Pustawe portfele studentów przed nowym rokiem akademickim. Ale apetyt młodych rośnie: jedna trzecia chce zarabiać ponad 10 tys. zł na rękę

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Tak wyglądały na krakowskim Rynku juwenalia w 2019 r. Niecały rok później pandemia wywróciła życie - nie tylko studenckie - do góry nogami. Czy nowy rok akademicki przyniesie znaczącą poprawę? Mnóstwo zależy od zasięgu i skutków czwartej fali pandemii.
Tak wyglądały na krakowskim Rynku juwenalia w 2019 r. Niecały rok później pandemia wywróciła życie - nie tylko studenckie - do góry nogami. Czy nowy rok akademicki przyniesie znaczącą poprawę? Mnóstwo zależy od zasięgu i skutków czwartej fali pandemii. Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Udostępnij:
Blisko połowa polskich studentów przyznaje, że ich możliwości na rynku pracy pogorszyły się przez pandemię. Szanse na dorabianie w gastronomii czy sklepach ulokowanych w galeriach handlowych były w ostatnim czasie mniejsze niż przed wybuchem zarazy. Jednocześnie 36 proc. ankietowanych studentów twierdzi, że ich sytuacja finansowa w ostatnim roku nie uległa zmianie, 25 proc., że nieco się poprawiła, 10 proc. że poprawiła się znacząco, 18 proc. że nieco się pogorszyła, a 7 proc. że pogorszyła się znacznie – wynika z Raportu „Portfel Studenta” opublikowanego przez Związek Banków Polskich i Warszawski Instytut Bankowości przed rozpoczęciem nowego roku akademickiego. Eksperci wróżą przy tym wzrost kosztów studiowania i utrzymania, przede wszystkim z powodu wysokiej inflacji. Nic dziwnego, że rosną oczekiwania zarobkowe studentów: ponad połowa chce zarabiać już dziś, w trakcie nauki, minimum 3 tys., a najlepiej 6 tys. zł na rękę, a jedna trzecia oczekuje za trzy lata minimum 10 tys. zł na rękę.

FLESZ - Po co nam Polski Ład?

Widać tu wyraźną poprawę sytuacji w porównaniu z zeszłorocznymi badaniami, prowadzonymi u progu roku akademickiego – i zarazem na początku trzeciej fali pandemii, która – jak już wiemy – doprowadziła do wielomiesięcznego lockdownu turystyki, gastronomii i wielkopowierzchniowego handlu, czyli głównych miejsc zarobkowania młodych ludzi, w tym studentów. Z raportu wynika, że znaczna część młodzieży umiała się w tym odnaleźć, zyskując inne źródła dochodu. Większość ograniczyła przy tym konsumpcję: wydatki miesięczne studentów, szczególnie uczęszczających na studia dzienne, obniżyły się poniżej 2000 zł.

Dochody studenta mocno zależą od tego, co studiuje i gdzie

W całej Polsce nowy rok akademicki rozpocznie ok. 1,2 mln studentów (w tym 84 tys. cudzoziemców), z czego ćwierć miliona w województwie mazowieckim i ok. 145 tys. w małopolskim (dla porównania – w woj. lubuskim jest to niecałe 12 tys.). Na studiach stacjonarnych kształci się dokładnie dwie trzecie młodych. Najwięcej kandydatów na jedno miejsce przypada ostatnio na czołowych politechnikach (ponad 6), na uczelniach ekonomicznych jest to ponad 5,2 (bryluje tu Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie), a na klasycznych uniwersytetach 5,1.

Zdecydowanie najwięcej studentów (33,5 tys.) wybiera dziś informatykę; na tym kierunku szanse dorobienia są bardzo duże – i to w dziedzinie, którą się studiuje, właściwie już od pierwszego roku. Tym bardziej, że pracodawcy coraz silniej konkurują o kandydatów, a jednocześnie wielu z nich próbuje kształcić kadry pod kątem swych potrzeb już w czasie studiów, a nie dopiero po. W Krakowie, który stał się w ostatnich latach jednym z najszybciej rozwijających się ośrodków IT i usług dla biznesu, możliwości łączenia nauki z pracą i osiągania przy tym znaczących dochodów są znacznie większe niż w większości ośrodków akademickich.

Drugim najpopularniejszym kierunkiem jest psychologia (ponad 29 tys. kandydatów), a trzecim – zarządzanie (25,5 tys.). Tu możliwości dorabianie w dziedzinie, którą się studiuje, są bardziej ograniczone, zwłaszcza na pierwszym i drugim roku.

Studia zdalne, czyli rewolucja w portfelach

Autorzy raportu „Portfel studenta” podkreślają, że pandemia zmieniła zasadniczo strukturę budżetu wielu, jeśli nie większości studiujących. Podstawowym powodem jest nauka zdalna. Niemal wszyscy studenci wynajmujący dotąd stancje lub miejsca w akademikach, pozostali przez cały rok akademicki w domach, rezygnując z najmu, co doprowadziło do spadku stawek w najmie długoterminowym – także w Krakowie. Wpłynęło to zasadniczo także na inne wydatki młodych ludzi, zwłaszcza na żywność (tę przyrządzaną samodzielnie i te gotową, spożywaną lub zamawianą w barach i restauracjach), ale też np. na ciuchy i komunikację.

„Z drugiej strony rosnąca inflacja w Polsce, a także przynajmniej czasowe zamrożenie dodatkowych źródeł dochodów z tzw. pracy dorywczej mogło wpłynąć na ogólną sytuację finansową studenta. Symulacja miesięcznego rachunku, przeprowadzana regularnie od 2016 r., zakłada delikatny, ale jednak wzrost kosztów studiowania i utrzymania w roku akademickim 2021/22” – czytamy w raporcie ZBP i WIB.

Eksperci przyjrzeli się finansom studentki, która mieszka w domu rodzinnym w okolicach Krakowa, studiuje zaocznie i zdalnie uczestniczy w zajęciach uczelnianych i wyliczyli jej miesięczne wydatki na poziomie 2740,68 zł (o 88 zł więcej niż w 2020 i o ponad 600 zł więcej niż w 2019). W przypadku jej kolegi na studiach stacjonarnych, a więc nie ponoszącego kosztów z tytułu czesnego, suma miesięcznych wydatków wyniosła poniżej 2000 zł, czyli tyle, ile wynosiła średnia dla ogółu studentów sprzed kilku lat. Warto zważyć, że pewne inne koszty ponoszone przez studentów w minionych czasach – zwłaszcza rachunki za media (woda, prąd, gaz) są dziś poukrywane w budżetach domowych ich domów rodzinnych. Co nie znaczy, że ich nie ma. Zdalne studiowanie oznacza przecież obecność studenta w mieszkaniu, a więc podwyższone zużycie owych mediów.

U studentów studiów niestacjonarnych, a więc jednej trzeciej ogółu, największą pozycją w wydatkach jest czesne. Jego wysokość zależy przede wszystkim od miasta, uczelni i kierunku. Np. zaoczne studiowanie prawa kosztuje średnio 6625 zł za rok akademicki; na Uniwersytecie Warszawskim jest to 8500 zł, na Uniwersytecie Jagiellońskim 7000 zł, na Uniwersytecie Wrocławskim 6100 zł, a na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza 4900 zł. Czesne stanowi więc około jednej trzeciej miesięcznego budżetu studenta niestacjonarnego. Pozostałe wydatki to żywność (plus – często – wsparcie budżetu domowego, jeśli nauka odbywa się zdalnie), ubrania, alkohol, kosmetyki, imprezy (wyjścia do kawiarni, restauracji), bilety, karnety (np. na basen), rachunki (telefon, Netflix, Spotify…).

Skąd młodzi czerpią dochody? Według WIB i ZBP, dzięki akcji szczepień w ciągu ostatnich miesięcy młodzi stopniowo wracali do swoich dorywczych zajęć - zwłaszcza w gastronomii, handlu czy usługach. Znalazło to odzwierciedlenie w wynikach badań przeprowadzonych dla WIB w sierpniu 2021: dla co trzeciego studenta ogólna sytuacja finansowa w ciągu ostatniego roku poprawiła się, a pogorszenie (pewne lub znaczne) zadeklarowało 25 proc. osób. Dla porównania w 2020 r., pozytywną ocenę swojego statusu materialnego wyraziło jedynie 8 proc. studentów, podczas gdy pogorszenie aż 53 proc.

Oszczędności studentów: najczęściej od 250 do 500 zł miesięcznie, albo... nic

Autorzy raportu przyjrzeli się także oszczędnościom młodych. Ok. 23 proc. ankietowanych zadeklarowało, że oszczędza miesięcznie od 250 do 500 zł. W porównaniu do 2020 r., z 15 do 18 proc. wzrósł odsetek osób oszczędzających powyżej 500 zł. Równocześnie jednak z 8 do 13 proc. zwiększył się odsetek deklarujących, że nie oszczędza wcale. Eksperci tłumaczą, że to może być efekt wcześniejszych lockdownów, przez które studenci musieli sięgnąć do zasobów na tzw. czarną godzinę.

Pytani o kwotę, jaką chcieliby zarabiać w obecnej pracy, studenci najczęściej (52 proc. odpowiedzi) wskazują przedział 3001-6000 złotych netto miesięcznie. Z kolei za 10 lat ponad jedna trzecia ankietowanych chciałaby zarabiać ponad 10 000 złotych netto miesięcznie. Na drugim miejscu znalazły się zarobki na poziomie 6001-8000 zł netto (blisko 25 proc. odpowiedzi). Tylko 3,6 proc. ankietowanych nie ma sprecyzowanych oczekiwań finansowych.

Wideo

Materiał oryginalny: Pustawe portfele studentów przed nowym rokiem akademickim. Ale apetyt młodych rośnie: jedna trzecia chce zarabiać ponad 10 tys. zł na rękę - Dziennik Polski

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ehh
Wszyscy będą zarabiać powyżej 10 000,tylko chleb będzie kosztował stowe.Przy obecnej cenie chleba,to trzeba sie uczyc...jezyka albo wstąpić do parti,lub innej organizacji przestępczej,bo samemu to naprawdę ciężko .
A
Antyrusek
28 września, 10:24, Zbigniew Rusek:

Dlaczego wśród wydatków zamieszczono alkohol?

Dlatego, że wśród mądrych komentarzy pojawiają się również twoje - będące ich przeciwieństwem.

Z
Zbigniew Rusek
Dlaczego wśród wydatków zamieszczono alkohol?
G
Gość
28 września, 9:54, Rhw:

A JA OCZEKUJE 5000 ZŁ MOJEJ EMERYTURY !

TRZEBA BYŁO SIĘ UCZYĆ!

(polskiej ortografii)

R
Rhw
A JA OCZEKUJE 5000 ZŁ MOJEJ EMERYTURY !
M
Mietek Cipek krul rzycia
Nic nie umie to możne niech zacznie od 2500zł na rękę.

Rynek i tak to zweryfikuje a połowa studentów (uczących się online :) ) wróci do mamusi i tatusia.
Dodaj ogłoszenie