Jawornik, Głogoczów. Mieszkańcy liczą schody, które muszą pokonywać przez awarie wind. I liczą na pomoc

Katarzyna Hołuj
Katarzyna Hołuj
Kładka żółta w Jaworniku
Kładka żółta w Jaworniku Fot. Katarzyna Hołuj
Mieszkańcy Jawornika skarżą się, że windy przy kładkach dla pieszych nad zakopianką bardzo często się psują. To uciążliwe zwłaszcza dla seniorów i matek z małymi dziećmi, ale też niezrozumiałe, bo kładki (wraz z windami) kosztowały miliony złotych. Do naszej redakcji dotarła w tym tygodniu informacja, że jedna z wind przy „żółtej” kładce w Jaworniku (na wysokości stacji paliw Lotos i zjazdu na drogę wojewódzką 955) od kilku dni nie działa. Nie był to pierwszy taki sygnał. Ani pierwsza awaria.

FLESZ - Polska dołącza do gry! Wodorowa rewolucja w Polsce

Przypomnijmy, że ta kładka (o nazwie „Jesień”) została oddana do użytku w lutym 2015 roku. Jej koszt - ok. 7,5 mln zł dla wielu mieszkańców był niezrozumiały, a wręcz szokujący. Padały pytania: po co windy, albo podgrzewana nawierzchnia kładki. Inwestor odpowiadał, że podgrzewana nawierzchnia jest po to, aby zimą na kładce nie zalegał śnieg, a windy po to, aby kładka mogła służyć także osobom niepełnosprawnym (zwłaszcza, że nie było miejsca, aby budować odpowiednio wyprofilowane podjazdy).

Taaakie koszty i taaakie problemy

Dziś zasadności wind nikt nie kwestionuje, ale za to ich użyteczność już tak.

One nigdy nie działały jak należy. I nie chodzi o to, że zdarzały się awarie. Należałoby powiedzieć raczej, że zdarzało się, by obie jeździły. A kiedy już tak było, to w jednej z jakiś powodów trudno było wytrzymać z gorąca, a drzwi zamykały się bardzo powoli, skokami. Strach było wsiadać - mówi Maciej Gawlikowski, mieszkaniec Jawornika.

Ma psa, który ma problemy z tylnymi łapami, a waży ponad 30 kilogramów. Kiedy winda nie działa, idąc z nim na spacer musi nosić go po schodach. - Ponad 30 stopni w jedną stronę i tyle samo w drugą. Ewentualnie mogę ryzykować przejście przez zakopiankę, co nieraz w nocy wybieram, choć to bardzo niebezpieczne miejsce - dodaje.

O awaryjności wind słyszymy także od innych mieszkańców oraz na pobliskiej stacji benzynowej. Jedna z mieszkanek (chcąca zachować anonimowość) opowiedziała nam, jak pewnego sobotniego popołudnia winda zacięła się między piętrami, kiedy jechała nią razem z dwójką małych dzieci. Na dzwonek alarmowy, którego użyła, nikt nie odpowiadał, a że nie miała przy sobie telefonu, była zdana na innych.

Czekałam 1,5 godziny. W końcu zauważyli nas chłopcy przechodzący kładką - mówi. Dzieci zawiadomiły dorosłych, ci wezwali pomoc, która uwolniła matkę z dziećmi. - To było półtora roku temu, ale częstotliwość awarii od tego czasu tylko wzrosła. Częściej jest któraś nieczynna niż obie czynne - dodaje kobieta.

Od tamtego czasu, jeśli nie ma przy sobie telefonu nie wsiada do windy, a kiedy idzie z rodziną, ktoś wybiera schody, aby w razie czego wezwać pomoc. Korzystają z kładki często, bo codziennie w drodze do pracy albo przy okazji rodzinnych wypadów na rowery.

GDDKIA: nie zaobserwowano przestojów

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych potwierdza, iż wie o ostatniej awarii i informuje, że po tym, jak ktoś ją zgłosił w piątek tydzień temu, na miejsce udał się pracownik serwisu konserwacyjnego. - Stwierdził uszkodzenie paska w mechanizmie windy. Część została zamówiona i w tym tygodniu winda powinna być naprawiona - przekazała nam w czwartek (23 września) Iwona Mikrut, rzecznika krakowskiego oddziału GDDKiA.

Dodała przy tym, że twierdzenia jakoby windy często się psuły i częściej nie działały niż działały, nie mają potwierdzenia w zgłoszeniach awarii. Ani w ich własnych obserwacjach.

Pracownicy Rejonu GDDKiA sprawdzają działanie wind i nie zaobserwowano przestojów w ich pracy. Trzeba pamiętać, że windy pracują, jak dostarczona jest energia elektryczna, gdy są przerwy w dostawach prądu, mogą nie działać - mówi rzeczniczka.

Nasz rozmówca z Jawornika, pan Maciej mówi: - Kiedyś dzwoniłem za każdym razem, myśląc że moja upierdliwość w końcu coś zmieni. Niestety moje telefony, a myślę, że było ich kilkadziesiąt, były nieskuteczne. Wyglądało to tak, że dzwoniłem przykładowo w poniedziałek, a potem przychodziłem w środę sprawdzić, czy winda działa - nie działała, potem przychodziłem w piątek - dalej nie działała. Przestałem więc dzwonić. Od niedawna zauważam, że na drzwiach windy pojawiają się czasem kartki informujące o awarii. Kiedyś nie było nawet tego.

W czym tkwi przyczyna awarii?

Podejrzewa on, że awaryjność wind może wynikać z tego, że ich mechanizmy nie są przystosowane do użytku na zewnątrz i dlatego, zwłaszcza po większych opadach, psują się. Ale GDDKiA stanowczo temu zaprzecza. - Wszystkie windy przy kładkach, zarówno te w Jaworniku, jak i w Głogoczowie są zewnętrzne, czyli przystosowane do działania na zewnątrz, nie w budynkach - mówi Iwona Mikrut.

Jak dodaje rzeczniczka, w każdej z wind jest przycisk awaryjny oraz numer telefonu do konserwatora. - Jeśli ktoś chce skorzystać z przycisku alarmu, powinien go wcisnąć i trzymać do momentu, aż po drugiej stronie odezwie się pracownik firmy. Jeśli dzwonimy na telefon, to zgłasza się konserwator i można go poinformować o sytuacji na kładce i wezwać pomoc - tłumaczy. [/cyt]

Druga kładka w Jaworniku (zielona) nie budzi aż tylu kontrowersji.

Windy w Głogoczowie nie działają od czasu powodzi

Windy przy obydwu kładkach w Głogoczowie aktualnie nie działają. Trwa to od pamiętnej lipcowej powodzi, która zniszczyła stację transformatorową zasilającą windy. - GDDKiA zamówiła nową rozdzielnię prądu i do połowy listopada powinna zostać dostarczona. Chcąc doraźnie zabezpieczyć zasilanie kładek rozpoznajemy rynek poszukując firmy, która czasowo zapewniłaby agregaty prądotwórcze wraz z obsługą, dopóki nie będzie nowej rozdzielni - mówi Iwona Mikrut z GDDKiA.

Na to, że windy wkrótce znów zaczną jeździć czeka m.in. pan Jan Hodurek z Głogoczowa. - Z jednej strony kładki jest 40 stopni, z drugiej 34. Młodzi przeskakują dwa naraz, ale starsi to co innego, a do sklepu chodzi się codziennie. Wygoda była duża, bo moment i się wjechało, ale jest nadzieja, że naprawią - mówi.

Wideo

Materiał oryginalny: Jawornik, Głogoczów. Mieszkańcy liczą schody, które muszą pokonywać przez awarie wind. I liczą na pomoc - Dziennik Polski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie