Słowacja: Polski kierowca jako jedyny zatrzymał się przy płonącym samochodzie na autostradzie, ugasił pożar i uratował cztery psy

Tomasz Mateusiak
Tomasz Mateusiak
Pani Miriam ze swoimi psami
Pani Miriam ze swoimi psami facebook uratowanej kobiety
Udostępnij:
Mieszkańcy Słowacji zrozumieli właśnie jak bardzo krzywdzące może być pochopne wydawanie wyroków i wierzenie stereotypom. Jeszcze w październiku, w mediach u naszych południowych sąsiadów mówiło się o kierowcach z Polski tylko jako o szaleńcach. Teraz to się zmieniło bo jeden z naszych rodaków stał się dla Słowaków bohaterem. Wszystko po tym jak jako jedyny zatrzymał się na autostradzie pod Bratysławą i rozpoczął gaszenie płonącego samochodu, w którym podróżowała kobieta i jej psy.

Wypadek miał miejsce tydzień temu na autostradzie z Żyliny do Bratysławy. Jadąca drogą pani Miriam nagle zauważyła, że jej samochód (vw sharan) dziwnie się zachowuje. Gdy zatrzymała się na pasie awaryjnym spod maski buchały już płomienie.

Wystraszona Słowaczka uciekła więc z auta, ale w jego środku dalej przebywały 4 wystraszone psy. Były to wilczaki czechosłowackie (rasa stworzona poprzez krzyżówkę dzikiego wilka i owczarka niemieckiego - przyp. red.), których to hodowlą para się na co dzień kobieta.

Zatrzymał się tylko Polak

- Obok mojego płonącego samochodu przejechało kilka aut. Nikt się nie zatrzymał by mi pomóc - pisze na swoim facebooku Miriam. - Nagle przejechał obok mnie tir z Polski. Jego kierowca, pan Jacek (taką tabliczkę miał za szybą kierowca - przyp red.) zauważył ogień i jako jedyny zatrzymał się na autostradzie i pomógł mi ugasić pożar (przy pomocy gaśnicy) a także uwolnić uwięzione w środku psy.

Jak mówi kobieta, gdy tylko płomienie zgasły Polak wsiadł do ciężarówki i odjechał. Będąca w ogromnym stresie i szoku kobieta nie zdążyła wziąć od niego kontaktu. Jedyne co zrobiła to zdjęcie tablicy rejestracyjnej tira, którym kierował jej wybawca.

- Po powrocie do domu, gdy już ochłonęłam rozpoczęłam szukanie tego bohaterskiego człowieka - pisze na fb kobieta. - Poprosiłam o pomoc moich polskich znajomych. Chciałam mu podziękować bo naprawdę bez niego moje psy mogły całego zdarzenia nie przeżyć. Samochód przecież ostatecznie mógł wybuchnąć - dodaje.

Misja się udała. Po ponad 6 tysiącach kolejnych udostępnień zdjęcia TIR-a z widoczną rejestracją można było dotrzeć do pana Jacka.

Znalazłam mojego bohatera! - napisała pani Miriam po kilku dniach od publikacji zdjęć. - Cieszę się, że naprawdę są między nami dobrzy ludzie – dodała.

Pan Jacek: Bałem się, ale musiałem pomóc

Dziennikarzom Wirtualnej Polski udało się dotrzeć do bohaterskiego Polaka.

Mężczyzna przyznaje, że gdy pojawił się na miejscu, płomienie buchały spod maski. - Miałem burzę myśli. Trochę się bałem, bo mam żonę i trójkę dzieci, a kto wie, czy taki samochód nagle nie wybuchnie - zdradza.

- Odwaga wzięła jednak górę. Mężczyzna złapał swoją gaśnicę i podbiegł gasić pożar. Wypuściłem psy, dogasiłem płomienie i rozłączyłem elektrykę. Trochę to trwało i nikt inny faktycznie się nie zatrzymał, ale ja nie mogłem zachować się inaczej - przyznaje Wirtualnej Polsce.

Teraz mężczyzna czeka na kuriera. Pani Miriam ze Słowacji wysłała mu bowiem paczkę ze słodkim podziękowaniem.

Pokazał, że polski kierowca nie musi być szaleńcem...

Pan Jacek to teraz w słowackich mediach bohater. Zmazał on plamę na honorze naszych kierowców jaka powstała po tym jak 30 września 3 kierowców luksusowych samochodów z Polski ścigało się po krętej drodze w okolicach Dolnego Kubina. Jeden z nich zderzył się wówczas czołowo z osobową skodą. Na skutek uderzenia zmarł wówczas 57 - letni Słowak. Sprawa wywołała u naszych południowych sąsiadów ogromne oburzenie.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Tragiczny wypadek na Słowacji. Jeden z polskich "piratów drogowych" aresztowany

Tragiczny wypadek na Słowacji. Jednym ze ścigających się Polaków był dziennikarz motoryzacyjny

Wypadek na Słowacji: pozostali uczestnicy śmiertelnego wypadku, w tym poznaniak Adam Sz. także zostali aresztowani

KONIECZNIE SPRAWDŹ:

FLESZ: Pierwsza pomoc przy wypadkach drogowych. To musisz wiedzieć!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
były strażak
Panie Jacku jako emerytowany strażak chcę Panu podziękować i pogratulować odwagi.Powodzenia w życiu.
L
Leszek
Pan Jacek pokazał, że polski kierowca ciężarówki - zapewne zawodowy kierowca, to może być normalny człowiek, na którego można liczyć, co moim zdaniem nie przekłada się na kierowców osobówek - ludzi różnych - od normalnych, po idiotów. Do zmazania tej plamy to chyba jeszcze daleko...
Dodaj ogłoszenie