Rocznica śmierci Andrzeja Zauchy

Redakcja
fot. archiwum ODB/DARIUSZ KULA
Był u szczytu kariery. Jego piosenki śpiewała cała Polska. Życie osobiste też powoli zaczęło mu się układać. Po okresie przygnębienia, jaki nastąpił po śmierci żony Elżbiety, wychodził na prostą. Zakochał się w koleżance z teatru Zuzannie Leśniak. Niestety ona miała zazdrosnego męża, który zabił piosenkarza. Jego bliscy przyjaciele, Andrzej Sikorowski i Zbigniew Wodecki, do dziś nie mogą pogodzić się z tragedią - pisze Magda Huzarska-Szumiec.

Czytaj także: Tu będą leczyć ofiary katastrof [ZDJĘCIA]

Jest godzina 21, 10 października 1991 roku. Zbigniew Wodecki właśnie wrócił z trasy. Żeby odreagować, nalewa sobie drinka. Nagle dzwoni telefon. W słuchawce słyszy głos znajomego, mieszkającego przy ulicy Włóczków w Krakowie, który mówi, żeby przyjeżdżał, bo przed chwilą ktoś zastrzelił jego kolegę. Wodecki, nie zważając na wypity alkohol, wskakuje do samochodu.

W tym samym czasie Andrzej Sikorowski przygotowuje się na przyjęcie gości. W domu panuje gwar. Zaraz pojawią się biesiadnicy, bo muzyk obchodzi tego dnia urodziny. Z niecierpliwością spogląda na drzwi, w których ma pojawić się przyjaciel. Prezent w postaci zacnej butelki Sikorowski dostał od niego poprzedniego dnia. Dziś będą go degustować.

Zbigniew Wodecki podjeżdża na parking znajdujący się nieopodal Teatru STU. Wyskakuje z auta i widzi mnóstwo policji. Słyszy sygnał odjeżdżającej karetki pogotowia. Dostrzega rozciągniętą na ziemi znajomą sylwetkę. Zapamiętuje dziurę w głowie i czarną, skórzaną kurtkę.

W tym czasie Andrzej Sikorowski odbiera pierwszy telefon z tragiczną informacją. Osłupiały, bo przecież takie rzeczy się nie zdarzają, odkłada słuchawkę. Przypadkowo włącza pocztę głosową i słyszy życzenia, które nagrał mu rano przyjaciel. To, co się stało tego jesiennego wieczoru 20 lat temu, znajomym Andrzeja Zauchy do dzisiaj trudno zrozumieć.

Strzały na ulicy
Trudno im wyobrazić sobie sytuację jak z amerykańskiego filmu gangsterskiego, kiedy to po próbie spektaklu znany artysta razem młodą aktorką Zuzanną Leśniak idzie do swojego samochodu na parkingu na tyłach teatru Stu, przy zbiegu ulic Syrokomli i Kościuszki.

Nagle z ciemności wyłania się postać mężczyzny. To francuski reżyser Yves Goulais, mąż Zuzanny. Padają strzały. Kobieta usiłuje zasłonić sobą Andrzeja Załuchę, ale on bezwładnie pada na ziemię. Ona jest ciężko ranna. Ktoś wzywa karetkę, która odwiezie ją do szpitala. Mimo szybkiej reanimacji, umrze.
Yves Goulais odda się w ręce policji. Sąd skaże go na 15 lat więzienia.

Groził mu wcześniej
- Spotkaliśmy się z Andrzejem dwa dni wcześniej. Przyszli z Zuzanną do Krzysztofa Piaseckiego. Andrzej w pewnym momencie wspomniał, że ten facet mu grozi. Ale myśmy tego nie potraktowali poważnie. U nas przecież nikt nie strzela na ulicy. Proponowaliśmy mu wtedy, żeby zgłosił ten fakt na policji i nie wracał sam do domu. Ale on w końcu postanowił to zbagatelizować - opowiada Andrzej Sikorowski, dodając, że związek Zauchy z Zuzanną Leśniak był już wtedy powszechnie znany w Krakowie. Wszyscy w środowisku wiedzieli, że coś ich łączy.

- Andrzej wcześniej przeżył straszną tragedię, bo zmarła jego żona Elżbieta. Niełatwo było mu się po tym pozbierać. Został sam z 17-letnią córką. Zuzi nie układało się z mężem, więc nic dziwnego, że coś do siebie poczuli. To była bardzo miła dziewczyna, bardzo podobała się Andrzejowi - twierdzi Zbigniew Wodecki, który mieni się ojcem chrzestnym kariery Zauchy.

Kompan, że daj Boże
Kilka lat wcześniej spotkali się pod Jaszczurami. W tym czasie wszyscy przychodzili do tego klubu, nie tylko po to, żeby posłuchać muzyki, ale żeby po prostu pogadać, napić się.

- Ja byłem właśnie po sukcesie piosenki "Chałupy welcome to" i Andrzej mi trochę tego zazdrościł. Pomogłem mu i poleciłem go Ryszardowi Poznakowskiemu, który napisał fajny kawałek "Pij mleko". Andrzej go zaśpiewał i też miał duży przebój. Później przez pięć lat jeździliśmy razem na chałtury. Kompanem w trasie był takim, że każdemu daj Boże. Można było z nim do rana gadać, pić, a potem leczyć kaca - wspomina piosenkarz.

- Bo Andrzej uwielbiał biesiadować - dodaje Andrzej Sikorowski. - Zdarzało się, że rozstawaliśmy się o dziesiątej wieczór, a o jedenastej on jeszcze dzwonił, że znalazł coś w lodówce i że w zasadzie mógłby z tym przyjechać. To było po śmierci Elżbiety, czuł się samotny. Wtedy tak naprawdę zbliżyliśmy się do siebie. Andrzej ciągnął do ludzi. Został w końcu sam z Agnieszką, której starał się zrekompensować swoją wieczną nieobecność. Pamiętam, że jechaliśmy w trasę, a ona zadzwoniła, że ma stan podgorączkowy. On chciał wracać. Musieliśmy uspokajać te jego histerie. Dlatego myślę, że związek z Zuzanną miał przyszłość. Ona miała 26 lat. Nie była wiele starsza od Agnieszki, córki Andrzeja. Potrafiła się z nią świetnie dogadać.

Zaucha miałby 60 lat
Andrzej Sikorowski z Krzysztofem Piaseckim po śmierci przyjaciela zawiesili działalność zespołu "Sami". Nie była już ona możliwa choćby z tego powodu, że podczas scenicznych programów dwóch Andrzejów śpiewało w duecie piosenkę "Pamiętasz Jędrek".

Wodecki, choć było mu bardzo ciężko, zastąpił Zauchę w granej w Teatrze STU "Pastorałce". Agnieszka skończyła ASP i, jak twierdzi Wodecki, wyrosła na fajną dziewczynę, choć o trochę rogatej - jak tata - duszy. Yves Goulais opuścił więzienie i wyjechał do Francji.

Andrzej Zaucha miałby dzisiaj 60 lat. Pewnie wciąż śpiewałby przeboje ma miarę "Byłaś serca biciem" czy "Baw się lalkami".

Rozmowa z Jędrkiem - Andrzejowi Zausze
Pamiętasz Jędrek taką trasę w CSR
gdy złote piwo wciąż płynęło jak Wełtawa
a każdy z nas piękniejszy był niż walet kier
i na panienki nikt nie musiał nas namawiać
Pamiętasz Jędrek taką trasę w NRD
gdzie po sukcesy nas unosił złoty Robur
a po kieszeniach szeleściły marki dwie
i do zachodu było bliżej niż do wschodu
Pamiętam pamiętam
Za nami warkocz migotliwy wielkich miast
i sal za nami nieogrzanych zimny dotyk
małych porażek które dawno zatarł czas
i niby zwycięstw fetowanych po północy
I chociaż wokół wciąż wybucha nowy bal
I nowe gwiazdy zapalają się w niebiosach
to jednak jakby odrobinę czegoś żal
przez delikatność już nie mówiąc nic o włosach
żal, żal sentymentów się zachciało starszym gościom
ale teraz trzeba będzie przetrwać biedę
aż się zrobi dookoła wielki Eden
a w tym raju my ze swoją publicznością
Muzyka i słowa: Andrzej Sikorowski

Mieszkania Kraków. Zobacz nowy serwis

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Koronawirus fake news. Oto największe absurdy.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3