Wymiana uszkodzonych elementów wapiennego bruku sprzed bazyliki i pl. Mariackiego ma potrwać do 15 maja. Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu wymienia zniszczone kamienie. Jednak już niedługo zacznie się właściwy remont nawierzchni (za ok. 3 mln zł) i dopiero co położone teraz elementy będą zrywane. Dowiedzieliśmy się także, że remont przesunie się w czasie.
Podczas spotkania wiceprezydenta Krakowa Tadeusza Trzmiela, wojewódzkiego konserwatora zabytków i szefa Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu zdecydowano, że zacznie się on nie jesienią, jak dotychczas planowano, ale dopiero na wiosnę.
Testują wapień z Bułgarii
Radni wątpią w sens doraźnego łatania reprezentacyjnego placu.
- Ten chwilowy remont za kilkadziesiąt tysięcy złotych to wyrzucone w błoto pieniądze - ocenia radny Dzielnicy I Aleksander Miszalski. - Czy warto wydawać tyle pieniędzy na zaledwie jeden sezon? - pyta.
Zaś proboszcz bazyliki Mariackiej, ks. Dariusz Raś wskazuje, że gdyby wymienić wszystkie uszkodzone kamienie, trzeba by zrobić trzy czwarte nawierzchni.
- Można by się spytać o sens takiego działania. Skoro i tak ma ruszyć kompleksowy remont, i chwała Bogu, bo czekamy na to już od kilku lat - podkreśla ks. Raś.
Faktycznie, dziury przed najbardziej reprezentacyjną świątynią w Krakowie spędzają sen z powiek nie tylko proboszczowi, ale też mieszkańcom okolicy.
Wapień turecki, z którego jest zrobiona nawierzchnia, nie wytrzymuje mrozów i kruszy się.
- Nie rozumiem tylko, dlaczego tak długo, od kilku lat, rozważa się kwestię remontu - komentuje radny Miszalski.
Michał Pyclik, rzecznik ZIKiT:
- Przez kilka sezonów naprawialiśmy nawierzchnię, ale w końcu doszliśmy do wniosku, że potrzebna jest jej wymiana. Od roku poszukujemy wapienia, który będzie odpowiedni. Od tego czasu też trwają ustalenia z wojewódzkim konserwatorem zabytków dotyczące materiału, który można tam położyć. Obecnie testujemy kilka rodzajów, które on wstępnie zaakceptował.
To 5-6 rodzajów wapienia pochodzącego m.in. z Polski, Portugalii i Bułgarii. - Testy potrwają jeszcze kilka miesięcy - ocenia Pyclik.
- Zaakceptowałem te próbki, ale to dopiero początek drogi. Wszystko zależy od tego, czy materiał wytrzyma trudne polskie warunki - mówi Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków. - Wcześniej odpadł m.in. wapień norymberski (był zbyt delikatny).
Janczykowski nie chciał się zgodzić na trwalszy granit, bo plac przed bazyliką przez stulecia był wyłożony wapieniem i tej tradycji należy się trzymać.
Będzie wymiana
Michał Pyclik przyznaje, że teraz kładzione, również wapienne, kamienie zostaną podczas remontu wymienione na właściwy, wybrany po testach, wapień.
Czy w takim razie ich wymiana, która kosztuje kilkadziesiąt tys. złotych, ma sens?
- To, jak na budżet dzielnicy, dużo pieniędzy. Ciągle brakuje nam funduszy na rekultywację terenów zielonych. Za 60 tys. zł można by obsadzić parę skwerów albo uporządkować ogródek jordanowski - podkreśla radny Miszalski.
- Ale w takim razie mieliśmy zostawić dziurawy plac? - pyta Michał Pyclik. - Poza tym, wymieniamy tylko te najbardziej zniszczone kamienie - dodaje.
Nie wszystkich przekonują te argumenty. - Skoro czekaliśmy kilka lat, to przecież parę miesięcy wiosny nie czyni - zastanawia się ks. Raś.
Solidniejsze testy?
Konserwator Jan Janczykowski miał w środę spotkanie w sprawie właśnie tych materiałów u wiceprezydenta Trzmiela. Był tam także przedstawiciel ZIKiT. Doszli do wniosku, że skoro "plomby" i tak są zakładane, to mają więcej czasu, by solidnie przeprowadzić testy kamienia. I remont ruszy dopiero wiosną.
Tej informacji nie chce komentować Michał Pyclik. - To było nieoficjalne spotkanie, więc komentarza nie będzie - ucina.