Miejsce to jest tłumnie odwiedzane przez turystów z wielu stron świata. Zwiedzający zostali kompletnie zaskoczeni wybuchem wulkanu. Władze pospieszyły potrzebującym natychmiast z pomocą, by wszystkich ewakuować z zagrożonego rejonu.
Szacuje się, że w momencie erupcji wulkanu w jego okolicy przebywało około pół setki osób. Wybuch miał miejsce o godzinie trzeciej nad ranem w poniedziałek czasu polskiego. Ta urokliwa, ale jak się okazuje i bardzo niebezpieczna wyspa, leży 50 kilometrów od Wyspy Północnej, drugiej pod względem wielkości wyspy Nowej Zelandii.
Od jakiegoś czasu specjaliści wysyłali ostrzeżenia, że może w każdej chwili dojść do erupcji wulkanu. Odradzano więc turystom podróż w ten rejon. Początkowo komunikaty podawane przez nowozelandzkie władze były sprzeczne. Przede wszystkim nie podano, ile naprawdę osób w najbardziej krytycznym momencie przebywało na wulkanicznej wyspie.
Judy Turner - która jest burmistrzem miasta Whakatane na Wyspie Północnej - mówiła, że w miejscowych szpitalach umieszczono wiele osób. Nie podała jednak ilu rannych jest w stanie krytycznym.
Brytyjskie gazety, powołując się na źródła policyjne, podają, że niestety można spodziewać się większej liczby ofiar śmiertelnych. Jak na razie bowiem nie przeszukano zagrożonego miejsca, dlatego tak wiele osób wciąż uznaje się za zaginione.
POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:
