Krzysztof Piątek: Czasem przyda się kubeł zimnej wody

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Krzysztof Piątek (Cracovia)
Krzysztof Piątek (Cracovia) Fot. Andrzej Banaś
Krzysztof Piątek był bohaterem ostatniego meczu Cracovii z Lechią (2:1). Strzelił w nim dwie bramki.

- Czy ma Pan w ogóle układ nerwowy, bo trudno wyobrazić sobie bardziej stresującą sytuację niż ta z ostatniego meczu z Lechią Gdańsk? Doliczony czas gry, rzut karny.

- Na pewno pracuję nad tym. Przed karnym byłem spokojny, czekałem do końca na to, co zrobi bramkarz. Wiadomo, nie jest to łatwe, ale udało się.

- Strzały można wytrenować, ale czy psychikę również?

- Na pewno po części tak, ale trzeba też to mieć. Gdy byłem bardzo młody byłem bojaźliwy, ale im jestem starszy, tym lepiej to wygląda.

- Ćwiczy Pan specjalnie karne na treningach?

- Tak, cały czas, biorę jednego, czy dwóch bramkarzy i staram się wykonywać „jedenastki” cały czas. Do perfekcji jeszcze wiele brakuje, ale jest coraz lepiej. W meczach mi to wychodzi, oby jak najdłużej. Chcę zachować sposób wykonywania karnych dla siebie, aby bramkarze rywali tego nie wykorzystali. Na razie jeszcze mnie nie rozgryźli w lidze, choć w Pucharze Polski, w Tychach, golkiper mnie wyczuł, ale wtedy nie strzeliłem tak, jak powinienem. Ostatnie gole dedykuję rodzinie, szczególnie ojcu. Jest dla mnie rygorystyczny, bo chce, żebym grał i był jak najlepszy. Także dziewczynie, bo dba o mnie.

- Odżyliście? Po serii pięciu meczów bez porażki zdarzyła się porażka w Gliwicach. Teraz wyciągnęliście wynik, bo przegrywaliście. Czy to będzie pozytywny impuls przed kolejnymi meczami?

- Z ostatnich siedmiu meczów przegraliśmy tylko jeden więc widać, że poprawa jest, widać postęp. Szkoda tej porażki w Gliwicach, bo skoro nie strzeliliśmy tam bramki, to mogliśmy chociaż przytrzymać wynik 0:0 do końca. Pracujemy jednak dalej i chcemy zdobywać punkty.

- Kolejny mecz czeka was z Koroną Kielce która jest uznawana za rewelację tego sezonu. Jakiego meczu się Pan spodziewa?

- To jest bardzo dobrze poukładany zespół, dobrze gra, nie przegrywa, jest w czubie tabeli. Ale my już jechaliśmy np. do Lubina i potrafiliśmy grać z Zagłębiem, myślę, że możemy wygrać ten mecz u siebie.

- Czeka was szalenie trudna końcówka tego roku. To mecze z zespołami z góry tabeli. Ale wy lubicie grać z mocnymi. Lechia nie była zespołem z czuba klasyfikacji, ale pod względem kadrowym jest bardzo mocna.

- Tak, ma dużą jakość, ale u nas nie brakuje też dobrych zawodników. W ostatnim meczu pokazaliśmy, że możemy grać z nią jak równy z równym.

- Trener „uszczypnął” Pana podczas konferencji przedmeczowej, mówiąc o Pana niepotrzebnych gestach na boisku. Jak Pan to odebrał?

- Spokojnie. Wiadomo, że ostatnio nie pomagałem za dużo drużynie, nie strzelałem bramek. Jeśłi chodzi o gestykulację to nie robię tego celowo, to działanie w emocjach. Jako kapitanowi nie wypada mi tego robić, trener głośno to powiedział i ma stuprocentową rację.

- Wcześniej mówił to Panu w szatni i nie działało.

- Były jakieś sygnały. Nie reagowałem i myślę, że się zdenerwował na mnie. Muszę dawać drużynie pozytywny impuls, wiem jak mam się zachowywać.

- To zmobilizowało Pana dodatkowo?

- Na pewno presja była duża na mnie. Zostałem skrytykowany, a jako kapitan muszę ciągnąć tę drużynę. Nie boję się jednak presji, bo piłka nożna to ciągła presja.

- Nie bał się Pan, że trener będzie chciał Panu odebrać opaskę kapitańską?

- To jego decyzja, nie zastanawiałem się nad tym.

- Czy pańskie zachowanie, to machanie rękami, wynikało z nadmiernych ambicji?

- Też, bo zawsze chciałem jak najlepiej dla drużyny, ale to zespołowi i mi indywidualnie nie pomagała. Zamiast się skupiać na graniu, na wykorzystywaniu sytuacji, dużo energii traciłem na gestykulację. To były emocje. Jeśli kogoś uraziłem tym zachowaniem, to przepraszam.

- Ostry trener, ostry ojciec, ma Pan trudne życie?

- Spokojnie do tego podchodzę, rygor jest też potrzebny, zimny kubeł wody. Cieszę się więc że te bramki strzeliłem.

- Wybiegając już trochę naprzód, do derbów – jak przyjął Pan wiadomość, że Wisła ma teraz Marcina Wasilewskiego w swoim składzie? To będzie starcie z taranem, ze ścianą?

- Na pewno będzie ciężko, bo Marcin Wasilewski to bardzo mocny zawodnik, ale można wygrywać z każdym pojedynki, z większym czy mniejszym, podstępem lub siłą. To zależy od sytuacji. Zobaczymy jak będzie w meczu.

Więcej informacji o Cracovii

Sportowy24.pl w Małopolsce

MAGAZYN SPORTOWY24 - DARIUSZ SNARSKI, NAJSTARSZY POLSKI BOKSER ZAWODOWY NIE TYLKO O SPORCIE

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie