Górale są w szoku, bo nikomu z nich do głowy by nie przyszło, że drzewa mogą być tak śmiertelnym zagrożeniem dla ludzi. Niestety, tych parę dni w minionym tygodniu pokazało, że natura może człowieka zaskoczyć. Intensywne opady śniegu tak obciążyły gałęzie drzew, że te zaczęły łamać się jak zapałki. Trzy osoby - małżeństwo z Zakopanego oraz ksiądz jednej z zakopiańskich parafii zostali ranni przez spadające konary drzew. Większość zakopiańskich osiedli obecnie wygląda jak po jakimś strasznym kataklizmie. Wokół połamane drzewa, gałęzie i... tony liści, które spadły dopiero teraz wraz ze śniegiem.
- Ja osobiście czegoś takiego jeszcze nie pamiętam, a przeżyłem już na tym świecie prawie 70 lat, żeby ulice wręcz zasłane były takimi kobiercami liści, w dodatku wymieszanymi ze śniegiem - wskazuje na kolorowe zimowo-jesienne chodniki pan Józef, mieszkaniec Zakopanego. - Jak to w ogóle posprzątać?
Niestety, trzeba będzie posprzątać, bo jak ostrzegają służby w mieście, grozić nam może następny kataklizm.
- Przy takiej ilości śniegu, gdy wystąpi nagłe ocieplenie, może nam zagrozić powódź - przestrzega Andrzej Kowalcze, komendant zakopiańskiej Państwowej Straży Pożarnej.
Niestety, prognozy meteorologów nie są zbyt korzystne dla mieszkańców Zakopanego. Do jutra ma jeszcze padać śnieg, a temperatury mają utrzymywać się na minusie, jednak od środy zacznie się ocieplać . Znowu będzie słonecznie, pogodnie, a w sobotę termometry mają pod Tatrami pokazać nawet 17 stopni Celsjusza. A w Zakopanem na ulicach leży gruba warstwa śniegu, bo jeszcze około pół metra. W górach jest go jeszcze więcej, bo nawet 80 centymetrów. - Gdy te masy śniegu nagle stopnieją, możemy mieć problem - mówi Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. - Studzienki mogą nie być w stanie odebrać takiej ilości wody.
Dodatkowe zagrożenie stanowią liście, którymi są wręcz zasłane wszystkie zakopiańskie ulice.
- Liście mogą zatkać studzienki i spowodować bardzo poważne zatory - ostrzega komendant Kowalcze. Strażacy oraz władze Zakopanego apelują do wszystkich mieszkańców, których posesje przylegają do dróg, zarządców dróg, aby usuwali opadłe liście i udrażaniali przepusty.
Jak podkreśla wiceburmistrz Solik, jest to w interesie nas wszystkich.
Kontrolować stan studzienek będzie straż miejska.