Dla zwykłego człowieka muszka owocówka lub po prostu octówka, dla naukowca – wywilżna karłowata albo drozofila karłów­ka. Malutki owad z rzędu muchówek w tym roku o wiele bardziej niż zwykle opanował nasze kuchnie, a nawet całe mieszkania. Naukowcy uspokajają - jeszcze tylko dwa tygodnie i owady znikną.

Na nadmiar muszek narzeka w tym roku niemal każdy mieszkaniec Krakowa i Małopolski. – Są praktycznie wszędzie, siedzą nie tylko na owocach, warzywach, ale też na... fusach z kawy. Sok czy wino, nie ma dla nich żadnej różnicy. Potrafią się topić i w tym, i w tym – opowiada mieszkanka Krakowa.

Zjawisko to zaobserwował również znawca i miłośnik owadów prof. Kazimierz Wiech z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Wskazuje na źródło „plagi”. – Jest bardzo dużo owoców, które leżą pod drzewami, bo nikomu nie opłaca się ich zbierać. W skupie płacą za nie grosze. To sprzyja owocówkom – podkreśla prof. Wiech.

Podobne odczucia ma prof. Stanisław Ignatowicz, entomolog ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Dodaje, że owadom pomaga również pogoda – bo owocówce najlepiej żyje się w temperaturze ok. 30 st. Celsjusza
.
Kilkumilimetrowa wywilżna jest owadem roślinożernym. Uwielbia fermentujące owoce, kompoty, soki, dżemy, syropy, piwo i ocet. Zapach fermentacji wyczuwa z kilkunastu metrów.

Na jabłkach czy śliwkach odbywa gody i składa jaja, nawet pół tysiąca za jednym zamachem. Z jaj wylęgają się larwy, a rozwój do dorosłego osobnika trwa 10--14 dni. Octówka żyje miesiąc.

– Czy jest szkodnikiem? Definicja tego pojęcia jest szeroka i obejmuje wszystkie organizmy, które żyją w naszym otoczeniu bez naszej zgody i akceptacji. Pasuje więc także do tych muszek – zwraca uwagę prof. Stanisław Ignatowicz. I od razu dodaje: – Ale nam nie sprawiają one wielkiego problemu. Problemem są w zakładach przetwórczych, gdzie np. kisi się kapustę czy ogórki. Bo zamiast kisnąć – gniją z powodu obecności w nich muszek.

Dlatego w ich zwalczaniu wyspecjalizowały się firmy zajmujące się dezynfekcją, dezynsekcją i deratyzacją czy też odko­marzaniem.

Można to też zrobić na własną rękę. Sprawdzają się nie tylko gotowe pułapki z płynem wabiącym ze sklepu (koszt: kilkanaście złotych), ale również te własnej roboty – przykryta podziurawioną folią aluminiową miska, wypełniona octem zmieszanym z piwem. Konieczny jest do tej mikstury niewielki dodatek płynu do naczyń.

Co ciekawe, mało kto wie, że wywilżna ma nieocenione zasługi dla... genetyki. Okazało się bowiem, że niektóre jej geny powtarzają się u człowieka, co pozwoliło prowadzić na tych owadach badania dotyczące m.in. choroby Parkinsona, syndromu (pląsawicy) Huntingtona czy nowotworów.

Trzech Amerykanów dostało nagrodę Nobla nawet w dziedzinie medycyny i fizjologii za zbadanie zegara biologicznego muszki i przełożenie wyników na człowieka.

Za dwa tygodnie, kiedy spadną temperatury, owocówki powinny zniknąć z naszych domów. Do następnego lata.

FLESZ: Co dalej ze zmianą czasu?

KONIECZNIE SPRAWDŹ: