Do tragedii doszło w grudniu 2018 roku w mieszkaniu przy ul. Ruskiej we Wrocławiu. Oskarżony dziś mężczyzna, jego żona i dwóch znajomych krytycznego popołudnia popijali alkohol w wynajmowanym przez jednego z mężczyzn mieszkaniu. Po kilku godzinach zabawy maż poszedł do domu, a żona z dwoma kolegami została na imprezie.
Mężczyzna położył się spać około 22. Po kilku godzinach obudził się i stwierdził, że żony ciągle nie ma. Próbował się do niej dodzwonić, ale nie odbierała telefonu. Tak samo jak jeden z kolegów, do którego dzwonił. Mąż był coraz bardziej zdenerwowany. Podejrzewał ją o zdradę.
Wrócił do mieszkania na Ruskiej. Było otwarte. W pierwszym pokoju spał jeden z kolegów. Drzwi do drugiego były zamknięte. Słychać było tylko skrzypienie łóżka. Wyważył drzwi, wpadł do środka i zastał żonę w trakcie seksu z drugim z kolegów. Rzucił się na kochanków. Najpierw pobił mężczyznę, potem swoją żonę. Kochanek miał najmniej poważne obrażenia, żona wybite zęby. Wybiegając z mieszkania pobił śpiącego spokojnie drugiego z kolegów. To on jest śmiertelną ofiarą całego zajścia. Przyczyną zgonu były obrażenia mózgu od bardzo silnego uderzenia. Ofiara miała też złamane żebra.
Prokuratura męża oskarżyła o zabójstwo. Ale sąd uznał, że nie ma na to dowodów. Sprawca nawet nie godził się na śmierć ofiary. Po prostu chciał spowodować u niej obrażenia ciała. Stąd wyrok za nieumyślne spowodowanie śmierci. Oskarżony badany był przez biegłych psychiatrów. Nie mieli wątpliwości, że mężczyzna miał ograniczoną poczytalność w chwili zdarzenia. Ale nie z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym, tylko silnego wzburzenia, wywołanego odkryciem, jakiego dokonał po wyważeniu drzwi pokoju w mieszkaniu na ulicy Ruskiej.
Zobacz także
- "Niech sąd wstrzyma produkcję filmu o Tomaszu Komendzie!"
- Wypadek dwóch aut i potrącenie rowerzysty na Karkonoskiej
- W pociągu grozili Ukraince śmiercią. O co poszło?
- Koronawirus we Wrocławiu? Laboratorium bada próbki
- Przebieg dróg S5 i A4. Konsultacje z mieszkańcami (WARIANTY)
- Mosty Pomorskie zamknięte razem z Probusa. Będzie paraliż!
