reklama

Jeźdźcy z Gładyszowa na planie filmu fantasy o mieście rządzonym przez kobiety. Produkcja to element... naukowego wykładu z ekonomii

Halina Gajda
Halina Gajda
Zaktualizowano 
fot. archiwum prywatne/włodzimierz kario
Do tego, że Gorlickie od czasu do czasu staje się filmowym plenerem, zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Wszak był u nas i Hoffman i Smarzowski, była Szumowska, a Przełęcz Magurska zagrała w „Na dobre i na złe”. Tym razem listę poszerzył Zdzisław Cozac, producent, reżyser filmowy i operator, ale przede wszystkim autor filmów dokumentalnych. Filmowym plenerem stał się Gładyszów i okolice, a w scenach zobaczymy między innymi jeźdźców ze stadniny Stara Cegielnia.

Cała rzecz dzieje się w głębokiej przeszłości, gdy ziemię gładyszowską porastały gęste lasy, a o Cegielni nikt pewnie nie marzył, nie mówiąc już o drodze przez wieś.

Fabularyzowany dokument o pradziejach

Filmowe dzieło będzie nosiło tytuł „Z otchłani pradziejów” i stanowiło jeden z elementów cyklu „Tajemnice początków Polski”.
- Reżyser podjął się niełatwego tematu, związanego z historią ziem polskich, począwszy od drugiego tysiąclecia przed naszą erą do narodzin polskiej państwowości - zdradza nam Włodzimierz Kario, jeden z aktorów, a jednocześnie właściciel Starej Cegielni.

Wedle relacji, którą usłyszał od filmowców, ci swoją interpretację historii oparli na historycznych źródłach, badaniach archeologicznych, a nawet genetycznych. Twórcy próbują odtworzyć, co przed wiekami działo się na ziemiach pomiędzy Wisłą a Odrą. Oczywiście nie wszystko jest możliwe do udowodnienia, w wielu przypadkach trzeba się opierać na przypuszczeniach, ale wbrew pozorom i one muszą mieć umocowanie w takich czy innych dowodach.
- Gramy między innymi w scenie posiłku przy ognisku - opisuje. - Jeden z wojów ginie, a zadaniem reszty jest przygotowanie mu pochówku - dodaje.
Oczywiście nie chodzi o taki ceremoniał, który znamy ze współczesności, a o rytualne spalenie na stosie.
- Nie, nie było ani drastycznie, ani dramatycznie - uprzedza wątpliwości Kario. - Nie ma mowy o żadnej dosłowności, więc nie będzie płonącego ciała - zapewnia.
Czemu ma służyć scena?
- To ilustracja do wątku, w którym mowa jest właśnie o grzebaniu zmarłych. Według wszelkich znaków, między innymi tego, iż nie ma archeologicznych dowodów na istnienie cmentarzy z czasów, o których mówi film, ciała musiały być palone - wyjaśnia. Premiera fabularyzowanego dokumentu, w którym zagrała ekipa gorliczan, zaplanowana została na wiosnę przyszłego roku.

Gładyszowskie amazonki jako ekonomiczny dowód

Na tym nie koniec - gładyszowskie plenery przypadły do gustu filmowcom z Austrii, z tym że temat jest całkowicie… fantastyczny. I nie chodzi o żadną bajkę czy inny filmowy twór z czarownicami, czy świetlistymi mieczami, a o rzetelny poważny wykład z ekonomii. Jak wiadomo, nauki nie takiej łatwej, która sprowadza się do znacznie bardziej zawiłych spraw niż prawa popytu i podaży.
- Odebrałem telefon, czy jestem w stanie zorganizować amazonki i konie, które nie boją się kamery - opowiada ze śmiechem. - Jedno i drugie było pod ręką, więc odpowiedziałem, że nie ma sprawy. Dogadaliśmy szczegóły i ekipa przyjechała na miejsce, do Gładyszowa. Dali się przekonać, że nasze plenery będą znacznie bardziej urokliwe niż Park Wolski - dodaje.
Filmowcom tak się spodobało, że zostali na dłużej, niż planowali. Przy okazji zdradzili trochę więcej szczegółów - filmowe sceny, którymi austriacki naukowiec ubarwia swój wykład, przedstawiając miasto rządzone przez kobiety. Amazonki były tu więc jak najbardziej pożądane.

W scenach z amazonkami zagrały cztery nasze dziewczyny, które widzieliśmy między innymi na pokazach w Parku Miejskim na początku września - przypomina Włodzimierz Kario. - Były to Agnieszka Pawłowska, Kinga Witalis, Maja Kario-Domagała, Maja Józefowska. Tremy nie miały, czego tak do końca nie można powiedzieć o filmowcach. I to w przypadku obu filmów. Nie, żeby mieli paniczny strach przed końmi, ale zdecydowanie czuli respekt. Konie zaś w role wczuły się znakomicie. Przechodziły tuż przed obiektywem kamery i nawet im powieka nie mrugała. Na szklanym ekranie zobaczymy także Macieja Witalisa i Tomasza Domagałę. Producentem austriackiego materiału jest Claus Peter Pfeffer, reżyserem Rafał Pogoda, tytuł - Resolving ekonomia Deadlock.

WIDEO: Krótki wywiad

Czytaj także

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3