- Decyzja NFZ na pewno nie skróci kolejek w przychodniach i szpitalach. Sytuacja pacjentów będzie bardzo podobna do tegorocznej, tylko w niektórych obszarach mogą nastąpić jakieś dodatkowe zakupy usług przez NFZ, ale nie na dużą skalę - mówi Anna Hulska, kierownik delegatury NFZ w Tarnowie.
Większość miejskich publicznych placówek jest zadowolona z takiej decyzji. - Będzie spokój, i to raczej powszechna opinia. Konkursy ogłaszane przez NFZ zawsze oznaczają wielkie zawirowania, niepewność i walkę o pieniądze. Zwłaszcza że na tarnowskim rynku medycznym jest duża konkurencja. My cieszymy się z takiej decyzji, bo oznacza ona, że wiemy już ,ile świadczeń wykonamy w przyszłym roku i za jaką cenę - mówi prezes jednej z tarnowskich przychodni.
Mniej powodów do zadowolenia, w związku z decyzją Ministerstwa Zdrowia, mają prywatne podmioty lecznicze, zwłaszcza te, które miały rozpocząć działalność w przyszłym roku. W Tarnowie jest co najmniej pięć takich placówek.
- To nie jest sprawiedliwe. Brak konkursów NFZ oznacza, że będziemy stratni. W sprzęt zainwestowaliśmy kilka milionów. Dla nas miało to istotne znaczenie, z punktu widzenia przewagi nad publicznymi placówkami, które sprzętowo są zazwyczaj gorzej wyposażone. Brak kontraktu oznacza, że będziemy mogli wykonywać tylko prywatne usługi medyczne, podczas gdy największe pieniądze płaci NFZ - podkreśla właściciel przychodni medycznej, która zaczyna funkcjonować w centrum miasta.
Decyzja NFZ może mieć zasadnicze znaczenie dla powstającego w Tarnowie Centrum Diagnostyki Kardiologicznej, które kilka miesięcy temu określono mianem "trzeciego szpitala". Zakres usług medycznych, które planuje uruchomić centrum, miałby być realnym zagrożeniem dla dwóch szpitali : miejskiego im. E. Szczeklika oraz wojewódzkiego im. św. Łukasza.
Przedstawiciele inwestora oficjalnie zapewniają, że o kontrakt z NFZ nie będą zabiegać, a leczenie w ich placówce będzie mieć charakter prywatny. Rodzaj wykonywanych w powstającym centrum świadczeń wskazuje jednak, że Fundusz musiałby i tak za nie zapłacić. To tzw. świadczenia ratujące życie. Teraz wykonują je tylko dwa szpitale w mieście.
Decyzja Ministerstwa Zdrowia oznacza więc, że przynajmniej w przyszłym roku tarnowskie publiczne szpitale nie muszą obawiać się konkurencji. O kontrakt z NFZ Centrum Diagnostyki Kardiologicznej będzie mogło najprawdopodobniej starać się dopiero na 2016 rok. Nie udało nam się w tej sprawie uzyskać komentarza właścicieli nowej placówki.
- Decyzja ministerstwa wykluczy z walki o świadczenia prywatne podmioty. Jest bezpieczna dla publicznych lecznic. Pacjent nie ma tutaj większego znaczenia. I bynajmniej nie robi się tego w trosce o niego. Można powiedzieć, że to nieco "sprawiedliwszy" sposób podziału pieniędzy między prywatnymi i publicznymi placówkami. Te drugie na konkursach zawsze tracą, ponieważ muszą oprócz wysokopłatnych świadczeń wykonywać także te podstawowe. Widać to w całym regionie.
Szkoda, że tak naprawdę znowu pacjent jest na szarym końcu - mówi Teresa Kopczyńska, była dyrektor Szpitala Powiatowego w Dąbrowie Tarnowskiej.
WEŹ UDZIAŁ W QUIZIE "CZY JESTEŚ PRAWDZIWYM KRAKUSEM?"
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+
Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!