- Zagraliśmy na bardzo dobrym boisku, w składzie dość mocnym, bo chcieliśmy dać wszystkim chłopakom szansę zagrania - mówi szkoleniowiec Cracovii. - Był to pożyteczny sprawdzian dla Mateusza Cetnarskiego, Damiana Dąbrowskiego, którzy wracają po kontuzjach. Także dla Piotrka Malarczyka, który mógł się pierwszy raz pokazać chłopakom. Potraktowaliśmy gospodarzy poważnie, przywożąc wszystkich zawodników zdrowych na daną chwilę. Gotowych do gry. Nie mówimy tu o żadnych aspektach technicznych. Mieliśmy grać długo piłką. Jeśli mówimy o jakimś minusie to na pewno była to skuteczność. Zespól ekstraklasy musi zespołowi IV-ligowemu, bez względu na klasę meczu strzelić więcej bramek.
Autor: Jacek Żukowski
Dąbrowski i Cetnarski przez dłuższy czas nie grali z powodu leczenia kontuzji.
- Czy to jest przygotowanie ich pod mecz z Lechią? - zastanawia się Zieliński. - W tym kontekście, że grali mecz. Nie wyciągałbym jednak zbyt daleko idących wniosków, mamy jeszcze tydzień, wrócą kadrowicze, Erik Jendrisek, będzie w poniedziałek Tomek Brzyski, wtedy będziemy się zastanawiać nad składem.
Szkoleniowiec w pełnym wymiarze czasowym mógł zobaczyć Słowaka Jakuba Cuntę, który miał okazję pokazac się przez 90 minut.
- Chciałem, by ten chłopak zagrał przez dłuższy czas w innym towarzystwie niż druga drużyna – mówi Zieliński. - Możemy mówić różne rzeczy, ale trudno oceniać go po takim sparingu, bo nie było tu wiele elementów, które można było sprawdzić. Miał się pokazać i to było OK.
Tak samo jak Piotr Malarczyk, dla którego był to debiut w Cracovii. Zagrał w parze z Hubertem Wołąkiewiczem.
- To nic nie oznacza – kontynuuje trener Cracovii. - Chciałem, by Pioterek zagrał cały mecz na dwóch pozycjach.
Więcej informacji o Cracovii
wklejać po artykuły