Chrzanów. Więzienie za jazdę bez biletu

Magdalena Balicka
Chrzanowski związek komunikacyjny zaostrza walkę z pasażerami jeżdżącymi bez biletu. Niepłacących mandatów odwiedza komornik. Niewypłacalni odpracują karę albo pójdą siedzieć.

"Gapowicze" z powiatu chrzanowskiego, którzy do tej pory liczyli, że uda im się nie skasować biletu i nie poniosą za to konsekwencji, jeżdżąc autobusami komunikacji miejskiej, nie będą mieć łatwo. - Koniec z bezkarnością - zapowiada Marek Dyszy, szef Związku Komunalnego "Komunikacja Międzygminna" w Chrzanowie, zajmujący się transportem publicznym na terenie gmin: Chrzanów, Trzebinia i Libiąż.

Od połowy 2013 r., od kiedy związek zajął się kontrolą i windykacją należności, do komornika lub przez policję do sądu skierował sprawy niezapłaconych mandatów przeciwko dwóm tysiącom osób.
- Rekordziści zostali przyłapani po 11 razy na jeździe bez biletu - wyznaje Dyszy. Zaznacza, że wystarczy trzykrotnie jechać na gapę, by sprawa trafiła na policję o wykroczenie. - Ta z kolei kieruje ją do sądu. Pasażer albo uiści słoną grzywnę sięgającą kilku tysięcy złotych, albo musi odpracować ok. 40 godzin robót publicznych - mówi Dyszy.

I dodaje, że takich wyroków jest w miesiącu kilkanaście. - Mamy arogancką pasażerkę, która już kilkakrotnie była złapana i odpracowywała dług. Mimo tego nadal jeździ bez biletu. Złapana podśmiechując się wręcza kontrolerowi dowód osobisty - opowiada Dyszy. Dodaje, że tym razem nie zgodzi się na odpracowanie długu, a będzie apelował w sądzie o karę więzienia.
Egzekwowanie mandatów nie zawsze jest proste. Od ubiegłego roku komornik umorzył aż 300 spraw, bo dłużnicy byli niewypłacalni.

- Zamierzam sprzedać te długi profesjonalnej firmie, tak by zwróciły się nam chociaż koszty sądowe i komornicze - zdradza Dyszy przyznając, że obecnie, by zarobić z mandatów 1 zł, musi wydać aż 1,7 zł.
Monika Król z Trzebini, pasażerka autobusów, nieraz słyszała komentarze wyrostków, którzy dostawali mandat i mówili, że wyrzucą go do śmieci, a komornik nic im nie zrobi. - Wobec takich jak oni związek nie powinien mieć litości. Niech idą pieszo, jeśli nie mają na bilet - mówi kobieta. - Z kolei powinien być bardziej wyrozumiały w stosunku do ludzi, którzy np. zagapili się i zapomnieli skasować.

Rozmowa z Markiem Dyszym, szefem chrzanowskiego związku komunikacyjnego:
Do redakcji "Gazety Krakowskiej" wpłynął "list otwarty", w którym Czytelnik zastanawia się, dlaczego za Pana kadencji brakuje firm kontrolerskich, które brałyby udział w przetargach. Sugeruje, że specjalnie przygotowuje Pan takie zapisy w specyfikacji przetargowej, by żadna firma nie była zainteresowana.

Brak firm kontrolerskich był odczuwalny również przez okres kilku kadencji mojego poprzednika. Przetargi były ogłaszane co rok. Przez ok. 10 minionych lat do przetargu przystępowała tylko jedna firma kontrolerska - Vector. To ona wygrywała przetargi. Przez niecały rok mojej kadencji kontynuowałem współpracę z Vectorem na tej samej zasadzie, co wcześniej, tj. z wynagrodzeniem 100 procent uzyskanych przez ZK "KM" wpłat za mandaty. Do przetargu przeprowadzonego pod koniec 2011r. również przystąpiła tylko firma Vector, która chciała wykonywać usługi już nie za 100, lecz za 150 procent. Wówczas zarząd ZK "KM" unieważnił przetarg, ponieważ nie mieliśmy w budżecie takiej kwoty. Ogłoszono kolejny, do którego przystąpiła firma Vector z Tych z ofertą 123 proc. i firma Hunter z Katowic z siedzibą w Jaworznie z ofertą 98,5 proc. Hunter świadczyła swoje usługi przez rok i później nie był a zainteresowana współpracą. 3-krotnie ogłaszany następny przetarg nie został rozstrzygnięty. Nie wpłynęły oferty.

Może przez zbyt ostre wymogi?
Owszem, dokonałem zmian w specyfikacji przetargowej, lecz nie po to, aby odstraszyć zainteresowanych, lecz by poprawić jakość usług kontrolerskich.

Jakie wpływy z mandatów były w ubiegłym roku, a jakie 10 lat temu?
Wpływy z mandatów w 2014 r. osiągnęły kwotę 130.943,84 zł, a w 2004 r. wynosiły 76.462,16 zł. Owszem, w 2011 r. zdarzyło się, że wpływy z mandatów były około dwa razy wyższe niż obecnie, a to dlatego, że obsługujący nas wówczas Vector zatrudnił specjalistyczną firmę, która była skuteczna w ściąganiu należności. Wyniki 2014 r. nie są jeszcze w pełni wymierne, ponieważ to jest dopiero pierwszy pełny rok po rozpoczęciu, wiosną 2013 r., kontroli biletów i windykacji bezpośrednio przez ZK "KM". Udało nam się za to powstrzymać coroczny spadek wpływów ze sprzedaży biletów. Jest ich o 130 tys. zł więcej niż w roku 2013. Można założyć, że dzięki coraz większej skuteczności naszych kontrolerów.

Ilu zatrudnia Pan kontrolerów i jak są opłacani?
Zatrudniam sześć osób na umowę- zlecenie, która obowiązuje na trzy miesiące. Potem jest ogłaszany kolejny nabór. To trzy brygady, które w tygodniu muszą przeprowadzić 105 kontroli na konkretnych liniach oraz w określonych godzinach. Dostają miesięczny ryczałt - 500 złotych oraz prowizję - 25 proc. od wpłat z windykacji. Wcześniej kontrolerzy nie mieli ryczałtu. Windykacją natomiast zajmują się pracownicy ZK KM. W czerwcu zamierzam ogłosić jednak przetarg dla firm kontrolerskich.
Rozmawiała Magdalena Balicka

Menedżer sportowy - zbawienie czy zło konieczne?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jen

Niech się przejada po zmroku linią 9 za osiedla: górka, krze, kopalnia, siersza, gaj... Moje kondolencje...
Zapraszamy....

k
kania

Chrzanowska komunikacja to syf jakich mało, a urzędnicze pensje są...

Dodaj ogłoszenie