

SERIA CORAZ BARDZIEJ EFEKTOWNA
Cztery mecze, dziesięć punktów, trzy kolejne wygrane, a w dodatku zero po stronie strat bramkowych - to naprawdę zaczyna wyglądać efektownie w wykonaniu piłkarzy Wisły. Tak, wiemy, że jej gra pozostawia jeszcze wiele do życzenia, że są fragmenty, gdy oddaje inicjatywę rywalom, ale czy jeśli ktoś powiedziałby przeciętnemu kibicowi „Białej Gwiazdy”, że tak będzie wyglądał dorobek jego drużyny po czterech kolejkach I ligi, to wybrzydzałby? Że było w tym wiele szczęścia, że te mecze mogły inaczej się ułożyć? No było szczęście, ale też wiślacy starają się mu pomóc wielkim zaangażowaniem, ambicją i wieloma elementami, których próżno było szukać w grze Wisły jeszcze wiosną, gdy teoretycznie miała mocniejszą kadrę. I jeszcze jedno. Fakt, że „Biała Gwiazda” gromadzi punkty nawet wobec dużej liczby mankamentów w jej grze, dość szybko odbija się też na sytuacji w tabeli. Bo Wisła nie funkcjonuje w próżni, a poziom rywali to naprawdę nie jest Liga Mistrzów. Mimo wszystko, kto by przypuszczał, że po zaledwie czterech kolejkach krakowianie będą mieć już pięć punktów przewagi nad jednym z głównych rywali w walce o awans do ekstraklasy, czyli Arką Gdynia…?

ŻELAZNA OBRONA, SZCZĘŚLIWA OBRONA
Wisła mecze wygrywa nie tyle fantastycznymi akcjami ofensywnymi, bo w tym jest jeszcze wiele do poprawy, co dużo lepszą obroną niż jeszcze kilka miesięcy temu. Rywale oczywiście stwarzają sytuacje, bo to jest naturalna kolej rzeczy, ale wiślacy dobrze ustawiają się w świetle bramki, grają blisko siebie, przez co, trudno jest przeciwnikom znaleźć lukę. No i dochodzi jeszcze poświęcenie. Kilka miesięcy temu w ekstraklasie niektórzy uciekali przed piłką, dzisiaj taki Igor Łasicki nadstawia głowę, żeby zablokować strzał, a jak w efekcie tego miał rozcięty łuk brwiowy, to otarł krew i poszedł walczyć dalej. Do tego dochodzi wysoka forma Mikołaja Biegańskiego i trochę szczęścia, które jest niezbędne w futbolu.

NAJLEPSZA POŁOWA W SEZONIE, ALE…
Wisła była w Opolu wyraźnie lepsze w pierwszej połowie. Praktycznie w każdym elemencie. Dłużej utrzymywała się przy piłce, stwarzała dobre okazje na gole, ale grała nieskutecznie. Z samej gry było to najlepsze 45 minut w sezonie, ale zabrakło najważniejszego, bramek. To krakowianie muszą zdecydowanie poprawić w kolejnych meczach.