Tarnów. Kogo więziono w celach pod tarnowskim przedszkolem?

Robert Gąsiorek
Robert Gąsiorek
Piwnice placówki na os. Kolejowym skrywają 20 malutkich cel. Trop wiedzie do czasów okupacji

Budynek, w którym mieści się obecnie Publiczne Przedszkole nr 20 skrywa sekret sprzed lat. Rozwikłać go próbują pracownicy tarnowskiego oddziału Archiwum Narodowego. Ich uwagę zwróciły cele więzienne znajdujące się w piwnicach obiektu. Chcą wyjaśnić komu służyły i kogo w nich więziono.

Sprawa ujrzała światło dzienne, gdy badacze archiwum gromadzili dokumentację tarnowskich przedszkoli.

- Dowiedzieliśmy się wtedy, że w placówce przy ulicy Sportowej znajdują się jakieś cele więzienne - mówi Maciej Dudek, kierownik tarnowskiego oddziału Archiwum Narodowego. Postanowił odwiedzić przedszkole i na własne oczy obejrzeć zagadkowe miejsce. - To co zobaczyłem przeszło moje wyobrażenie. Zastałem plątaninę korytarzy, które rozchodzą się w trzech kierunkach. Charakterystyczne są też potężne metalowe drzwi z zasuwami i wizjerami starego typu - zaznacza Dudek.

W sumie w piwnicach budynku znajduje się 20 cel o powierzchni około czterech metrów kwadratowych każda. Ich wysokość nie przekracza 180 centymetrów. Wewnątrz nie ma żadnych węzłów sanitarnych, ani miejsc na postawienie choćby pryczy.

- To może świadczyć, że były to pomieszczenia do krótkiego przetrzymywania ludzi - uważa archiwista.

Badacze zaczęli przeczesywać swoje archiwa w poszukiwaniu informacji o tym z jakiego okresu mogą pochodzić cele. W zasobach Archiwum Narodowego nie ma jednak ani jednak dokumentu dotyczącego budynku, w którym od 1997 roku mieści się przedszkole.

- Dziwnym trafem zachowała się jedynie notatka, która może mieć istotne znaczenie. Sporządził ją w 1952 roku kominiarz, który robił przegląd w tym budynku. Prosi o interwencję, w związku z tym, że w piwnicach zostały zamurowane wyciory kominowe. Tłumaczy, że zrobili to okupanci, którzy urządzili tam bunkry karne - zaznacza Maciej Dudek.

Archiwiści mają więc podejrzenie, że cele mogły należeć do niemieckiej policji kolejowej. Potwierdzać to może relacja jednego z mieszkańców osiedla w pobliżu przedszkola, osiedla Kolejowego.

Józef Schmidt w latach 60. przyjął się do pracy w tarnowskich Zakładach Mechanicznych. - Rozmawiałem wtedy z ludźmi, którzy pracowali w firmie jeszcze przed wojną. Opowiadali mi również o celach w obecnym przedszkolu. Według nich stworzyli je Niemcy, którzy w Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego utworzyli coś na rodzaj OHP. Ich pracownicy byli pod stałym nadzorem strażników. Jak któryś coś narozrabiał, to za karę wędrował do celi - opowiada pan Józef.

Archiwiści zastanawiają się jednak, czy po wojnie z cel nie korzystało NKWD lub funkcjonariusze UB. Schmidt,przekonuje jednak, że po wojnie w obiekcie zamieszkały dwie rodziny, więc raczej nie mogło tam być więzienia.

Pracownicy archiwum próbują rozwikłać zagadkę tajemniczych cel. - Będzie to jednak trudne, bo brakuje już naocznych świadków tamtych wydarzeń - wzdycha Dudek.

Krowoderska.pl - Krowoderska.pl - parkingi "Park and ride" - odc. 2

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
J.A.Brodner

Przeczytałem artykuł dość uważnie i zauważyłem w nim deczko błędów rzeczowych. Istotnie, pod przedszkolem na osiedlu kolejowym mieszczą się cele, w których przetrzymywano może nie tyle więźniów, co podejrzanych i wstępnie przesłuchiwanych drobnych, nazwijmy to, przestępców. Po wojnie nie było tam żadnego więzienia UB ani NKWD. To bzdura. Nie mieszkały tam dwie rodziny ale cztery. Stojąc plecami do południa i patrząc na budynek, to lewa strona była przeznaczona na szatnie dla klubu "Kolejarz" /Metal, Stal, Metal/. Gospodarzem był pan M. Żyją jeszcze synowie i córki tamtych lokatorów, a jednym z nich był operator walca drogowego, którym utwardzał budowaną drogę/i/ na osiedlu. Szatnie klubu przeniesiono potem do drewnianego budynku /już rozebranego/ po stronie północnej, a nowym gospodarzem został p. K. I to pomieszczenie po piłkarzach przemianowano na przedszkole, które działało już od roku 1952, a wiem co piszę. Budynek miał całkowicie inny wygląd niż obecnie, bo jak wiadomo, na KK były budynki murowane /kamienice/, drewniane i pustaki, które w tamtych czasach były dopiero zasiedlane. Budynek obecnego przedszkola został przystosowany do funkcji jaką miał spełniać i spełniał przez Niemców. Była to "straż kolejowa", coś na wzór straży przemysłowej Zakładów Mechanicznych czy Azotowych. Po wojnie lokatorzy trzymali w tych celach węgiel i drewno. Wiem, bo sam nosiłem opał do jednego z mieszkań. Inicjatorem i pomysłodawcą, aby w tym właśnie budynku powstało przedszkole był dyr. Kasala i p. G. od przedwojny pracownik Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego. Pozdrawiam JAB

Dodaj ogłoszenie