Paweł Brożek: Nie wyobrażam sobie, żeby nie było spokoju po takim zwycięstwie [WIDEO]

(bk)

Wideo

Udostępnij:
Paweł Brożek wreszcie się przełamał. W wygranym przez Wisłę 4:2 meczu ze Śląskiem napastnik „Białej Gwiazdy” był jednym z bohaterów. Strzelił dwie bramki i rozegrał bardzo dobre spotkanie. – Kamień spadł mi z serca, bo nie czułem się komfortowo – mówił po meczu Paweł Brożek. – Dzisiaj jest jednak podwójna radość, bo nie dość, że strzeliłem dwie bramki, to jest jeszcze zwycięstwo naszej drużyny i bardzo dobry mecz z naszej strony.

Dla Wisły nie było to łatwe spotkanie. Krakowianie przegrywali 0:1 i musieli odrabiać straty. – Należy się szacunek drużynie, bo nie załamała się i odpowiedziała bardzo szybko – tłumaczy „Brozio”. – To był klucz. Nawet w meczu w Szczecinie, gdy straciliśmy bramkę, drużyna poszła do przodu i chciała zdobyć drugiego gola, żeby wygrać. Tak się poznaje drużyny, które dobrze funkcjonują, że starają się jak najszybciej wyrównać i przede wszystkim grać swoje.

Z dwóch bramek, które strzelił Brożek, pierwsza wydawała się być łatwiejsza. Wystarczyło dostawić nogę i posłać piłkę do pustej bramki. – Prostsza nie prostsza, gdybym nie strzelił... Wcześniej brakowało mi szczęścia, które tym razem było po mojej stronie – mówił Paweł Brożek.

W drugiej połowie Wisła strzeliła bramkę na 3:1, ale straciła też na 3:2. Tym razem „Biała Gwiazda” nie dała sobie jednak odebrać już zwycięstwa.

– Nie tylko umiejętności były po naszej stronie, ale również szczęście. Mamy problem od 70 minuty, żeby grać swoje. To widać na boisku, że niestety, cofamy się. Nie wiem z czego to wynika, natomiast dzisiaj szczęście było po naszej stronie. Nie tak, jak w meczu z Lechią Gdańsk – tłumaczył Paweł Brożek.

Wiślacy nie cofnęli się tak głęboko, jak w meczu z Lechią, co też przyczyniło się do pokonania Śląska. Kontry krakowian cały czas były bardzo groźne.

– Lepiej wyglądaliśmy pod względem biegowym, fizycznym. Dwóch, trzech zawodników zawsze szło do kontry. Trochę inaczej wyglądało to w meczu z Lechią. Na pewno lepiej zagraliśmy niż w tamtym spotkaniu – dodał „Brozio”.

Napastnika Wisły zapytaliśmy również o zamieszanie wokół trenera Kazimierza Moskala. Nie było tajemnicą, że jego pozycja była zagrożona. Brożek przyznał, że po takim zwycięstwie w klubie z ul. Reymonta powinno być spokojniej. – Mamy aż siedemnaście dni do następnego spotkania. Nie wyobrażam sobie, żeby nie było spokoju po takim zwycięstwie. Ten okres przepracujemy odpowiednio, żeby przygotować się do meczu w Łęcznej – powiedział piłkarz.

Przyznał również, że w drużynie cały czas była wiara, że zwycięstwa w końcu muszą przyjść. – Muszą, bo bramki traciliśmy pod koniec meczów. To raczej my byliśmy zespołem, który dyktował warunki. Dlatego wierzyliśmy, byliśmy pozytywnie nastawieni. Cieszymy się, bo nie dość, że efektownie, to jeszcze trzy punkty zapisane. Troszeczkę już męczyły nas te remisy, powiem szczerze – stwierdził Paweł Brożek.

CZYTAJ TEŻ: Wisła - Śląsk. Emocjonujące spotkanie, Brożek dobija Śląsk [ZDJĘCIA]

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie