Skarb(nik) Garbarni

Jerzy Filipiuk
Jerzy Filipiuk
Tadeusz Zapiór w lutym 2016 roku z dumą prezentował wizualizację obiektów klubu. Jeden budynek już stoi
Tadeusz Zapiór w lutym 2016 roku z dumą prezentował wizualizację obiektów klubu. Jeden budynek już stoi Fot. Paweł Zapiór
Sylwetka. Choć grał w kilku klubach, czuje się garbarzem. TADEUSZ ZAPIÓR nie zrobił kariery jako piłkarz, ale w ludwinowskim klubie od 9 lat w pełni spełnia się w roli społecznego działacza

Wielu kibiców Garbarni kojarzy go jako spikera, część - człowieka prowadzącego konferencje prasowe, inni w czasie meczów widzą go krążącego wokół boiska z pękiem kluczy. Zawsze jest w cieniu piłkarzy, trenerów, szefów klubu, jego dawnych legend. Nigdy nie pcha się na afisz. Mało kto wie, że był piłkarzem Garbarni, a od dekady wykonuje nieocenioną pracę na jej rzecz.

Urodził się w 1965 r. w Kra- kowie. Pierwszy raz był na meczu mając 10 lat. Widział, jak Wisła rozgromiła GKS Tychy 5:0 i... zakochał się w futbolu. Wcześniej fascynowało go kolarstwo.

Na pierwszy trening do Garbarni zaprowadził go tata, też Tadeusz, w 1978 r. Jego pierwszym trenerem był 7-krotny reprezentant Polski, olimpijczyk z Helsinek (1952), jedna z klubowych legend Zdzisław Bieniek.

-__ Był nieprawdopodobnie ambitny. Gierki treningowe trwały tak długo, aż jego drużyna wygrała. Niesamowicie mi to imponowało - mówi o trenerze.

Występował na lewej obronie, wcześniej na skrzydle. Przyznaje, że nie był wielkim talentem, ale chwali się, że bardzo dobrze grał lewą nogą, był nieustępliwy i ambitny: - W meczu juniorów z Wawelem zdobyłem gola prawie z połowy boiska.

Miał szczęście do trenerów, bo oprócz Bieńka prowadziły go m.in. takie tuzy jak: Andrzej Kucharczyk, Andrzej Wełniak, Mieczysław Nowak i Wojciech Peterek. Najmilej jednak wspomina Artura Kaliszkę, który dał mu szansę debiutu w III lidze. Było to 6 maja 1985 roku w Boguchwale w meczu z Izolatorem.

- Przegraliśmy 0:1 po „lewym” karnym. Rywal nie był zainteresowany piłką, rzucił się na moją wystawioną nogę. Decyzja sędziego spowodowała naszą porażkę i zmianę trenera. Dlatego jestem wyczulony na błędy arbitrów, którzy mogą wpływać na wyniki meczów, losy graczy, trenerów i klubów - podkreśla.

Po raz drugi i ostatni w III lidze zagrał 5 miesięcy później w Gorlicach z Glinikiem (0:4).

- Zszedłem z boiska przy stanie 0:2, bo łapały mnie skurcze. Miałem z nimi ogromne problemy. Nikt mi nie podpowiedział, że wystarczy zażywać magnez - opowiada. I dodaje: - Wiedziałem, że nie zagram wyżej niż w trzeciej lidze, że samą ambicją i pracą pewnego poziomu nie przeskoczę. Byłem wtedy studentem pierwszego roku Politechniki Krakowskiej. Po rozmowie z trenerem Tadeuszem Piotrowskimpostanowiłem, że odpuszczę sobie grę w Garbarni. Ale powiedziałem, że do __niej wrócę.

Przez 4 lata grał w Borku i przeszedł do Armatury, w której miał zatargi z trenerem Krzysztofem Hausnerem.

- Zawsze miałem swoje zdanie. Gdy w Garbarni jeden z trenerów narzekał na naszą postawę, wytknąłem mu, że przez tydzień grał w karty zamiast nas trenować. Potem, gdy zajmował się sprzętem w klubie, nigdy nie dostawałem od __niego porządnych butów - zdradza.

Będąc studentem PK (ukończył Wydział Inżynierii Sanitarnej i Wodnej), grał w AZS, z którym zdobył uczelniany Puchar Polski (trener Andrzej Bahr).

Przez 4 lata, do 1996 r., występował w Prokocimiu, ostatni rok - z rekomendacji mecenasa Andrzeja Tarnawskiego - jako grający członek zarządu klubu.

W 1997 i 1998 r. przez 19 miesięcy uczestniczył w programie stypendialnym ECESP, powołanym do życia przez Kongres USA, a mającym na celu pomoc szkoleniową i edukacyjną dla państw środkowo-wschodniej Europy przy tworzeniu nowych kadr dla administracji państwowej i gospodarki. Studiował na Uniwersytecie w Wisconsin-La Crosse, otrzymał certyfikat zarządzaniami finansami. Grał też w uniwersyteckiej ekipie (była 2. w rozgrywkach stanowych).

Po powrocie do Krakowa kon- tynuował, do 1999 r., rozpoczętą w 1991 r. pracę w Instytucie Gospodarki Przestrzennej i Komunalnej (był starszym specjalistą inżynieryjno-technicznym). Potem był m.in. zastępcą dyrektora finansowego Megachemie SA i Isoglass Sp. z o.o. oraz współwłaścicielem kancelarii usług finansowych, a od 2007 r. pracuje w Orange Retail SA, dziś jako kierownik administracji zakupów.

Członkiem zarządu Garbarni został 25 stycznia 2008 r. Trochę przez... przypadek.

- Na „walnym” doszło do personalnych rozgrywek. Do zarządu byli brani ludzie „z łapanki”, ci, którzy nie powiedzieli „nie” po zgłoszeniu ich kandydatur. Prezesem został Jerzy Jasiówka, a ja sekretarzem zarządu. Klub był w zapaści. Gdy dowiedziałem się o uwikłaniu go w sprawy sądowe, hipoteczne, roszczeniowe, włosy stanęły mi dęba. Z racji doświadczenia zawodowego - byłem kontrolerem finansowym - zająłem się analizą sytuacji Garbarni. Przyczyniłem się do unieważnienia aktu sprzedaży firmie „Fronton” 6 hektarów terenów klubowych. Z pod- powiedzią Andrzeja Wełniaka (były piłkarz, trener i dyrektor „Brązowych” - przyp.) wymyśliłem forum o przyszłości klubu, w efekcie którego do jego zarządu wszedł obecny wiceprezes Marek Siedlarz, ogromnie zaangażowany w __rozbudowę infrastruktury Garbarni - mówi.

Od 3 czerwca 2012 r. jest skar- bnikiem klubu, w którym zajmuje się ustalaniem budżetu, wykonywaniem analiz z tym związanych, przygotowaniem projekcji finansowych do wniosków licencyjnych i wniosków o dofinan- sowanie. Ma licencję kierownika klubu ds. bezpieczeństwa. Prowadzi konferencje prasowe, nagrywa i archiwizuje mecze na serwer PZPN, przygotowuje bilety i identyfikatory. W 2012 r. za własne środki kupił kamerę i uruchomił program Garca TV. Ma uprawnienia licencjonowanego spikera. Jest sekretarzem Komisji Bezpieczeństwa MZPN, delegatem na mecze od III ligi w dół. Z pomocą Wojciecha Lemparta (były piłkarz i kierownik drużyny - przyp.) powołał do życia zespół oldbojów Garbarni.

Wszystkie funkcje sprawuje społecznie. -_ Naturę mam po ma- mie Stanisławie, która też udzielała się na wielu etatach - _mówi.

Podkreśla: - Klub za szkolenie dzieci i młodzieży otrzymuje od miasta 35-40 tysięcy złotych, a wpłaca daninę w kwocie 65 tysięcy. Motor Lublin przed sezonem od miasta otrzymał 3 miliony dotacji, a Stal Rzeszów przed rundą wiosenną 600 tysięcy. Mamy deficyt budżetowy. Chcemy go zrównoważyć. Naszymi źródłami przychodu są środki za wynajem terenów i magazynów, pomoc firmy Laserland i sponsorów. Tworzymy zalążki działu marketingu, chcemy pozyskać do współpracy firmy, wynajmować loże dla VIP-ów na stadionie, liczymy na docho- dy z wynajmu części klubowego budynku i __planowanego hotelu.

Swe liczne obowiązki wykonuje dzięki wyrozumiałości poślubionej w 1998 roku żony Anny, pielęgniarki w Centrum Onkologii przy ul. Garncarskiej. Jest dumny także z ich synów: 18-letniego Pawła i 12-letniego Michała. Obaj świetnie się uczą. Starszy po raz drugi uzyskał najwyższą średnią w liceum i w nagrodę pojedzie z tatą na mecz Li-verpoolu, którego jest fanem. Robi zdjęcia na meczach, tak jak siostra taty Urszula Rymarczyk, która jest kierowniczką jednej z dziecięcych drużyn Garbarni.

- Mam satysfakcję, że spełniam się w klubie w roli działacza. I __spełniam marzenia, których nie udało mi się zrealizować jako piłkarz - zaznacza.

Sportowy24.pl w Małopolsce

#TOPSportowy24 - SPORTOWY PRZEGLĄD INTERNETU

[/cs]

Wideo

Materiał oryginalny: Skarb(nik) Garbarni - Dziennik Polski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie