
DZIWNA OCENA PETERA HYBALLI
Do tej pory Peter Hyballa, gdy oceniał mecze, mówił jak one naprawdę wyglądały. Ostatnio jakby jednak widział spotkania swojego zespołu nieco inaczej niż ogół publiczności. Bo zastanówmy się, czy o występie w Lubinie można powiedzieć, że był to dobry mecz Wisły? Zgoda, o porażce decydowały błędy indywidualne, ale przecież, gdyby w futbolu ich nie było, nie mielibyśmy w ogóle bramek, a mecze kończyłyby się remisami 0:0.

POWIELAJĄCE SIĘ BŁĘDY
Dla Wisły najgorsze jest to, że wspomniane błędy powielają się mecz po meczu. Znów przecież pierwszy gola padł po podaniu prostopadłym przez środek boiska, gdzie ktoś się spóźnił, ktoś nie przeciął lotu piłki, itd., itp.

TRZY MINUTY BŁASZCZYKOWSKIEGO
Można się zastanawiać, dlaczego Peter Hyballa, skoro już wziął do kadry meczowej Jakuba Błaszczykowskiego, wpuścił go dopiero w samej końcówce na boisko, na kilka minut, gdy już wszystko było rozstrzygnięte? Może nie ma co doszukiwać się drugiego dna, ale mimo wszystko trochę to dziwna decyzja. Nie mówimy przecież o juniorze, dla którego każda minuta, każdy występ jest cenny.

REKORDU NIE POBIJĄ…
Uwaga! Będzie trochę złośliwie, ale patrząc na ostatnie występy wiślaków, trudno ich głaskać. W poprzednim sezonie Wisła zaliczyła serię dziesięciu porażek z rzędu. Teraz ma ich już na koncie cztery. Rekordu jednak nie będzie, bo do końca sezonu pozostały cztery kolejki… No chyba, że krakowianie najpierw dojadą teraz do ośmiu kolejnych przegranych (patrząc na terminarz, nie można tego wykluczyć), a później swoją serię będą kontynuować już w nowym sezonie. W tych jednych rozgrywkach skończyć się jednak może maksymalnie na serii ośmiu przegranych…