Trzebinia. Wojewoda nie zamierza usuwać odpadów ze składowiska. Sprawa trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Krakowie

Sławomir Bromboszcz
Sławomir Bromboszcz
Składowisko odpadów przy ul. Słowackiego w Trzebini Sławomir Bromboszcz
Wojewoda śląski nie zamierza zastosować się do wydanego przez starostę chrzanowskiego nakazu usunięcie odpadów ze składowiska przy ul. Słowackiego w Trzebini. Nadal trwa przeciąganie liny, nikt nie chce wziąć na siebie tego kosztownego obowiązku. Szacuje się, że na wywiezienie odpadów trzeba wydać kilkadziesiąt milionów złotych.

Składowisko odpadów w Trzebini. Nie ma chętnych do usunięcia śmieci

Od lat trwają starania o likwidację tykającej bomby ekologicznej, czyli składowiska przy ul. Słowackiego w Trzebini. Zalega tam 35 tys. metrów sześciennych odpadów m.in. opon, gum, plastików i tekstyliów. Cały czas stwarzają one zagrożenie pożarowe i z nim związaną możliwość skażenia środowiska. Wisław Domin, dyrektor wydziału ochrony środowiska w starostwie powiatowym w Chrzanowie, z upoważnienia starosty 26 lutego br. przesłał do wojewody śląskiego decyzję nakazującą mu usunięcie odpadów. Wojewoda nie zamierza jednak zastosować się do tej decyzji.

Wojewoda śląski wniósł odwołanie od tej decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Krakowie, wnosząc o jej uchylenie, jako wydanej z rażącym naruszeniem prawa, w związku ze skierowaniem jej do wojewody śląskiego, który nie jest stroną w sprawie

- wyjaśnia Alina Kucharzewska, rzecznik prasowy wojewody śląskiego.

Chrzanowscy urzędnicy obstają przy swoim. Przesłali do SKA akta dotyczące sprawy. Ich zdaniem to na wojewodzie śląskim spoczywa obowiązek usunięcia odpadów. Kluczowy ma być fakt, że syndyk masy upadłościowej państwowego przedsiębiorstwa "Prodryn" w 2006 r. przekazał jego mienie do Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. Ten stan prawny potwierdza protokół zdawczo-odbiorczy. Wśród przekazanych przez syndyk dokumentów znajdowała się także umowa dzierżawy terenu firmie Inter-Recycling Michała Domańskiego zawarta w 2003 r.

Michał Domański zapadł się pod ziemię

To właśnie firma Inter-Recycling odpowiada za obecny stan terenu. Działalność w Trzebini rozpoczęła w 2005 r. Głównie gromadziła tam odpady, zamiast jak zapowiadała, je przetwarzać. Dlatego starostwo 2009 r. rozpoczęło procedurę cofnięcia zezwolenia na prowadzenie działalności. Firma otrzymała zakaz gromadzenia nowych odpadów, miała natomiast przetwarzać te znajdujące się już na placu. W 2011 r. składowisko przejęła firma Rent-Pol, a w 2013 r. firma Eko-Invest. Żadna nie poradziła sobie z zagospodarowaniem terenu. Odpadów zamiast ubywać, było więcej.

Założyciel firmy Inter-Recycling Michał Domański "zapadł się pod ziemię" i wyegzekwowanie od niego usunięcia odpadów jest niemożliwe. Dlatego zdaniem chrzanowskich urzędników musi to zrobić wojewoda śląski. Jako kolejne potwierdzenie swojego stanowiska przytaczają pismo z 2015 r. skierowane do burmistrza Trzebini przez Krzysztofa Kulika, głównego specjalistę w Ministerstwie Skarbu Państwa. Potwierdza on, że obowiązek usunięcia odpadów w przypadku braku informacji o ich wytwórcy, czy też braku możliwości ustalenia osoby fizycznej, osoby prawnej lub jednostki organizacyjne, spoczywa na wojewodzie śląskim.

Warto także wspomnieć, że o ten teren upomnieli się spadkobiercy osób wywłaszczonych w 1948 r. Obecnie przed Sądem Okręgowym w Katowicach toczy się w tej sprawie postępowanie. Spadkobiercy domagają się wydania nieruchomości w stanie wolnym od obciążenie tj. odpadów.

Odpady zalegające na składowisku przy ul. Słowackiego w Trzebini to tykająca bomba ekologiczna

Sezon pożarów traw w pełni. Mieszkańcy drżą, by znów ktoś nie podłożył tam ognia. Starania o usunięcie kłopotliwych odpadów na razie nie przynoszą efektów.

Wszyscy wciąż mają pamięci pożar, który wybuchł w nocy z 26 na 27 maja 2018 r. Z ogniem przez ponad dwa dni walczyło ponad 230 strażaków, a nad regionem unosiła się cuchnąca chmura toksycznego dymu. Nie był to pierwszy pożar składowiska. Do podobnego zdarzenia doszło tam w 2015 r.

Szacuje się, że w wyniku dwóch pożarów ogień strawił ok. 11 tys. metrów sześciennych odpadów m.in. opon, gum, plastików i tekstyliów. Wciąż pozostaje tam jednak ich tam 35 tys.

Pomimo dużego zaangażowania ze strony samorządowców do tej pory nie udało się rozwiązać problemów składowiska. Jak zwykle wszystko rozbija się o pieniądze, w tym przypadku naprawdę wielkie. Koszt likwidacji składowiska szacowany jest na kilkadziesiąt milionów złotych. - Ten wydatek powinien ponieść Skarb Państwa. Robię wszystko, co przewiduje prawo, aby państwo lub służby środowiskowe jak najszybciej rozwiązały ten problem. Jestem w stałym kontakcie ze starostą. Działając wspólnie, możemy zdziałać więcej - podkreśla Jarosław Okoczuk, burmistrz Trzebini

FLESZ - Sypią się mandaty za łamanie obostrzeń

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie