Zarząd Dróg Wojewódzkich w Krakowie powiedział dość przepychankom z góralami i ogłosił, że zrezygnował z planów budowy obwodnicy wsi Chochołów i Koniówka w ciągu drogi wojewódzkiej nr 958. To pokłosie wieloletniego sporu, jaki był między mieszkańcami obu wsi. Podzielona społeczność spierała się, czy planowana obwodnica ma pobiec z prawej czy lewej strony wiosek, przy czym zwolenników obu opcji było niemal po równo.

Stracili 66 milionów

- Mam bardzo złą wiadomość dla naszej gminy - zakomunikował na ostatniej sesji gminy Czarny Dunajec nowo wybrany wójt Marcin Ratułowski.

Nie krył, że przepadło 66 mln złotych, jakie Zarząd Dróg Wojewódzkich w Krakowie planował wydać na budowę około pięciu kilometrów obwodnicy wsi Chochołów i Koniówka.

- Urzędnicy z zarządu zrazili się faktem, że pomimo wielu lat dyskusji i spotkań mój poprzednik, wójt Józef Babicz, nie potrafił zadeklarować stanowczo, że gmina jest za poprowadzeniem drogi po jednej czy drugiej stronie wioski. ZDW przekazał więc środki na budowy dróg w innych częściach województwa - przyznał Ratułowski.

Cenne zabytki będą niszczone

Słowa wójta na sesji wywołały spore poruszenie. O ile bowiem wśród mieszkańców Chochołowa nie było jednomyślności co do tego, po której stronie wsi powinna powstać nowa droga, to byli jednak przekonani, że jej budowa jest konieczna.

- Dziś bardzo duży ruch samochodów odbywa się w samym środku wioski - mówi Józef Bukowski, mieszkaniec Chochołowa. Droga wojewódzka 958 to alternatywa dla zakorkowanej bardzo często zakopianki. Przy tej szosie stoją zabytkowe, ponad 100-letnie drewniane chałupy i śnieg spod kół samochodów je niszczy. Choćby dlatego obwodnica była potrzebna.

O tym, że na zmianę decyzji ZDW nie ma już zbyt dużych szans, przekonany jest Michał Jarończyk, sekretarz gminy Czarny Dunajec.

- Zarząd Dróg Wojewódzkich obiecał panu wójtowi, że będzie kontynuował prace projektowe przy obwodnicy, bo za nie zapłacił już wybranej firmie - mówi urzędnik.

Później jednak projekt zostanie odłożony na półkę. Być może wróci za kilka lat, gdy zmieni się już u nas rzeczywistość lub zostanie opracowany jakiś szerszy program rozwoju sieci drogowej na Podhalu. Na dziś pieniędzy na budowę tej obwodnicy już nie ma.

„Swojej ziemi nie oddamy”

Mieszkańcy Chochołowa i Koniówki nie potrafili wytypować przyszłego przebiegu drogi z dwóch zaproponowanych wariantów, bo było im bardzo szkoda ziemi, z której zostaliby wywłaszczeni pod jej budowę.

Część rodzin swoje działki ma po wschodniej stronie wsi, a inni po zachodniej. Każdy liczy, że kiedyś będzie mógł na gruntach budować domy, a powstanie obwodnicy by temu przeszkadzało.

To, jak mocne spory wywoływała obwodnica, pokazało głosowanie na zebraniu wiejskim z maja ub. roku. W jego trakcie najwięcej, bo 85 głosów, było za budową obwodnicy po zachodniej stronie, bliżej wsi, częściowo wzdłuż rzeki, a 36 osób poparło wariant wschodni. 9 osób było za budową obwodnicy gdziekolwiek, a 45 osób było całkowicie przeciwne budowie drogi.

To już kolejny raz...

Obecna sytuacja to kolejny przykład, że przez waśnie na Podhalu nie da się przeprowadzić wielu inwestycji.

Cztery lata temu gm. Bukowina Tatrzańska oddała 40 mln zł dotacji na budowę kanalizacji Białki Tatrzańskiej przez spory, którędy ma biec kolektor ściekowy, a 15 lat temu po protestach ludzi z Poronina wycofano pieniądze na przebudowę zakopianki pod sam Giewont.

KONIECZNIE SPRAWDŹ:

FLESZ: Koniec świata jest blisko?