To był dramatyczny widok, szczególnie dla osób, które zaplanowały sobie aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu, a natknęły się na skłusowane zwierzę. Mowa o narciarkach, które wybrały się na śnieżne trasy w rejonie Banicy i Wołowca i nad potokiem znalazły padłego byka.

Kobiety na znalezisko natknęły się w połowie śnieżnej trasy Kaskada. Zwierzę leżało przy potoku Zawoja. Już z trasy widać było, że nie ma łba.

- Przestraszyłam się, bo śnieg wokół zwierzęcia był po prostu czerwony. Najpierw pomyślałam, że padło ofiarą wilków, ale po chwili zrozumiałam, że to robota kłusownika - mówi nasza Czytelniczka, która poinformowała nas o zdarzeniu.

Widać było, że zanim zwierzę ostatecznie padło, szło przez las i znaczyło swój ślad krwią, jakby zostało skaleczone lub postrzelone. Na śniegu wokół miejsca, w którym leżało, dużo było śladów ludzkich.

Będą szczegółowe badania

- Ktoś pozbawił zwierzę głowy, jakby odciął ją motorówką - relacjonują. - Pewnie dla poroża. To przecież nie pierwszy taki przypadek w tej okolicy - dodaje.

W piątek rano na miejscu byli już policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Gorlicach i strażnicy leśni.

- Przeprowadzone zostały oględziny, a zwierzę zostało zabezpieczone do badań - mówi Grzegorz Szczepanek, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji.

Ma je obejrzeć lekarz weterynarii, który stwierdzi, czy padło ono ofiarą kłusownika, czy też ofiarą człowieka dla trofeum czyli tzw. wieńca.

To nie pierwszy taki przypadek

Ta druga wersja wydaje się bardziej prawdopodobna, ze względu na fakt, że już pod koniec ubiegłego roku w tym rejonie doszło do kilku przypadków odnalezienia tusz zwierzęcych, konkretnie byków. Wszystkie pozbawione były głów, czyli zostały skłusowane dla pozyskania poroża.

Tylko na początku października w Ropicy Górnej i Bartnem ktoś zabił trzy dorodne byki. Potem w Czarnem w gminie Sękowa dwóch myśliwych zaniepokoił widok kruków kołujących przy lesie. Leżały tam świeże szczątki byka. Co ciekawe, szybko na miejscu pojawił się myśliwy, który miał przyznać się do skłusowania zwierzęcia i na klęczkach prosić o dyskrecję.

Tym razem do wszystkiego doszło na terenie Nadleśnictwa Gorlice, dzierżawionym przez Ośrodek Hodowli Zwierząt Wapienne Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego w Warszawie.

POLECAMY - KONIECZNIE SPRAWDŹ:

[reklama]

FLESZ: Zgnilizna i padlina. Czy mamy problem z jakością polskiego mięsa?