Kontaktowy i szalony. Tak o sobie mówi nowy burmistrz...

    Kontaktowy i szalony. Tak o sobie mówi nowy burmistrz Piwnicznej-Zdroju

    Zdjęcie autora materiału
    Alicja Fałek

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Dariusz Chorużyk, burmistrz Piwnicznej-Zdroju

    Dariusz Chorużyk, burmistrz Piwnicznej-Zdroju ©Alicja Fałek

    O pierwszych dwóch miesiącach pracy i najbliższych planach działań rozmawiamy z Dariuszem Chorużykiem, burmistrzem Piwnicznej-Zdroju.
    Dariusz Chorużyk, burmistrz Piwnicznej-Zdroju

    Dariusz Chorużyk, burmistrz Piwnicznej-Zdroju ©Alicja Fałek

    Ciężko pana złapać na telefon, ciągle jest pan na jakiś spotkaniach. Wiele się w gminie dzieje?
    Pewnie na początku wszyscy chcą zobaczyć nowego burmistrza i osobiście porozmawiać o swoich problemach, czy usłyszeć o moich planach. Przypuszczam, że za jakiś czas modniejszy stanie się mój zastępca Dariusz Reśko.

    Minęły dwa miesiące odkąd jest pan burmistrzem. Jak pan odnajduje się w urzędzie?
    Patrząc z zewnątrz byłem przekonany, że wiele rzeczy da się zmienić. Gdy przyszedłem do urzędu okazało się, że są ograniczenia. Można coś zmieniać ale delikatnie bez rewolucji. Dlatego też wciąż pracują tutaj te same osoby. To nie jest tak, jak się komuś wydaje, że można wszystkich wyrzucić i zatrudnić kogoś nowego. Nie da się, bo są sprawy które trzeba kontynuować, a bez pracowników, którzy się na tym znają, nie pójdzie się dalej. Z resztą nie zakładałem rewolucji, mówiłem o ewolucji, szukaniu lepszych rozwiązań.

    W jakiej kondycji przejął pan urząd?
    Mamy zadłużenie, sporo faktur do zapłacenia jeszcze z ubiegłego roku. Niestety ustalenia budżetowe to jedno, a faktyczny stan to drugie. Musimy opłacić zaległe faktury na kwotę około dwóch milionów złotych. To duży problem. Budżet gminy przy pełnym obrocie to 52 mln zł, a zadłużenie wynosi już około 26 mln zł. Muszę się z tym zmierzyć. Chciałbym trochę zmniejszyć tę stratę.

    Tyle, że musi pan realizować budżet przygotowany przez poprzednika.
    Jak każdy, kto zaczął pierwszą kadencję. Budżet został przez radnych przyjęty, nie przyjęli ono natomiast zaproponowanych przeze mnie poprawek. Kością niezgody jest przedszkole.

    Dlaczego?
    Nie mogę zgodzić się na wydanie kosmicznych pieniędzy na projekt przedszkola na Czerczu, w którym nic nie ma. Nie zakłada on wyposażenia, które musi być certyfikowane, a więc bardzo drogie. Gdyby w tych 14 mln zł, na ile wyceniono projekt i jego realizację, było wszystko, łącznie z trzyszybowym pakietem w oknach, wówczas nie miałbym nic do powiedzenia. Ale w sytuacji, gdy nie została podpisana umowa na realizację i nas na nią nie stać, to uważam, że trzeba to przemyśleć.

    Wówczas gmina straci prawie 10 mln zł dofinansowania z urzędu marszałkowskiego.
    Dlatego uważam, że temat trzeba przedyskutować. Ta dotacja nas blokuje i nie mamy możliwości pozyskania dodatkowych środków na np. wyposażenie sal. Możemy natomiast zrezygnować i aplikować o wsparcie z innych programów. Nie jestem przeciwny lokalizacji, choć część rodziców uważa, że lokalizowanie go na Czerczu nie jest dobre. Wskazują, że sensowniejsze byłoby postawienie przedszkola w okolicy szkoły podstawowej, gdzie jest działka i są parkingi.

    Pojawiają się też głosy mieszkańców, którzy uważają, że na Czerczu powinna znów być prowadzona działalność związana z turystyką.
    Tak to w Piwnicznej jest, 17 tysięcy mieszkańców, specjalnie zawyżam, a 36 tysięcy pomysłów. Część rzeczywiście proponuje, żeby w tym miejscu zrobić coś atrakcyjnego turystycznie. Z kolei jest grupa radnych, która mówi: Chcecie to komuś sprzedać, dlatego nie chcecie przedszkola. A przecież dzieciaki mogłyby przebywać w fajnym, zacisznym miejscu. Nie mówię nie. Chcę jednak dyskusji na ten temat.

    Co z zagospodarowaniem Nakła?
    Ta inwestycja będzie kontynuowana. Nie może być tak, że nagle zamkniemy wszystkie zaplanowane inwestycje. Musimy coś robić. Jesteśmy w końcu gminą turystyczną. Powstaną ścieżki spacero-biegowe, trasy biegowo-rowerowe, pumptrack, kładka przez rzekę Poprad oraz infrastruktura towarzysząca, jak budynek z zapleczem sanitarnym, ławki, oświetlenie. Będziemy się otwierać na turystów.

    Ma pan jeszcze inne pomysły?
    Omawiam już wymianę strony internetowej, bo to pierwszy kontakt z turystami. Chcemy, żeby była bardziej przyjazna i z wersjami w języku angielskim, słowackim oraz rosyjskim. Tę ostatnią sam przygotuję, bo znam ten język. W każdej chwili mogę przejść na rosyjski i płynnie się nim posługiwać. Myślimy również chociaż o wizytówce w trudnym języku węgierskim.

    Myśląc o turystach od razu nasuwa się słynna i stojąca w miejscu inwestycja w stok narciarski na górze Kicarz.
    Kicarz jest dla mnie jeszcze jedną wielką niewiadomą. Nie udało mi się jeszcze skontaktować z inwestorami, poprzedni burmistrzowie też często mieli z tym problem. Nie chciałbym przekazywać złych informacji, ale podobno pojawiły się tam znów małe problemy z jednym z urzędów. Kicarz jest słowem na sześć liter, ale jest drugie słowo, na pięć liter, które brzmi - FATUM. Mieszkam w Piwnicznej od 15 lat i od tego czasu toczą się boję o tę inwestycję, a końca nie widać.

    Pana poprzednicy prowadzili usilne starania w celu budowy obwodnicy centrum uzdrowiska. Jest pan jej zwolennikiem?
    Któryś z moich poprzedników zdobył kiedyś 5 mln zł na opracowanie koncepcji obwodnicy. One w dalszym ciągu są zabezpieczone i wiem, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Krakowie zamierza je wykorzystać. Moim zadaniem będzie też znalezienie takiego rozwiązania, które pozwoli wyprowadzić ciężki ruch z rynku i nie sprawi, że obwodnica stanie się dla nas wroga. Pochodzę z województwa warmińsko-mazurskiego i znam masę przypadków, gdzie tak się stało. Przykładowo mieszkańcy Olsztynka walczyli o obwodnicę. Gdy powstała okazało się, że cały ruch przerzucił się na tę drogę, a do miasteczka nikt już nie zajeżdża. Nie chcę, żeby taki los spotkał Piwniczną.

    Na koniec muszę zapytać. Jak pan przyjmuje krytykę?
    Jestem osobą otwartą i kontaktową, spontaniczną i szaloną. Mówię krótko i swoimi słowami. Krytyka moich poczynań jest wpisana w zawód samorządowca i będę się z nią mierzyć. Ludzie mają prawo mnie oceniać i się ze mną nie zgadzać.

    KONIECZNIE ZOBACZ



    FLESZ: Świat tonie w śmieciach - jak temu zaradzić?

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pani Alicjo

    Natalia (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Pani Alicjo - w powyższym artykule piszemy: jakichś, zresztą. Pozdrawiam i proszę o poprawę tych rażących błędów. Pozdrawiam.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    OSOBOWOŚĆ ROKU 2018. (Zakończenie głosowania)

    OSOBOWOŚĆ ROKU 2018. (Zakończenie głosowania)

    Wybieramy MISTRZÓW URODY w Małopolsce - GŁOSOWANIE

    Wybieramy MISTRZÓW URODY w Małopolsce - GŁOSOWANIE

    Hakerzy kradną dane ze smartfonów, zabezpiecz je.

    Hakerzy kradną dane ze smartfonów, zabezpiecz je.

    Porozmawiaj z Rybką MiniMini na żywo na ekranie!

    Porozmawiaj z Rybką MiniMini na żywo na ekranie!