W sejmiku małopolskim będzie po staremu

Piotr Odorczuk
Jeszcze wczoraj rano wydawało się, że przewrót w sejmiku województwa to kwestia czasu, a koalicja rządząca (PO - PSL - Wspólnota Małopolska) może się rozpaść. Jednak już po południu liderzy partii studzili nastroje.

Podczas przedwczorajszej sesji sejmiku, późnym wieczorem radna PO Teresa Starmach wygłosiła oświadczenie, że marszałek Nawara i jego Wspólnota Małopolska zerwali koalicję z PO i PSL. Chodziło jej o wstrzymanie się od głosowania przez Wspólnotę podczas wyboru przewodniczącego sejmiku. Radni z PO i PSL zaledwie jednym głosem, przy dużej dozie szczęścia i wsparciu lewicy, przeforsowali kandydaturę radnej z PSL Urszuli Nowogórskiej.

Radni PO i PSL nie kryli rozczarowania postawą Wspólnoty Małopolskiej, a sytuacja między koalicjantami była napięta. Wczoraj, gdy emocje już opadły, ton rozmów był już inny. - Obecnie nie widzę potrzeby podejmowania żadnych działań. Oświadczenie było indywidualnym wystąpieniem jednej z radnych i nie jest to oficjalne stanowisko zarządu PO - komentuje sprawę poseł Ireneusz Raś, szef małopolskiego zarządu PO. Dodaje, że Platforma nadal będzie współpracowała z marszałkiem Nawarą i Wspólnotą. - Ta współpraca jest i będzie kontynuowana.

W podobnym tonie wyraża się Marek Nawara, lider WM. - Nie zerwaliśmy umowy koalicyjnej. Głosowanie nad wyborem przewodniczącego sejmiku było tajne i klub Wspólnoty nie wypowiedział się przeciw kandydaturze radnej PSL - mówi Nawara. Marszałek nie kryje jednak, że "konieczne są rozmowy, by wyjaśnić watpliwości związane z wystąpieniem radnej Starmach".

Teoretycznie, gdyby doszło do zerwania umowy koalicyjnej, radni PO mogliby starać się odwołać ze stanowiska marszałka Nawarę. Potrzebowaliby do tego 24 głosów w 39-osobowym sejmiku. Wraz z ludowcami i lewicą mogliby liczyć na zaledwie 20 głosów. Przeciwko Nawarze musiałby głosować też opozycyjny klub PiS. Na to się jednak nie zanosi.

- Na tym etapie nie przewidujemy żadnej reakcji. To kłótnie wewnątrz koalicji - mówi Witold Kozłowski, szef klubu PiS, który dodał, że nie widzi sensu ingerowania w skład zarządu pod sam koniec kadencji.
Gdyby jednak PO starała się odwołać Nawarę, sama procedura zajęłaby dwa miesiące, a wynik głosowania byłby niepewny. Marszałek mógłby uprzedzić PO i porozumieć się z PiS, ale pozostałby problem zbyt małej liczby głosów.

Sytuacja w sejmiku jest zatem patowa i wygląda na to, że do końca kadencji, czyli do listopada, nic się zmieni. Jedynie dyskusje między radnymi będą, być może, miały bardziej kąśliwy charakter.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie