Szalowski teatr - integracja, uniwersalne wartości, dobra zabawa
Halina Gajda
Mały paluszek nie zmieścił się w sali widowiskowej domu kultury w Szalowej, gdy w niedzielne popołudnie rozpoczęła się tam szopka bożonarodzeniowa przygotowana przez Stanisława Gawlika, kierownika miejscowego amatorskiego teatru. Nie ma sensu dyskutować nad poziomem, bo ten był naprawdę wysoki. Coś innego było tutaj ważniejsze - integracja ludzi i to, że im się chce: uczyć ról, przygotowywać scenografię, szukać strojów, które dałoby się wykorzystać. Obojętne, czy przedstawienie trwa pół godziny, czy dłużej, na wszystko trzeba poświęcić czas, nie otrzymując w zamian nic oprócz satysfakcji i oklasków widowni. Przecież w tym czasie można by leżeć przed telewizorem i odpoczywać! Tymczasem wyszło wspaniałe, pełne ciepła przedstawienie - na kanwie opowieści wigilijnej, ale wartości są tak uniwersalne, że można je przypominać, kiedy tylko nadarzy się okazja.