Pacjenci mówią o cudzie. Zabieg sprawia, że słyszą

Katarzyna Kojzar
Katarzyna Kojzar
Udostępnij:
Lekarze ze Szpitala im.Rydygiera operują tak, że pacjenci zaczynają słyszeć i dostają nowe uszy. W kolejce na zabieg czeka ponad 20 osób, ale na razie operacje wstrzymano. Brakuje pieniędzy.

W ciągu ostatnich czterech miesięcy lekarze zoperowali pięciu pacjentów, którzy jednocześnie odzyskali słuch i zyskali nowe małżowiny uszne. To najlepszy wynik w Europie i jeden z najlepszych na świecie. Stoją za nim lekarze z oddziału laryngologii oraz Małopolskiego Centrum Oparzeniowo-Plastycznego.

Jako pierwsi w tej części świata wprowadzili model zabiegów jednoczesnych, w których do akcji wkraczają zarówno laryngolodzy, otwierający przewód słuchowy, jak i chirurdzy, rekonstruujący małżowinę uszną. Dzieje się to, w przypadku pacjentów powyżej 12. roku życia, podczas jednego zabiegu, a u młodszych wymagane są dwie operacje w odstępie kilkunastu dni. Co więcej, pionierzy z „Rydygiera” w lipcu zoperowali w ten sposób najmłodszego pacjenta w historii polskiej medycyny - prawie siedmioletniego Kubę Korczewskiego z Gorzowa pod Oświęcimiem.

Jednak na razie operacje wstrzymano. Szpital zmaga się ze sporymi nadwykonaniami, które wynoszą około 17 milionów zł. W związku z tym musiał przesunąć niektóre planowane operacje na wszystkich oddziałach - także te związane z uszami. Problem polega na tym, że NFZ tych nadwykonań nie zwróci - takie jest postanowienie zawarte w nowej ustawie o sieci szpitali. To oznacza, że szpital może zostać z długiem.

Ważna współpraca

Do nowatorskiego zabiegu w „Rydygierze” kwalifikowani są pacjenci z mikrocją, czyli niewykształconą małżowiną uszną, a także ci, u których problem wynika z większego niedorozwoju, obejmującego część twarzy. Niektórzy pacjenci stracili ucho w wyniku wypadku.

Jak wygląda taka operacja? Składa się z dwóch części, prowadzonych przez dwa osobne zespoły. Najpierw działają laryngolodzy.

- Naszym zadaniem jest otwarcie przewodu słuchowego, czyli, obrazowo mówiąc, wiercimy dziurę w głowie - mówi lek. Piotr Łach, ordynator oddziału laryngologii. - Musimy wywiercić ją we właściwym miejscu - tak, żeby pozwalała dotrzeć do jamy bębenkowej. Trzeba ją „uporządkować”, a także odtworzyć błonę. Potem wyścielamy przewód słuchowy skórą - tłumaczy.

Dodaje, że największą trudnością jest to, że u każdego pacjenta kość skroniowa, w której trzeba wiercić, jest inna - ma nierówności i zmiany anatomiczne. Potrzeba dokładności, żeby dobrze wykonać zabieg. Pomaga w tym neuronawigacja.

- Na ekranie widzimy obraz z tomografii, wykonanej pacjentowi wcześniej oraz nasze narzędzia. Dzięki temu wiemy, gdzie jesteśmy i w jakim kierunku zmierzamy - podkreśla laryngolog. Po tej części zabiegu niektórzy pacjenci słyszą lepiej od razu, ale inni muszą na to poczekać. Czasami konieczne jest wspomaganie słuchu aparatem. Jednak wszyscy pacjenci podkreślają zgodnie: najważniejsze, że wreszcie słyszymy.

Nowe ucho

Po części laryngologicznej przychodzi czas na działania chirurgów. - Budujemy całą małżowinę od nowa - tłumaczy dr Anna Chrapusta, szefowa Małopolskiego Centrum Oparzeniowo-Plastycznego. - Obszywamy szkielet polietylenowy tkankami pacjenta. Najpierw musimy wypreparować unaczyniony płat między czaszką a skórą owłosioną głowy. Oddzielamy cienką tętnicę od mieszków włosowych. Nie możemy uszkodzić tętnicy, bo wtedy płat nie będzie się nadawał. Mieszków też nie możemy uszkodzić, żeby pacjentowi rosły później w tym miejscu włosy. Pozostałą część szkieletu obszywamy skórą zza drugiego ucha oraz z wewnętrznej części ramienia - od pachy do łokcia. Ona swoją strukturą najbardziej przypomina skórę twarzy - mówi mikrochirurg.

