Lewandowski mistrzem Europy na 1500 metrów. Haratyk ze srebrem

PS
PS
Marcin Lewandowski obronił w piątek w Toruniu tytuł halowego mistrza Europy w biegu na 1500 metrów. Ta sztuka nie udała się Michałowi Haratykowi, który zakończył konkurs pchnięcia kulą ze srebrnym medalem. Po dwóch dniach mistrzostw biało-czerwoni wraz z Belgami prowadzą w klasyfikacji medalowej.

Gdy Lewandowski mijał linię mety był pewny, że piątkowego wieczoru opuści Arenę Toruń ze srebrnym medalem, bo dwa metry przed nim finiszował Norweg Jakob Ingebrigtsen. Kilka minut później sędziowie dostrzegli jednak, że Norweg już na pierwszym łuku postawił nogę poza swoim torem i podjęli decyzję o jego dyskwalifikacji. W tej sytuacji złoty medal przypadł Lewandowskiemu.

– Ingebrigtsen był dziś po prostu lepszy, czy ja to wygrałem, bo on jest zdyskwalifikowany, czy też nie, to tego się nie zmieni. Przegrać z nim w twardej rywalizacji to żadna ujma, bo to zawodnik, który w tym roku prawie poprawił rekord świata. Wiedziałem, że on zaatakuje, ale nie sądziłem, że zrobi to tak szybko. On jednak od początku wiedział, że musi narzucić szybkie tempo. To była jego jedyna szansa na wygranie ze mną – mówił Lewandowski. To jego czwarty z rzędu złoty medal halowych mistrzostw Europy.
Lewandowski nie ukrywa, że bardzo żałuje, iż na trybunach nie może być kibiców. – Zamiast słyszeć ich doping i patrzeć na ich twarze, robiłem rundkę honorową i patrzyłem na swoje awatary. Przykre – dodał.

Ambitnie o złoto walczył też kulomiot Michał Haratyk, który jeszcze po czterech próbach był liderem konkursu, ale w piątej serii na czoło wysunął się Czech Tomas Stanek, który posłał kulę na odległość 21.62 m. Haratyk jeszcze walczył, poprawił swój wynik na 21.47, ale do złota zabrakło mu piętnastu centymetrów.

– Gdybym skończył 20,80 z pierwszej to byłbym smutny. Ale była walka podjęta, Tomas musiał się mnie obawiać i czuł presję. Trudno powiedzieć, że nie jestem regularny, a ten wynik to jest mój średni poziom, więc generalnie jest ok. W hali Stanek ma życiówkę lepszą ode mnie o czterdzieści centymetrów – mówił Haratyk.

Wielką formę w półfinale 400 metrów kobiet zaprezentowała Justyna Święty-Ersetic. Polka pobiegła najszybciej w historii, bijąc swój rekord życiowy i jednocześnie rekord Polski, osiągając wynik 51.34 sek.

– Czuję się znakomicie. To są moje mistrzostwa, jestem u siebie i bardzo chcę to wykorzystać. Rekord Polski już w półfinale? Wow, zupełnie się tego nie spodziewałam. Myślałam oczywiście o pobiciu tego rekordu, ale dopiero w finale. Zależało mi jednak oczywiście także na bardzo dobrym półfinale, żeby w finale dostać lepszy tor. I to się udało – mówiła Święty-Ersetic.

Polka z drugim czasem weszła do sobotniego finału, bo w ostatniej serii czas lepszy o 17 setnych sekundy osiągnęła fenomenalna Holenderka Femke Bol. – Niestety dziś muszę uznać wyższość Femke. Ona jest fenomenalna w tym sezonie. Ale ja będę walczyła do samego końca, o każdą setną sekundy, a co z tego wyjdzie to zobaczymy. Dziękuję za doping dziewczynom ze sztafety, rano dopingowała mnie tylko Gosia Hołub, a teraz dojechały też pozostałe dziewczyny ze sztafety i od razu przyszły do hali, by mi pomóc. Dziękuję – dodała najszybsza Polka na dystansie 400 metrów.

Pecha w półfinałowym biegu na 400 metrów miał Kajetan Duszyński. Polak kapitalnie finiszował, ale przybiegł jako trzeci, przegrywając miejsce w finale o jedną setną sekundy! Świetnie za to w eliminacjach biegu na 800 metrów spisała się cała trójka Polaków. Patryk Dobek wygrał swoją serię, a Adam Kszczot i Mateusz Borkowski zapewnili sobie awans z drugich miejsc.
– Staram się biegać to zadaniowo, na tyle, na ile mogę. Na razie idzie, na razie się oswajam z halą, bo to jest dla mnie przetarcie przed sezonem letnim. Zabawy tutaj jednak nie ma, ale podchodzę do tego z pełnym spokojem – mówił Dobek.

Pytany, czy widzi się wśród kandydatów do medalu studził emocje. – Jeszcze długa droga przede mną, żeby zdobyć medal. W stawce jest bardzo wielu znacznie bardziej doświadczonych zawodników. Już to, że w debiucie zrobiłem to minimum to jest dla mnie duży sukces. A teraz po prostu realizuję to, co jest dla mnie najlepsze – dodał.

W piątkowy wieczór zakończyła się też rywalizacja w pięcioboju, w którym startowały dwie Polki. Paulina Ligarska zajęła siódme miejsce, a Adrianna Sułek dziewiąte. Wynik Ligarskiej – 4484 punkty – jest piątym rezultatem w historii polskiego pięcioboju. Wygrała Belgijka Nafissatou Thiam (4904 pkt, najlepszy tegoroczny wynik na świecie). W finałach, w których nie było Polaków, złote medale wywalczyli Brytyjka Amy-Eloise Markovc (3000 metrów), Portugalka Auriol Dongmo (pchnięcie kulą) i Grek Miltiadis Tentoglou (skok w dal).

W sobotę w Arenie Toruń odbędzie się sześć finałów, w tym ten najbardziej interesujący polskich kibiców – na 400 metrów kobiet z udziałem Justyny Święty-Ersetic. Poza tym o medale powalczą skoczkinie o tyczce, skoczkinie w dal, biegaczki na dystansie 1500 metrów oraz biegacze na 400 metrów i sprinterzy na 60 metrów.

Organizacja Halowych Mistrzostw Europy Toruń 2021 współfinansowana jest przez Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, miasto Toruń oraz samorząd województwa kujawsko-pomorskiego.

Najlepszy polski sędzia nie jedzie na Euro

Wideo

Materiał oryginalny: Lewandowski mistrzem Europy na 1500 metrów. Haratyk ze srebrem - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie