Kraków. Najpierw znaki ustawiono na środku nowego chodnika, a później szybko je zdemontowano. Absurd na ul. Siemaszki zlikwidowany

Aleksandra Łabędź
Aleksandra Łabędź
Pierwotne ustawienie znaków na ul. Siemaszki, zanim zostały zdemontowane
Pierwotne ustawienie znaków na ul. Siemaszki, zanim zostały zdemontowane Wojciech Matusik
Gdy dobiegało końca zadanie inwestycyjne na ulicy ks. Kazimierza Siemaszki na Prądniku Białym, przechodnie nie mogli uwierzyć w to, co tam zobaczyli. Na środku nowego chodnika wykonawca postawił znaki. "Koszmar na Siemaszki, znaki w nowym chodniku!" - pisali mieszkańcy i pytali, kto zdecydował o takim rozwiązaniu. Po interwencji radnych Dzielnicy IV Prądnik Biały znaki zostały zdemontowane, chociaż wykonawca twierdził, że są ustawione zgodnie z wymogami. Teraz znów stoją, jednak już w odpowiedniej odległości, na trawniku.

- Pisaliśmy prośbę, aby wykonawca ustawił znaki w odległości minimalnego 0,5 metra zgodnie z rozporządzeniem, albo w maksymalnej odległości 2 metrów od krawędzi jezdni. Te znaki akurat były ustawione w odległości 0,85 m od krawędzi, czyli niemal na środku chodnika, który liczy 2,2 m szerokości - mówi nam Dariusz Partyka, zastępca przewodniczącego Rady Dzielnicy IV.

Wykonawca informował radnych, że to zgodne z projektem. Mimo tego znaki zdemontował 15 września.

"W związku z wprowadzeniem nowej organizacji ruchu na ul. ks. Siemaszki w ramach prowadzonych prac przy budowie zatok parkingowych, proszę o podjęcie bardzo pilnej interwencji dotyczącej znaków umieszczonych na środku chodnika" - postulował w piśmie do dyrektora ZDMK, Dominik Franczak, przewodniczący Rady Dzielnicy IV Prądnik Biały.

- Sytuacja z tym zadaniem była absurdalna. Nie dość, że sam remont ciągnął się strasznie długo, to jeszcze zamontowano znaki w fatalnej odległości od krawężnika, że nie dało się przejść - komentuje Dominik Franczak, przewodniczący Rady Dzielnicy IV Prądnik Biały.

Teraz znaki zostały wstawione na nowo, na trawniku, czyli w odległości 2,2 m od krawędzi. Nasuwa się zatem pytanie, czy nie można było tego zrobić od razu? Zadaliśmy pytania w krakowskim magistracie i czekamy na odpowiedź.

Jak informują radni Dzielnicy IV, finalnie remont chodnika i budowa zatok kosztowało około 300 tys. zł. Ponadto doszedł jeszcze koszt przebudowy oświetlenia, który opiewał na kwotę blisko 100 tys. zł. Pojawiła się także potrzeba budowy kanału technicznego i przebudowa instalacji podziemnych, które osiągnęły cenę 300 tys. zł. Środki częściowo pochodziły z budżetu Rady Dzielnicy, a częściowo z ZDMK.

Dariusz Partyka informuje nas, że ZDMK w projekcie umowy dał wykonawcy termin 9 miesięcy z uwagi na miesiące zimowe oraz aktualną sytuację na rynku budowlanym.

- Niestety był to termin zdecydowanie zbyt długi, a wykonawca wykorzystał go do maksimum - mówi z-ca przewodniczącego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - M. Maląg o najnowszych danych dotyczących bezrobocia

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie