Podhale: gazdowie nie mają paszy dla zwierząt

Józef Słowik
Władysław Strama jest przekonany, że rolnikom z Podhala po ostatniej powodzi bardzo ciężko będzie stanąć na nogi
Władysław Strama jest przekonany, że rolnikom z Podhala po ostatniej powodzi bardzo ciężko będzie stanąć na nogi Józef Słowik
Gazdowie z Podhala mogą mieć w tym roku problem z wykarmieniem zwierząt. Tak złych pierwszych sianokosów nie było od dawna. - O ziemniakach można zapomnieć - mówią rolnicy. Wszystko przez wielkie opady. Większość gruli po prostu zgniła w polu. Zasiłki w wysokości 2 lub 4 tys. zł nie są w stanie zrekompensować im zakupu paszy dla owiec czy bydła.

75-letni Władysława Strama z Bańskiej Niżnej mówi wprost, że takiego roku nie pamięta. - Na Podhalu nie ma wielkich gospodarek, większość z nas, rolników, zajmuje się hodowlą bydła i owiec - przekonuje Strama. - Jeżeli nie będzie im co dać jeść, trzeba będzie wyprzedać gazdówki już do końca.

Rolnicy postanowili z pierwszych siankosów zrobić tzw. kiszonki, ale tutaj pojawił się kolejny problem.
- W naszym regionie nie ma tyle urządzeń do tak zwanego balowania, czyli owijania wielkich bali trawy w folie - mówi Adam Kołodziej, rolnik z Nowej Białej. - Ceny za wynajem teraz są ogromne, a i tak trudno się doprosić, żeby ktoś przyjechał i to zrobił. Za jeden bal trzeba dać 40 złotych.

Rolnicy boją się, że nie tylko stracą pierwsze sianokosy, ale również pojawią się choroby zbóż wywołane przez pojawiające się pleśnie. Pozostaje jedynie pomoc - jak nie rządu, to przynajmniej samorządu. Stanisław Ślimak, wójt gminy Szaflary, która uważana jest za jedno z największych rolniczych terenów na Podhalu, uważa, że pieniądze, jakie zagwarantował rząd dla rolników, to za mało.

- To kropla w morzu potrzeb - mówi wójt Ślimak. - Nie dość, że w górach trudno się gazduje, to jeszcze teraz przyjdzie zapłacić za balowanie. 2 tysiące złotych dla gazdów co mają po 5 hektarów niewiele da.
- Poza tym nie dość, że my nie mamy trawy na siano, to jeszcze trudno będzie kupić paszę z innych regionów. W całej Polsce jej po prostu nie będzie - dodaje Strama.

Stanisław Ślimak mówi, że brak dobrego pierwszego pokosu to nie jedyny problem. Niektórzy rolnicy muszą usunąć ze swoich pól ogromne hałdy kamieni naniesionych przez wodę, a to przecież znowu kosztuje.

Rząd obiecuje szeroką pomoc dla rolników. - Właściciele gospodarstw, które ucierpiały z powodu powodzi, w ciągu 10 dni powinni zgłosić się z wnioskiem o pomoc do swojej gminy - informuje Joanna Sieradzka, rzeczniczka prasowa wojewody małopolskiego.

Otrzymają oni jednorazowe zasiłki - 2 tysiące złotych, ci co prowadzą gospodarstwa rolne o powierzchni od 1 do 5 hektarów, natomiast 4 tysiące złotych trafią do prowadzący gospodarstwa o powierzchni powyżej 5 hektarów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie