Cracovia: sytuacja robi się coraz gorsza...

Jacek Żukowski
Dariusz Pawlusiński miał w sobotę wiele pracy
Dariusz Pawlusiński miał w sobotę wiele pracy Andrzej Banaś
"Pasy" przegrały z rywalem, z którym można przegrać, zwłaszcza na jego terenie. Dodajmy, całkowicie zasłużenie. Fatalne dla krakowian jest jednak to, że drużyny z dołu tabeli niespodziewanie powygrywały swe mecze i spokojna wydawałoby się sytuacja po jesieni, powoli staje się coraz trudniejsza...

Krakowianie notują drugą wiosenną porażkę, a biorąc pod uwagę przegrany mecz z Lechią w Gdańsku z ubiegłego roku - to są już trzy porażki z rzędu.
- Ciężko się pozbierać po takich meczach - mówi Dariusz Pawlusiński. - Z pewnością w tych dwóch ostatnich spotkaniach była szansa na zdobycie jakichś punktów. Nie udało się. Największą naszą bolączką jest to, że z teoretycznie silniejszymi rywalami potrafimy zdobyć bramki, prowadzić, ale już dłużej utrzymać przewagi nie potrafimy.

Lech rzucił się na Cracovię od pierwszych minut, co nie było zaskakujące dla gości, którzy spodziewali się tego, że Lech będzie chciał jak najszybciej "ustawić sobie" to spotkanie. Zabrakło im jednak spokoju, by grać swoją grę. - Gdybyśmy dłużej byli w posiadaniu piłki, rywal zacząłby mocniej atakować, odkrywać się - twierdzi Pawlusiński. - Na pewno nie było to boisko pod szybką grę, kombinacyjną, granie długimi piłkami. Nigdy jeszcze w ekstraklasie nie grałem na równie złym boisku. Ale dla obu drużyn było ono takie samo, nie mamy żadnego wytłumaczenia porażki.

Boczni pomocnicy mieli więcej niż zwykle zadań defensywnych, bo też skrzydła Lecha w osobach Peszki i Kriwca szalały.
- Z Aleksem (Suworowem - przyp. żuk) staraliśmy się na tyle, na ile to było możliwe pomagać Mariuszowi (Sasze) z prawej czy Łukaszowi (Derbichowi) z lewej strony. Takich zawodników jak Peszko, Kriwec czy Lewandowski bardzo ciężko jest pilnować. Peszko to jak na polskie warunki chłopak wyjątkowo zdolny i niejedna defensywa będzie miała z nim kłopot. To jednak żadne pocieszenie, bo kłopot ma teraz Cracovia.

- Tabela się spłaszczyła, już nie ma co patrzeć na innych - mówi popularny "Plastik". - Dzwonek alarmowy już dzwoni. Teraz trzeba wyjść na mecz z Koroną i po trupach zdobyć punkty. Zespoły, które są za nami, będą jeszcze grały między sobą, pozabierają sobie punkty. Walka będzie do końca. Wolałbym, byśmy grali brzydko, ale jednak zdobywali punkty.

Najnowsze informacje piłkarskie znajdziesz naEkstraklasa.net

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie