Tarnów: zagadka skoku na automyjnię rozwiązana

Andrzej Skórka
Do właściciela skradzionego auta dotarł SMS z żądaniem okupu. Złodziej tylko raz próbował nawiązać z nim kontakt
Do właściciela skradzionego auta dotarł SMS z żądaniem okupu. Złodziej tylko raz próbował nawiązać z nim kontakt Andrzej Skórka
Do kradzieży samochodów dochodzi w Tarnowie rzadko. Przypadek z początku czerwca wyjątkowy był z kilku powodów. Uprowadzony wówczas volkswagen caravelle wart jest aż 140 tysięcy złotych. W dodatku wyparował z samochodowej myjni. Teraz już wiadomo, że za całą sprawą stał były pracownik zakładu.

Co zgubiło 24-letniego mieszkańca Radłowa? Policjanci nie chcą ujawnić, jakie ślady ich do niego skierowały. Nie można wykluczyć, że pozostawił jakiś trop planując wyłudzenie okupu za odzyskanie samochodu. Zaopatrzył się więc w kartę telefoniczną i wysłał właścicielowi volkswagena SMS z żądaniem okupu. Numer znał, bo samochód należał do stałego klienta myjni przy ulicy Czerwonej w Tarnowie.
- Liczył na zdobycie w ten sposób kilkudziesięciu tysięcy złotych - mówi Olga Żabińska, rzeczniczka prasowa tarnowskiej policji.

Podobno jednak do nawiązania kontaktu między okradzionym i złodziejem nie doszło. Młody człowiek po przedstawieniu swojej oferty wystraszył się grożących konsekwencji i kartę do telefonu wyrzucił. Pojazd odnalazł się kilka dni temu. Złodziej nie zbliżał się nim w rodzinne strony. Volkswagena zaparkował w Zgłobicach. Przy lokalnej drodze, w ustronnej części wsi.

Po drodze, w lesie, w okolicach Błonia pozostawił inne skradzione w myjni przedmioty - samochodowe kosmetyki, a także ogrodowy stół wraz z kompletem krzeseł. Kryjówkę zamaskował gałęziami. Wszystkie łupy odnaleziono, a samochód wrócił już do właściciela. 24-latek przyznał się do winy. Przed sądem odpowiadać ma za kradzież z włamaniem. Grozi mu kara nawet 10 lat więzienia. Nie siedzi w areszcie, jest pod dozorem policji.

Spędził w myjni kilka godzin

Podejrzany zjawił się w pustej myjni w długi czerwcowy weekend. Z pracą w tym miejscu rozstał się kilka miesięcy wcześniej, ale zachował sobie klucze. Właśnie nimi otworzył drzwi do hali. Wcale się nie spieszył. Według policji spędził w środku kilka godzin, popijając kawę z automatu do napojów. Potem urządzenie rozbił, zabierając 100 zł w bilonie. Wyjechał kradzionym autem, do którego wpakował ogrodowe meble i kosmetyki. Oddalił się już z miejsca przestępstwa, kiedy spostrzegł, że w myjni zostawił parasolkę. Wrócił po nią, a na odchodnym rozbił szybę, pozorując włamanie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie