

Andrzej Duda (PiS) zaledwie w rok europosłowania swoje oszczędności w gotówce powiększył o ok. 50 tys. euro (ponad 200 tys. zł). I to przy spłacaniu kredytu na samochód (pożyczył na ten cel blisko 100 tys. zł).

Edward Czesak (PiS), kiedy zaczynał pracę w Parlamencie Europejskim (zajął miejsce Andrzeja Dudy, gdy ten został prezydentem), miał na koncie 60 tys. zł. Po czterech latach wprawdzie w złotówkach miał mniej, bo 27 tys. zł, ale za to pojawiło się ponad 30 tys. euro i blisko 10 tys. dolarów. Do tego dokupił sobie dwa samochody do skody octavii z 2010 roku dołączyła w 2015 roku kia ceed, a dwa lata później volkswagen tiguan.

Beata Gosiewska (PiS), wybrana w naszym okręgu przedstawicielka województwa świętokrzyskiego, ma dziś na koncie blisko 1,8 mln zł i 343 tys. euro. Pięć lat temu też miało spore oszczędności, ale wtedy był to 1 mln zł. Co ciekawe – tak majętna europosłanka nie ma żadnych nieruchomości i w trakcie kadencji sprzedała samochód – toyotę avensis z 2009 roku.