Pierwsza edycja Festiwalu Win i Serów rozpocznie się w piątkowe południe (14 sierpnia) i potrwa do wieczora. Zaprezentowane zostanie winne bogactwo Włoch, Portugalii, a także Polski. - Jestem miłośniczką win włoskich i francuskich, ale nigdy nie próbowałam polskich. Chętnie skosztuję - deklaruje Katarzyna Mazar z Uniejowa, która wakacje spędza w Zakopanem.
Oprócz degustacji i prezentacji poszczególnych gatunków trunku odbędzie się również konkurs na najlepsze kompozycje sera i wina. Wieczorem tego dnia zostanie oficjalnie wybrany zwycięzca. Przez cały festiwal będzie można zakupić wyroby lokalnych producentów. Smakowita impreza odbędzie się na dolnej Równi Krupowej.
Kusząca bryndza z Karpat rodem
Miękki podpuszczkowy ser z owczego mleka wyrabia się nie tylko na Podhalu. Także w Rumunii, Rosji, Austrii, Czechach, Słowacji czy na Ukrainie. Jego święto na dolnej Równi Krupowej zostało zaplanowane na sobotę (15 sierpnia). Fakt, że bryndza będzie tak celebrowana na targach związany jest z tym, że ten ser stał się pierwszym polskim produktem spożywczym, zarejestrowanym jako regionalny przez Komisję Europejską. Podczas imprezy będziemy mogli skosztować również bryndzy rumuńskiej.
Podhalański król serów, czyli pyszny oscypek
Niedziela 16 sierpnia będzie dniem tatrzańskim. Na dolnej Równi Krupowej od godz. 16 do 18 potrwa Festiwal Oscypka i Serów Wszelakich. - To już szósta odsłona imprezy, na której można oceniać i degustować najlepszy podhalański przysmak wytwarzany przez naszych mistrzów, czyli doświadczonych baców - mówi Krzysztof Król-Łęgowski, dyrektor Tatrzańskiej Agencji Rozwoju, Promocji i Kultury, która organizuje festiwale.
W trakcie wybrany zostanie najlepszy oscypek 2015 roku. Nagroda przyznawana jest przez komisję konkursową składającą się z baców, starosty tatrzańskiego, inspektora weterynaryjnego oraz zaproszonych gości i publiczności.
Podczas festiwalu przeprowadzany jest też konkurs "Na najlepszy produkt Europejskich Targów Produktów Regionalnych", do którego mogą się zgłosić wszyscy uczestnicy imprezy.
Źródło: Gazeta Krakowska