Sądeczczyzna zaprasza na Karpacki Szlak Miodowy

Stanisław Śmierciak
Józef Pyzik mówi, że moda na miód trwa od tysiącleci i trzeba to umiejętnie wykorzystać
Józef Pyzik mówi, że moda na miód trwa od tysiącleci i trzeba to umiejętnie wykorzystać Stanisław Śmierciak
Sądeccy pszczelarze szykują nową atrakcję turystyczną regionu - Karpacki Szlak Miodowy. Pierwsza promocja miodem płynącej Sądecczyzny odbędzie się podczas tegorocznego Spotkania Młodych w Lednicy. Reklamowo oznakowany słoik miodu ma otrzymać każdy ze stu tysięcy młodych pielgrzymów.

- Jest już szlak nazwany "Małopolska Ziołami Pachnąca", a my chcemy wpisać się na turystyczną mapę regionu hasłem "Sądecczyzna miodem płynąca" - uchyla rąbka tajemnicy Józef Pyzik z Mystkowa, pszczelarz, radny powiatu nowosądeckiego i prezes sądeckiej Kongregacji Kupieckiej. - Ta nazwa nie jest jeszcze ostateczna. Dyskutujemy, czy nie lepiej nazwać przedsięwzięcie "karpackim", skoro pomysł zrodził się w Karpackim Związku Pszczelarskim.

Pszczelarze nie kryją, że inspiracją stały się słowa duszpasterza, który zainicjował i organizuje spotkania w Lednicy - ojca Jana Góry. Powiedział kiedyś, że lednickie spotkanie w tym roku ma być słodkie, poświęcone rodzinie i dobroci. Bartnicy skojarzyli to z miodem nie tylko dlatego, że jest słodki, ale przecież i z tej przyczyny, że produkują go pszczele rodziny. Sądeccy pszczelarze zebrali już w swoim gronie pięć ton miodu, który zawiozą do Lednicy, a mówią, że będzie go więcej. W małych słoiczkach ze specjalnymi etykietami i folderami promującymi Sądecczyznę jako wartą odwiedzenia krainę miodu, dostaną taki upominek wszyscy uczestnicy spotkania w Lednicy, a będzie ich około stu tysięcy.

Akcję wspiera starostwo powiatowe. - Pomagamy opracować i wydać foldery - tłumaczy członek zarządu powiatu Józef Broński. - Sfinansujemy też rozlanie miodu w słoiki. To wydatek rzędu dwudziestu tysięcy złotych. Według ekspertów, jest to znacznie tańsze i efektywniejsze działanie niż reklama telewizyjna.
Sądecczyzna ma wiele miejsc związanych z pszczelarstwem, o wręcz międzynarodowej renomie. Można tu wymienić Kamianną w gminie Łabowa, którą ks. Henryk Ostach uczynił pszczelarską stolicą polskich gór. Funkcjonują tam Dom Pszczelarza i gospodarstwo pasieczne Barć Jacka Nowaka. Na miodowym szlaku znajdą się również Stróże z muzeum pszczelarstwa i gospodarstwem pasiecznym Sądecki Bartnik Janusza Kasztelewicza.

W obydwu wioskach już jest baza mogąca służyć agroturystyce. W innych - jak choćby w Mystkowie, gdzie ma swoją pasiekę Józef Pyzik - nowe atrakcje turystyczne mają szansę powstać właśnie dzięki miodowej trasie. Podobnie w Cieniawie, w której mają pasieki Jacek Popiela z Nowego Sącza i Zdzisław Skibiak.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie