Tarnów. Niepełnosprawna siłaczka na medal

    Tarnów. Niepełnosprawna siłaczka na medal

    Zdjęcie autora materiału
    Robert Gąsiorek

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Tarnów. Niepełnosprawna siłaczka na medal
    1/6
    przejdź do galerii

    ©Archiwum

    25-letnia Marzena Zięba od dziecka cierpi na chorobę stawów. Musi poruszać się o dwóch kulach. Niepełnosprawność rekompensuje sobie pasją do sportu. W dźwiganiu ciężarów niewielu jej dorówna
    Mieszkanka Gromnika to wesoła, zawsze uśmiechnięta młoda kobieta. Mimo, że los skazał ją na kalectwo. Gdy się urodziła, lekarze zdiagnozowali u niej artogrypoze - wrodzoną sztywność stawów. Właśnie z jej powodu 25-latka nie może ugiąć kolan, ani swobodnie poruszać stopami. Od dziecka porusza się praktycznie wyłącznie o kulach. Drzemiąca w niej energia znalazła ujście w sporcie. W podnoszeniu ciężarów większość zdrowych mężczyzn ustępuje pola uśmiechniętej gromniczance. - Nauczyłam się żyć z niepełnosprawnością i nie przeszkadza mi ona. Gorzej byłoby, jak by moje kalectwo było spowodowane jakimś wypadkiem - przyznaje Marzena Zięba.

    Sport od dziecka

    Gdy miała 8 lat, zainteresowało się nią Tarnowskie Zrzeszenie Sportowe Niepełnosprawnych Start. - Akurat rozwijaliśmy działanie naszej organizacji i szukaliśmy podopiecznych. Dowiedziałem się o Marzenie i jej schorzeniu. Zaproponowałem uczestnictwo w organizowanych przez nas zajęciach - wspomina Bogusław Szczepański, prezes TZSN Start oraz pierwszy trener Marzeny.
    Przygoda ze sportem wcale nie rozpoczęła nie od podnoszenia ciężarów, tylko od lekkoatletyki. - Ćwiczyłam rzut oszczepem, młotem oraz dyskiem. Przyznam jednak, że nigdy nie przynosiło mi to wielkiej satysfakcji - wyznaje.
    Miała 15 lat, kiedy Bogusław Szczepański zaproponował jej treningi podnoszenia ciężarów. - Odkryłem, że ma do tego sportu spore predyspozycje. Od dzieciństwa musiała przecież poruszać się o kulach, a do tego potrzeba bardzo dużej siły w rękach - podkreśla trener.
    Wybór tej dyscypliny okazał się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Już pierwszego dnia nastolatka bez problemu podniosła 40 kg.
    - Był to dla mnie sygnał, że to może być coś fajnego. Sztanga dobrze trzymała mi się rąk. Wtedy już wiedziałam, że właśnie podnoszenie ciężarów będzie moją przyszłością - opowiada Marzena Zięba.
    Na zajęcia chodziła chętnie. Po trzech miesiącach podnosiła już sztangę o wadze 60 kg. Dużo czasu spędzała na siłowni. Bo podnoszenie ciężarów, to nie tylko silne ręce. Trzeba wykonywać oddzielne ćwiczenia na mięśnie brzucha, klatkę piersiową oraz biceps, czy triceps.
    Pierwsze sukcesy przyszły już rok po rozpoczęciu treningów. Pani Marzena wywalczyła m.in Mistrzostwo Polski Niepełnosprawnych w Bydgoszczy oraz wicemistrzostwo Międzynarodowych Zawodów na Słowacji. To jeszcze bardziej zmotywowało ją do wytężonej pracy.

    Olimpijski kryzys

    W 2008 roku spełniło się jedno z największych marzeń młodej dziewczyny. Wywalczyła awans na Paraolimpiadę w Pekinie. - Miałam wtedy 18 lat i było to dla mnie ogromne przeżycie. Reprezentowałam nasz kraj na największych zawodach na świecie - uśmiecha się na samo wspomnienie.
    Medalu co prawda nie zdobyła, ale wywalczone 6 miejsce i tak było wielkim osiągnięciem. Cztery lata później był występ na Paraolimpiadzie w Londynie. Na te zawody pani Marzena jechała z dużymi nadziejami. Pomimo poprawienia wyniku z Pekinu, znów nie udało się zdobyć medalu.
    - Po tych zawodach dopadł mnie kryzys. Liczyłam wtedy na coś więcej. Wmawiałam sobie, że tyle lat trenowania poszło na marne. Straciłam chęci do dalszych - przyznaje pani Marzena.
    Na szczęście w otoczeniu kobiety znaleźli się ludzie, którzy wspierali ją w kontynuowaniu kariery. Zwłaszcza trener, który jak nikt potrafi motywować.

    Kosmetyczka-amatorka

    Pomimo długich godzin spędzanych na sali treningowej, Marzena Zięba znajduje czas na inne hobby. - Od zawsze lubiłam się malować i strasznie mi się to podobało. Dlatego ukończyłam studium kosmetyczne. Zdarza mi się teraz jakaś stylizacja paznokci albo robienie makijażu moim koleżankom - opowiada.
    Ubiegły rok był dla 25-latki bardzo ważny. W czerwcu wyszła za mąż, a już w listopadzie zdobyła złoto na Mistrzostwach Europy. - Marzena jest bardzo zdyscyplinowana i ma wszystko ułożone w głowie, a to zapowiada kolejne sukcesy - przekonuje Szczepański. Czyżby już na Paraolimpiadzie w Rio de Janeiro?

    Czytaj treści premium w Gazecie Krakowskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Gratulacje!

    Ola (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Gratuluję mojej cioci Marzenie

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Gratulacje!

    Ola (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Paryżu gratuluję mojej cioci Marzenie

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Gazety Krakowskiej

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Gazety Krakowskiej

    Szukamy maluchów na okładkę

    Szukamy maluchów na okładkę "Gazety Krakowskiej" [GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE]

    SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych!

    SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych!

    Od królowej przedmieścia do globalnego koncernu

    Od królowej przedmieścia do globalnego koncernu