Więckowicka Farma Życia, prowadzona przez Fundację Wspólnota Nadziei świętowała w sobotę 10-lecie istnienia. Leopold Zgoda z Rady Fundacji podkreślał, że jubileusze to czas na okazanie wdzięczności. Fundacja co roku przyznaje tytuły „Dobroczyńca Fundacji”. Tym razem tytuł ten otrzymał Jerzy Miller, wojewoda Małopolski.
- Wciąż budujemy Farmę Życia dla osób z autyzmem, staramy się pokonywać trudności, a dzięki zrozumieniu i zaangażowaniu wojewody w tym roku budowaliśmy z większym optymizmem - mówiła Alina Perzanowska, prezes Fundacji Wspólnota Nadziei.
Podziękowania odebrali także pracownicy ośrodka i członkowie fundacji: Adam Wierzbicki, Edward Bolak, Beata Gronkiewicz, Rafał Trąbka. A rodzice chorych osób dziękowali prezes Alinie Perzanowskiej i Krystynie Hubczenko-Łyczakowskiej.
W uroczystościach uczestniczył Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy. Wskazywał, że fundacja prowadząca ośrodek jest przykładem, jak wzorowo wykorzystywać 1 procent podatku. - Państwo, jako wspólnota nie da sobie rady bez organizacji pozarządowych. Chce się z nimi dzielić odpowiedzialnością i zarządzaniem - mówił. Podkreślał, że już 47 proc. Polaków przekazuje 1 proc. podatku takim organizacjom.
W 2005 r. w Więckowicach powstał pierwszy dom dla osób z autyzmem, w 2011 r. zakończono budowę kolejnego domu. Powstało też gospodarstwo, w którym podopieczni uprawiają warzywa, mają rehabilitację i zajęcia terapeutyczne.
- Koncepcja Farmy Życia zakładała budowę pięciu domów, mamy nadzieję, że tak się stanie - mówi prezes Alina Perzanowska. Dodaje, że w planach jest też budynek gospodarczy. - Musimy zadbać o powstanie obiektu dla zakupionych pięciu owiec - zaznacza.
Co roku podczas Dnia Farmera jest prezentacja czegoś nowego, co jest dowodem na rozwój ośrodka. Tym razem są to owce. - Mamy tu gospodarstwo i od początki mieliśmy zamiar hodować zwierzęta: konie huculskie, kury zielononóżki, owce, króliki, osiołki. Zaczęliśmy od owiec - mówi pani prezes.
Pracownicy Fundacji, Piotr Ćwik i Rafał Trąbka zaznaczają, że owce to element terapii. Podopieczni zajmują się nimi, karmią, uczą odpowiedzialności. - A przy okazji owce to żywe kosiarki w naszym gospodarstwie - uśmiechają się pracownicy.
Źródło: Dziennik Polski