie Młodzieży Lednica 2000 nad Jeziorem Lednickim w Wielkopolsce. Od tamtej pory spotkania młodych pod Bramą Rybą odbywają się co roku.

Założyciel Muzeum Historii Lednicy w Poznaniu oraz Domu Jana Pawła II na Polach Lednickich.

Zmarł 21 grudnia 2015 w trakcie odprawiania mszy św. w wyniku obrzęku płuc i ustania akcji serca.

Dominikanin ojciec Jan Góra potrafił przekonać niemal każdego. Wizjoner, artysta, mimo że czasem irytował swoich zakonnych współbraci i toczył z nimi spory, wzbudzał też ich niekłamany podziw.

polecane: FLESZ: Wybory do Parlamentu Europejskiego. To musisz wiedzieć.

Wideo

Materiał oryginalny: O. Jan Góra żył i umarł jak artysta. Kapłan, który uwodził ludzi słowem - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Z
Za głębię.

"Krwawy Maciek" PRL-u, drań z TV,zmarł 20 lat starszy.Będzie straszył podziemie Sosnowca.

zgłoś
ż
żal

[i]

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3