Grzegorz Sandomierski: Musimy wycisnąć z siebie maksa

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Fot. Piotr Krzyzanowski/Polska Press Grupa
Bramkarz Cracovii Grzegorz Sandomierski ocenia pierwszą rundę w wykonaniu swojego zespołu.

Cracovia znakomicie zaczęła rundę jesienną, od wygranej 5:1 z Piastem Gliwice. W kolejnych spotkaniach było jednak różnie. „Pasy” przegrały 6 spotkań i 5 zremisowały. Gdyby udało się wywieźć choćby punkt z Warszawy, odbiór postawy zespołu byłby trochę inny, bo i miejsce byłoby wyższe - 10., zamiast 11.

- Zdecydowanie tak, nie ma co ukrywać, że mecz z Legią mógł się dla nas różnie ułożyć - mówi bramkarz Cracovii Grzegorz Sandomierski. - Gdybyśmy dociągnęli z wynikiem 0:0 do końca pierwszej połowy, w drugiej moglibyśmy osiągnąć coś więcej. Legia wykorzystuje doświadczenie, jakie zdobywa w Lidze Mistrzów. Kontry były mądrze wyprowadzane. Nasza gra wyglądała dobrze, ale o tym nikt nie będzie pamiętał, bo nie mamy punktów.

Sandomierski w wielu meczach był kluczową postacią zespołu, ratował go przed stratą bramek, utrzymywał „przy życiu”, ale nie przełożyło się to na zwycięstwa.

- Dla mnie to żadne pocieszenie - mówi golkiper. - Dobre interwencje cieszą gdzieś w głębi duszy, ale nie przyniosło to nam pożądanych rezultatów, w postaci punktów.

W ubiegłym roku po jesieni Cracovia miała 24 punkty, teraz jest 17, to zasadnicza różnica. - To nie jest to, o czym myśleliśmy - podkreśla bramkarz Cracovii. - Aczkolwiek wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że ten sezon będzie dużo trudniejszy niż ostatni. Zespoły inaczej się nastawiają na Cracovię. Znają większość naszych atutów i skutecznie je eliminują. My staramy się nie zmieniać stylu i robić swoje. Nie sądzę, żeby w poprzednich rozgrywkach rywale traktowali nas bardziej ulgowo. Ale my graliśmy wtedy fajnie z kontry, teraz w ataku pozycyjnym jest nam trudniej dojść do sytuacji bramkowych, niż wtedy, gdy mieliśmy szybkie boki, choćby Denissa Rakelsa.

Wiosną Łotysza już nie było. Grał natomiast Bartosz Kapustka, którego teraz nie ma w składzie. Z pewnością jednak obecna drużyna nie jest słabsza od tej z poprzedniej rundy.

- Na pewno nie jest - potwierdza Sandomierski. - Jest w nas duży potencjał. Trzeba dotrzeć machinę, choć nie było rewolucyjnych zmian w składzie. Czeka nas wiele pracy, nie powiem, że cierpliwości, bo to już musi zacząć „trybić”, jeśli myślimy o pierwszej ósemce.

Krakowianie tracą cztery punkty do 8. miejsca. Mają 15 meczów, by znaleźć się w górnej połówce tabeli. Sandomierski patrzy jednak na najbliższe spotkania. - Zostało pięć kolejek w tym roku i musimy wycisnąć z nich maksa - mówi. - Chciałbym powiedzieć, że 15 punktów, ale na pewno będzie to bardzo trudne zadanie. Jestem dobrej myśli przed tą końcówką, mam nadzieję, że zdobędziemy tyle punktów, by przezimować w pierwszej ósemce, a potem będziemy zastanawiać się co dalej.

Bez dobrych meczów na wyjazdach, z których „Pasy” będą przywozić punkty, myślenie o górnej połowie tabeli jest jednak niemożliwe.

- To prawda, trzeba te wyjazdy poprawić i zacząć przywozić z nich po trzy punkty - mówi bramkarz „Pasów”. - To jest klucz do tego, by awansować do ósemki.

Cracovia nie notowała serii porażek jak np. Wisła czy Korona Kielce, ale nie miała też serii zwycięstw. Wygrane przeplatała remisami i przegranymi, stąd gorszy wynik.

- Potrzeba nam serii kilku meczów z rzędu z dobrym punktowaniem - mówi Sandomierski. - Musimy przełożyć naszą dobrą grę na zdobycz punktową, bo samymi wrażeniami artystycznymi nie będziemy w stanie się poprawić.

Więcej informacji o Cracovii

Sportowy24.pl w Małopolsce

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Ssssssss

No cóż. Cracovia z wolna wraca tam gdzie jej odwieczne miejsce czyli do niższych lig. Jakimś cudem ograli Wisle ale rzeczywistość wszystko weryfikuje powoli. Mimo wszystko powodzenia.

Dodaj ogłoszenie