Wisła Kraków. Maciej Sadlok: Cieszę się, że mogę być częścią tak wielkiego klubu

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
wisla.krakow.pl
- Chyba każdy, kto interesuje się Wisłą, wie, że drużyna potrzebowała przebudowy. Skoro teraz przychodzą zawodnicy z różnych zakątków świata, to przede wszystkim po to, żeby dodać zespołowi jakości. Głęboko w to wierzę, że dzięki tym piłkarzom nasz poziom się podniesie - mówi obrońca Wisły Maciej Sadlok.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

- Przerwa między sezonami była w tym roku wyjątkowo krótka. W sobotę meczem Pucharu Polski z KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski zaczynacie nowe rozgrywki. Pewnie z nadziejami, żeby kolejny sezon był dużo lepszy od poprzedniego.
- Wszyscy sobie tego życzymy, wszyscy mamy takie nadzieje. Oczywiście trzeba trochę poczekać, jak to będzie wyglądało w lidze, bo mamy teraz drużynę w przebudowie, ale mocno wierzę, że będzie dużo lepiej niż w poprzednim sezonie. Nie chciałbym może składać w tym momencie wielkich deklaracji, bo nie wiem nawet, jak ostatecznie będzie wyglądał zespół. Jednego jestem jednak pewien - Wisłę Kraków stać na znacznie lepszy sezon niż ten miniony. Gdybym dzisiaj miał przewidywać, to widziałbym nas w górnej części tabeli. Myślę, że to jak najbardziej realny cel.

- Wspomniał pan o przebudowie i trudno nie dojść do wniosku, że po tym, jak Paweł Brożek zakończył karierę, to symbolicznie skończyła się w Wiśle pewna epoka. Pan i Michał Buchalik jesteście teraz po Rafale Boguskim najdłużej grającym zawodnikiem „Białej Gwiazdy” bez przerwy. Trzeba będzie wziąć większą odpowiedzialność na swoje barki?
- Przede wszystkim zakończenie kariery przez Pawła to naprawdę duże wydarzenie w historii Wisły. Paweł już grać nie będzie, ale na zawsze pozostanie częścią tego klubu, jego wielką legendą. Odszedł z drużyny i teraz inni muszą wziąć sprawy w swoje ręce. Zaczyna się nowa era i rzeczywiście jest tak, że jako jeden z bardziej doświadczonych zawodników, czuję odpowiedzialność za drużynę.

- Trafił pan do Wisły w 2014 roku krótko po erze jej wielkich sukcesów i przez ostatnie sześć lat więcej było walki o przetrwanie niż radosnych chwil. Pewnie chciałby pan wreszcie coś z „Białą Gwiazdą” wygrać...
- Nawet niedawno o tym trochę myślałem. Pewnie, że chciałbym z Wisłą zdobyć jakieś trofeum i dopóki będę w niej grał, to będę też mocno wierzył, że to się uda. Na pewne rzeczy nie miałem wpływu, np. na to, że przyszło mi grać w takim okresie, w którym Wisła miała i wciąż ma swoje problemy. Nie zmienia to faktu, że jestem po prostu dumny, że mogę grać dla „Białej Gwiazdy” i że mogę być częścią tak wielkiego klubu. Cieszę się też, że mogłem pomóc swoją grą wychodzić Wiśle z tarapatów.

- Wspomniał pan o przebudowie drużyny. Przyszło w letnim oknie transferowym do Wisły już kilku piłkarzy. Pan też ocenia te ruchy w taki sposób, jak kibice, że pozwolą one wam grać o coś więcej niż tylko utrzymanie w ekstraklasie?
- Chyba każdy, kto interesuje się Wisłą, wie, że drużyna potrzebowała przebudowy. Skoro teraz przychodzą zawodnicy z różnych zakątków świata, to przede wszystkim po to, żeby dodać zespołowi jakości. Głęboko w to wierzę, że dzięki tym piłkarzom nasz poziom się podniesie. Mam też nadzieję, że to nie będzie tak, że oni będą potrzebowali dużo czasu, żeby się z nami zgrać, tylko wejdą z marszu do zespołu i pokażą co potrafią.

- Dobrze, żeby tak było, bo terminarz was nie rozpieszcza. Trzy pierwsze mecze gracie z drużynami z górnej ósemki tabeli poprzedniego sezonu.
- Na własnej skórze przekonaliśmy się w poprzednim sezonie, jakie to jest uczucie wpaść w spiralę porażek. Dostaliśmy wtedy dobrą szkołę. Dlatego teraz trzeba zrobić wszystko, żeby do takich sytuacji już nie dochodziło. Nie ma co patrzeć na terminarz, tylko trzeba punktować od pierwszych meczów. To nie muszą być oczywiście same wygrane, ale systematycznie trzeba powiększać dorobek.

- Jak wygląda sytuacja z przygotowaniami, bo przerwę między sezonami macie w tym roku wyjątkowo krótką?
- Ja osobiście czuję się coraz lepiej. Może nie mieliśmy przesadnie dużo czasu na przygotowania, ale trochę go jednak było. Trenerzy poukładali te przygotowania naprawdę z głową. Obciążenia tak zostały dobrane, żebyśmy już w pierwszym meczu czuli się komfortowo. A zadania łatwego szkoleniowcy nie mają, bo ten rok jest bardzo specyficzny i tak naprawdę przechodzimy już trzeci okres przygotowawczy.

- A ma pan obawy o to, czy ten sezon w ogóle uda się normalnie rozegrać, skoro z kolejnych klubów docierają sygnały o zarażonych koronawirusem?

- Oczywiście, że mam obawy, chyba tak, jak wszyscy. Tak naprawdę nie wiemy, jak to będzie wyglądało i czy jeśli będzie przypadek zakażonego zawodnika, to zostanie odizolowany, a reszta po przejściu badań będzie mogła normalnie grać i trenować. W Wiśle na szczęście na razie nie ma takich problemów i oby tak już zostało.

Kibice muszą sięgnąć do kieszeni

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie