Szykuje się zabudowa w Bielańsko-Tynieckim Parku Krajobrazowym. Krakowianie protestują [ZDJĘCIA]

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Teren planowanej inwestycji Materiały Czytelnika
Na terenie Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego, na obszarze, który dziesięć lat temu został zalany, ma powstać dwanaście budynków, wysokich na 11 metrów. Chodzi o działkę w rejonie ulicy Widłakowej. Mieszkańcy protestują, interweniuje radny Łukasz Gibała. - To tereny cenne przyrodnicze, ale to też tereny zalewowe, tam była gigantyczna powódź 10 lat temu. Mieszkańcy pokazywali mi zdjęcia. To przerażające, że Jacek Majchrowski w tym miejscu w planie zaproponował bloki, a radni poprzedniej kadencji to zaakceptowali - mówi radny. Urzędnicy twierdzą, że dokument, który dopuścił zabudowę wielorodzinną, został uzgodniony przez Wody Polskie. "Teren planowany pod zabudowę nie znajduje się w obszarze szczególnego zagrożenia powodzią" - czytamy w wyjaśnieniach krakowskiego magistratu.

FLESZ - Ceny mieszkań nadal w górę

Mieszkańcy kontra deweloper. Szykuje się zabudowa przy Widłakowej

W rejonie ulicy Widłakowej w Krakowie panuje cisza i spokój. Zabudowa jest niska, jedynie domki jednorodzinne. Jak alarmują ich mieszkańcy, wkrótce ten ład może zostać zaburzony przez budowę dwunastu budynków, wysokich na 11 metrów. W przyszłości ma w nich zamieszkać nawet ponad 600 osób.

Inwestycji sprzeciwiają się mieszkańcy ulicy Widłakowej. Od dawna zabiegali, aby teren, gdzie teraz deweloper chce postawić budynki, nie był przeznaczony w planie zagospodarowania przestrzennego jako teren zabudowy wielorodzinnej.

Mimo tych protestów zapis, który taką zabudowę dopuszcza, znalazł się w dokumencie. Chodzi o plan Bodzów - rejon ulicy Widłakowej, który obowiązuje od lipca 2018 roku. Jak zauważają mieszkańcy, tylko niewielki teren planu jest przeznaczony pod wysokie na 11 metrów obiekty - właśnie ten, na którym inwestor zaplanował kilkanaście budynków.

Najwyższy budynek Krakowa. To był kiedyś Szkieletor? Niemożl...

- Chcieliśmy, aby w planie zagospodarowania pojawił się zapis, dopuszczający zabudowę do 9 metrów. Niestety Urząd Miasta nie uwzględnił licznych uwag mieszkańców, choć zdrowo rozsądkowo teren otoczony zabudową jednorodzinną oraz sąsiadujący bezpośrednio z wałem przeciwpowodziowym i jego strefą ochronną, aż prosi się, aby zakwalifikować jako co najwyżej teren zabudowy jednorodzinnej - mówi nam Marcin Wolsza, jeden z protestujących krakowian.

Takich protestów w Krakowie nie brakuje, o wielu pisaliśmy na naszych łamach. Niektóre kończyły się sukcesem mieszkańców. Jak będzie tutaj? Krakowianie z Widłakowej podkreślają, że nie protestują, by inwestorowi zrobić na złość. Po prostu obawiają się, że okolica przestanie być spokojna, a lokalne, bardzo wąskie drogi zakorkują się, gdy do bloków wprowadzi się kilkaset nowych mieszkańców.

Wolsza wylicza również inne mankamenty, z jakimi zmagają się mieszkańcy Widłakowej. Sytuacja może jeszcze bardziej pogorszyć się w momencie, gdy w okolicy zamieszka więcej osób, a na ulicach pojawią się nowe samochody. Jakie to mankamenty? M.in. brak chodników - dla pieszych pozostają wąskie drogi, co powoduje duże zagrożenie dla najmniej chronionych uczestników ruchu drogowego.

- Nasze dzieci nie mogą bezpiecznie przemieścić się do szkoły pieszo lub rowerem (nie tak dawno był wypadek - potrącenie dziecka, jadącego rowerem do szkoły - dedykowanej dla tego rejonu w Kostrzu - przez samochód). Nie ma tutaj też jakiejkolwiek infrastruktury w postaci placu zabaw dla dzieci. Brak jest kanalizacji sanitarnej, po ulicach w ciągu dnia nieustannie przemykają szambiarki, nie wspomnę o uciążliwości zapachowej. Gdzie zatem podłączą się nowe bloki? - mówi nam Wolsza.

- Poza tym teren, o którym mowa, jest cenny z punktu widzenia przyrodniczego. To Bielańsko Tyniecki Park Krajobrazowy. Mieszkają tutaj dzikie zwierzęta, wśród nich sarny, którym przetnie się naturalne korytarze, którymi się przemieszczają. Ponadto działki, na których planowana jest zabudowa, w przeszłości były zalane, najbardziej w całej okolicy. W sytuacji, gdy poziom wody w Wiśle jest wysoki, rowy melioracyjne się przepełniają, następuje tzw. cofka i tereny sąsiednie do naszych są zalewane. W takim miejscu nie powinno się zezwalać na intensywną zabudowę - dodaje Wolsza.

Urzędnicy przekonują, że w planie nie ma mowy o intensywnej zabudowie, a jedynie o "zabudowie wielorodzinnej niskiej intensywności". Wskazują, że działka, na której deweloper planuje inwestycję, w dokumencie przewidziana jest również pod urządzenie zieleńca. Nie ukrywają jednak, że zdecydowana część terenu może zostać zabudowana.

Dlaczego plan w ogóle dopuszcza zabudowę wielorodzinną? Okazuje się, że już na etapie sporządzania nowego studium zagospodarowania przestrzennego dla Krakowa ktoś złożył uwagę, aby działka, gdzie teraz mają powstać budynki, była przeznaczona pod zabudowę wielorodzinną. Częściowo została uwzględniona. Ostatecznie radni miejscy zdecydowali, że na terenach - jak wskazują mieszkańcy cennych przyrodniczo - będzie można budować budynki wielorodzinne. Zgodnie z tymi wytycznymi opracowano plan zagospodarowania, który obecnie obowiązuje.

Miejscy urzędnicy potwierdzają, że teren planowanej inwestycji znajduje się w Bielańsko-Tynieckim Parku Krajobrazowym. - Z uwagi na to uwarunkowanie, zasady zagospodarowania i ewentualnej zabudowy terenów w parku krajobrazowym podlegały uzgodnieniu z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska w Krakowie. Projekt planu miejscowego został uzgodniony przez RDOŚ - tłumaczy Dariusz Nowak, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Krakowa.

Magistrat przekonuje ponadto, że projekt planu został też uzgodniony w 2018 r. przez Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polski - Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie, który to w oparciu o posiadane mapy zagrożenia powodziowego ocenił, że teren planowany pod zabudowę "nie znajduje się w obszarze szczególnego zagrożenia powodzią i uzgodnił projekt planu".

Deweloper również odniósł się do zastrzeżeń mieszkańców. Jego przedstawiciele tłumaczą, że w styczniu 2020 roku spółka nabyła działkę, dla której od dawna obowiązywał już plan miejscowy. - W związku z tym nie mieliśmy i nie mamy żadnego wpływu na jego treści i decyzje - tłumaczy inwestor.

Kraków. Wzgórze Kaim coraz bardziej zabudowane. Domki zbliża...

- Inwestycja realizowana będzie zgodnie z zapisami MPZP oraz obowiązującymi przepisami prawa budowlanego. We wszystkich realizowanych przez nas inwestycjach w obrębie całej grupy inwestycyjnej dokładamy wszelkich starań, aby prowadzone przez nas przedsięwzięcia przebiegały z poszanowaniem osób trzecich i ich własności oraz przestrzeganiem ogólnie obowiązujących zasad współżycia społecznego - czytamy w odpowiedzi. Deweloper nie ma jeszcze pozwolenia na budowę budynków.

Jego działaniami oburzony jest radny miejski Łukasz Gibała, lider stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców. - Jestem krytyczny wobec tej inwestycji. To tereny cenne przyrodniczo, ale to też tereny zalewowe, tam była gigantyczna powódź 10 lat temu. Mieszkańcy pokazywali mi zdjęcia. To przerażające, że Jacek Majchrowski w tym miejscu w planie zaproponował bloki, a radni poprzedniej kadencji to zaakceptowali. To wielka nieodpowiedzialność. Napisałem do wszystkich możliwych instytucji, aby dokonały oceny oddziaływania na środowisko planowanej inwestycji - kwituje Gibała.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Część radnych to ordynarnie łapówkarze, kazda koperta od dewelopera się liczy, nie lepiej jest w wydziale planowania i architektury.

Z
Zbigniew Rusek

Granda!!! W ogóle to czas wywalić deweloperów z Krakowa na zbity pysk!!!

G
Gość

Dalej uważam, że najwięsze wały są przy planowaniu i inwestycjach a nie przy Wiśle.

Dodaj ogłoszenie