U dzieci zabieg jest trudniejszy niż u dorosłych - im cieńsze tkanki, tym większe jest ryzyko błędu. Co więcej, małżowina nie urośnie, więc już na tym etapie trzeba ją przystosować do wielkości ucha dorosłej osoby.

„Nie mów tak głośno”

Zoperowani pacjenci są z wyników bardzo zadowoleni. Choć ucho musi się goić przez kilka miesięcy, a w środku początkowo umieszcza się gąbkę, która ogranicza słyszenie, to zmiana jest dla nich naprawdę ogromna.

Ambulans konny, prawdopodobnie pierwszy w krakowskiej stacji pogotowia (arch. KPR)

125 lat Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego. Zobacz jak dawni...

Jedna z pacjentek, Martyna Golińska, przez 20 lat cierpiała z powodu niewykształconego ucha z jednej strony. - To był mój kompleks. Kiedy byłam mała, inne dzieci się ze mnie śmiały - opowiada. - Dzięki nowemu uchu będzie mi w życiu po prostu łatwiej. Dostanę pracę bez problemu, nie będę się wstydzić, będę mogła związywać włosy - mówi. O tym, że w „Rydygierze” przeprowadzane są takie zabiegi, dowiedziała się w kwietniu z telewizji, kiedy zobaczyła materiał o zoperowanym Michale. To był pierwszy taki pacjent. Dziś Michał czuje się dobrze, a jego ucho wygląda zupełnie naturalnie.

Z operacji zadowolony jest też najmłodszy pacjent - Kuba - i jego rodzice. - Kiedy wybudził się po operacji, szepnęłam do niego, czy wszystko jest w porządku - mówi mama chłopca Magda Korczewska. - Odpowiedział, żebym nie mówiła tak głośno. To był najpiękniejszy moment w moim życiu - mówi. Kuba urodził się bez uszu z obu stron. Na razie dostał prawe.

Kiedy przyjdzie czas na lewe? Tego nie wiadomo. Na razie pacjenci, którzy mieli zaplanowane zabiegi, muszą czekać. Terminy operacji ze względu na konieczność oszczędzania przesunęły się, a dyrekcja szuka rozwiązań i prowadzi rozmowy z Ministerstwem Zdrowia, a także z Urzędem Marszałkowskim, pod który podlega. Chce, żeby pomimo zadłużenia, innowacyjne operacje były kontynuowane.

WIDEO: B. Szydło: W centrum działań służby zdrowia musi być pacjent. Rząd przyjął projekt utworzenia tzw. sieci szpitali

Źródło: TVN24, x-news

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

W przypadku chłopca z mikrocją co operowano miało być też ładnie jak tu w gazecie jest opowiadane.A chłopak został okaleczony!

Warto oglądnąć jak został chłopak okaleczony w tym reportażu wszystko widać!

https://interwencja.polsatnews.pl/reportaz/2019-08-30/czesciowo-odzyskal-sluch-teraz-walczy-o-wyglad-ucha/

K
Kowalski
Cod ci powiem kolego. Kiedy Pani Anna Chrapusta pracowała w szpitalu dziecięcym w Prokocimiu to już robiła rzeczy który inny chirurg plastyk może tylko pomarzyć. To właśnie tam niby przyjęła łapówkę "Bajka" to ludzie zazdrości zaczęli tak mówić bo ma talent i wiedzę której 1% lekarzy ma. Powiem jeszcze inaczej 2 lata temu mój tata trafił do szpitala Ridigiera z odcięta lewa dłonią wszystkie 4 palce uciela cyrkulatka wiele złamań z przemieszczeniem. Od momentu operacji do dnia dzisiejszego przeszedł 4 i rusza ręką palce są nawet lepiej ukrwienie niż przed. Wiesz ile ta Pani ma na swoim telefonie zdjęć tylko ręką które ona operowala he nawet sobie matole nie wyobrażasz. Nie obrażaj zazdrość czyha na każdej stronie. Wielkie 5 dla Pani doktor niech Pani się nie da tym debilom ludzie inni lekarze zazdrość zżera na max-a
C
CAUDA KI
Kioka lat temu w TVP robibli CHRAPUŚCIE koło doopy, a teraz jest lepsza od Jezusa, hi hi hi hi
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie