Kęczanie awansowali na szczebel centralny trochę niespodziewanie, bo kadra zespołu oparta jest na samych wychowankach, często będących jeszcze w wieku juniora. Sukces jest tym cenniejszy, że Kęczanin wygrał teoretycznie najsilniejszą grupę finałową.
Drużyna jest już po spotkaniu z władzami miasta. Dostała podziękowania za osiągnięcie sportowego sukcesu, tymczasem klubowi działacze wystąpili do samorządu o wsparcie finansowe. - Sukces też nas trochę zaskoczył, więc awans wiąże się z wyższymi opłatami stałymi niż to było w rozgrywkach wojewódzkich z tytułu wyjazdów, organizacji spotkań, czy ryczałtów sędziowskich – wylicza Marek Błasiak, trener i prezes kęckich siatkarzy, który uważa, że 50 tys. zł pozwoliłoby seniorom przetrwać drugie półrocze. Niezależnie od prośby do samorządu, kęccy działacze starają się poszukać pieniędzy u prywatnych sponsorów.
Wiadomo już, że kęczanin, podobnie jak inny drugoligowiec naszego regionu, czyli MKS Andrychów, w nowym sezonie będzie walczył w grupie śląskiej. Będzie ona wyjątkowo mocna, bo wystąpią w niej trzy rezerwowe zespoły ekstraklasowych ekip. - Na dzisiaj przynajmniej cztery drużyny z naszej grupy wydają się być poza zasięgiem – uważa Marek Błasiak. - O kolejny awans bić się nie będziemy, ale też nie chcielibyśmy robić za tło, czyli – mówiąc prościej – być dostarczycielami punktów dla rywali.
Trener ma świadomość, że - w związku z likwidacją Młodej Ekstraklasy – obecnie trudniej niż w ubiegłych latach pozyskać zawodników. Jednak kęczanie nie szykują żadnych spektakularnych transferów, bo ich na nie nie stać. Skupiają się ewentualnie na zawodnikach na seniorskim dorobku, chcących się wypromować, jak to było za czasów występów kęczan na zapleczu ekstraklasy.
Follow https://twitter.com/sportmalopolska