Koronawirus. Pielęgniarki zakończyły kwarantannę i miały wrócić do pracy w brzeskim szpitalu. Okazało się, że chorują na COVID-19

Robert Gąsiorek
Robert Gąsiorek
W brzeskim szpitalu na nowo otwierane są oddziały, które nie funkcjonowały od końca marca, m.in. chirurgii, rehabilitacji, anestezjologii oraz blok operacyjny Paweł Michalczyk
U dwóch pielęgniarek z brzeskiego szpitala, które po kwarantannie miały wrócić do pracy, potwierdzono zakażenie koronawirusem. Kobiety już podczas izolacji w domu miały wykonywane testy jednak ich wynik był wtedy ujemny. Mimo nowych przypadków zakażenia szpital w brzesku przywraca funkcjonowanie niektórych oddziałów.

FLESZ - Ile czasu koronawirus może pozostawać na różnych przedmiotach

Brzeski szpital w ostatnich dniach stopniowo przywracał do pracy funkcjonowanie oddziałów, zamkniętych z powodu wykrytych przypadków koronawirusa wśród personelu. Decyzją dyrektora placówki, wszyscy pracownicy powracający do pracy zostali poddani testom na obecność groźnego wirusa.

- To dla nas nowa sytuacja i nie chcieliśmy ryzykować, dlatego wykonaliśmy dodatkowe testy powracającemu do pracy personelowi. Ku naszemu zaskoczeniu u dwóch pielęgniarek potwierdzono zakażenie koronawirusem - przyznaje Monika Burek, rzecznik prasowy brzeskiego szpitala.

Nie miały kontaktu z pacjentami

Zaskoczenie jest tym większe, że pracownicy szpitala mieli wykonywane testy na obecność koronawirusa już w czasie kwarantanny. Równie dwie pielęgniarki, które teraz mają pozytywne wynik. - Wcześniej testy dawały u nich wyniki negatywne - zapewnia rzeczniczka szpitala.

Koronawirus w Bochni. Krytyczna sytuacja w DPS. 41 osób z ko...

W minioną środę pielęgniarki zgłosiły się do szpitala w Brzesku. Dzień wcześniej zakończyły 14-dniową kwarantannę. Nie miały żadnych objawów i były gotowe podjąć pracę. Za nim jednak wróciły na oddziały, aby opiekować się pacjentami, pobrano im wymazy do badań. Wyniki przyszły w czwartek rano. - Po otrzymaniu wyników obie pielęgniarki nie zostały dopuszczone do pracy. Dzięki wprowadzonym zasadom bezpieczeństwa nie miały kontaktu z pacjentami szpitala - podkreśla Monika Burek.

Zakażone kobiety nie miały żadnych niepokojących objawów i zostały skierowane do izolacji domowej. Jak to się stało, że chorobę stwierdzono u nich tuż po zakończeniu kwarantanny mimo, że wcześniejsze badania nie wskazywały, że są chore?. - Jak pokazują badania, wirus może się rozwijać w organizmie przez 14 dni. Początkowo może on jednak nie być wykrywalny podczas testów. Ujawnić może się dopiero później - mówi dr Zbigniew Martyka, ordynator oddziału zakaźnego w szpitalu w Dąbrowie Tarnowskiej.

Specjalista podkreśla również, że u większości osób zakażonych koronawirusem nie występują żadne objawy. - Powołując się na wyniki badań, można powiedzieć, że cztery piąte osób zakażonych przechoruje w sposób bezobjawowy lub z banalnymi infekcjami - zaznacza dr Martyka.

Wciąż brakuje personelu

Mimo stwierdzenia koronawirusa u dwóch pielęgniarek powracających z kwarantanny brzeski szpital zdecydował o ponownym otwarciu chirurgii, bloku operacyjnego, oddziału rehabilitacji oraz anestezjologii, które nie funkcjonowały od końca marca. Oddziały, których pracę wznowiono, działają w okrojonym zakresie, ponieważ część personelu wciąż nie wróciła do pracy. Na bloku operacyjnym wykonywane są więc najpilniejsze zabiegi. Przyjęcia planowe wciąż są wstrzymane. Przyjęcia na oddział chirurgii ogólnej odbywają się od poniedziałku do piątku w godzinach od 7 do 14.30. Popołudniami oraz w dni wolne od pracy, na mocy porozumienia z dyrekcją szpitala w Bochni, pacjenci w sprawach pilnych kierowani są do tej właśnie placówki.

Wciąż nie zdecydowano się na ponownie otwarcie oddziału ginekologiczno-położniczego. Chociaż nikt z personelu, który na nim pracował nie jest zakażony to zdecydowano się wyłączyć go z użytkowania dla bezpieczeństwa rodzących kobiet. - Oddział anestozjologii, intensywnej terapii i chirugrii były priorytetowe do otwarcia i anestozjolodzy którzy mogą pracować na tych oddziałach nie są w stanie już zapewnić obsady jeśli chodzi o zabiegi operacyjne na innych oddziałach -podkreśla Monika Burek.

Rzeczniczka szpitala informuje, że ponowne otwarcie oddziału ginekologiczno-położniczego może nastąpić dopiero za kilkanaście dni.

Najgorsze minęło?

Obecnie zakażenie COVID-19 stwierdzono u 32 osób pracujących w brzeskim szpitalu. Wśród nich jest sześciu lekarzy, dziewiętnaście pielęgniarek, sześć salowych i jedna rejestratorka. Pięć osób przebywa w szpitalu zakaźnym w Krakowie, reszta dochodzi do zdrowia w izolacji domowej. Na kwarantannie domowej przebywa jeszcze siedem osób, u których do tej pory nie stwierdzono koronawirusa.

Władze brzeskiego szpitala zachowują czujność, ale wszystko wskazuje na to, że najgorsze mają za sobą. W krytycznym momencie, na kwarantanne przebywało bowiem 125 osób z personelu. Pierwszy zakażenie koronawirusem w szpitalu stwierdzono 27 marca. Do tej pory nie ustalono jednak źródła zakażenia groźną chorobą. Według jednej z pracownic szpitala, COVID-19 przyniósł na oddział chirurgiczny mężczyzna, który łamiąc zakaz odwiedzin, przyszedł do swojego ojca. - W chwili obecnej, przy prawie 80 procentach przypadków bezobjawowych, nie jesteśmy w stanie do tego dojść. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi sanepid - dodaje Monika Burek.

Koronawirus w Krakowie. Tutaj walczą o zdrowie najmłodszych....

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie