Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Wraca sprawa tajemniczej śmierci Urszuli Olszowskiej. Młoda fotoreporterka nie zginęła przypadkiem?

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Kadr z odcinka "Wakacyjnych zbrodni"
Kadr z odcinka "Wakacyjnych zbrodni" Materiały prasowe
Wraca sprawa tajemniczej śmierci Urszuli Olszowskiej, młodej fotoreporterki "Gazety Krakowskiej", która zginęła w Tatrach w 2010 roku. Dziennikarze Crime+Investigation Polsat poświęcili tej historii jeden z odcinków "Wakacyjnych zbrodni", który zostanie wyemitowany początkiem października. Gdy we współpracy z Onetem ujawniliśmy nowe fakty w tej sprawie, śmiercią dziewczyny zainteresowała się Prokuratura Krajowa. Możliwe, że Ula nie zginęła w górach przypadkiem.

Sprawę zaginięcia i śmierci Uli Olszowskiej opisaliśmy w marcu 2020 roku w reportażu, który powstał przy współpracy z portalem Onet. Dziesięć lat od tamtych wydarzeń dotarliśmy do osób i informacji, które rzucają nowe światło na zagadkową śmierć młodej fotoreporterki "Gazety Krakowskiej".

Opisaliśmy, że wśród porozrzucanych rzeczy Uli znaleziono m.in. niebieską czapkę i górski kij, które nie należały do dziewczyny. Śledczy nigdy nie poszli tym tropem. Co więcej, obrażenia Uli były nietypowe. Zdaniem lekarzy, którzy prosili o anonimowość, takie urazy mogły powstać w wyniku ciągnięcia zwłok.

Teraz do tajemniczej śmierci dziewczyny wrócili dziennikarze telewizji Crime+Investigation Polsat, którzy sprawie Uli Olszowskiej poświęcili jeden z odcinków "Wakacyjnych zbrodni". Zostanie wyemitowany 4 października o godz. 22.

Przypomnijmy, że gdy opisaliśmy nowe fakty w sprawie śmierci młodej fotoreporterki, sprawą zainteresowała się Prokuratura Krajowa.

- Akta sprawy wpłynęły do Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie, gdzie zostaną poddane analizie - mówiła nam we wrześniu 2020 roku prokurator Ewa Bialik.

- Dopiero po jej zakończeniu będą mogły zostać podjęte dalsze decyzje co do biegu tego postępowania - dodawała. Od tamtej pory Prokuratura Krajowa nie podała żadnych nowych wiadomości, które mogłyby być kluczowe dla wyjaśnienia przyczyn zagadkowej śmierci Urszuli Olszowskiej.

W górskich butach na Rynek Główny

Dziewczyna wyszła z domu 28 lipca 2010 r.

- Wyglądałem za nią przez okno, od tyłu domu. Zobaczyłem jeszcze, jak znika mi z oczu. Ubrana była w kurtkę, miała górskie buty i plecak - mówił nam Adam Olszowski, ojciec Uli.

Zaniepokojony jej zachowaniem, zadzwonił do córki. Dziewczyna nie odebrała, jednak po kilku minutach oddzwoniła. Poinformowała, że idzie na Rynek Główny spotkać się ze znajomym. Dodała, że wróci w godzinach popołudniowych. Ojciec po godzinie 13 raz jeszcze próbował porozmawiać z Ulą. Bezskutecznie. Jej telefon był wyłączony.

Tymczasem o godzinie 10.40 dziewczyna wsiadła do autobusu linii Szwagropol. Miała kupiony bilet do Bukowiny Tatrzańskiej. Nigdy jednak tam nie dotarła. Wysiadła ok. godziny 14 w Poroninie. Dlaczego zmieniła decyzję o kierunku podróży? Tego nie wiadomo.

- Powiedziała mi co innego, a zrobiła co innego - skwitował Olszowski.

Ciało dziewczyny w potoku Roztoka

15 września ratownicy TOPR znaleźli ciało dziewczyny w potoku Roztoka, niedaleko wodospadu Siklawa. Sprawa trafiła najpierw do Prokuratury Rejonowej w Zakopanem, a potem do Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu.

Ostatecznie pod koniec grudnia 2011 r. prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci Uli Olszowskiej. Zdaniem śledczych najbardziej prawdopodobna jest wersja, że dziewczyna zboczyła ze szlaku i podeszła nad brzeg potoku Roztoka. Tam miała się poślizgnąć lub stracić przytomność i wpaść do wody.

Sprawę zaginięcia młodej fotoreporterki opisaliśmy w reportażu, który powstał przy współpracy z "Onetem". Dziesięć lat od tamtych wydarzeń dotarliśmy do osób i informacji, które rzucają nowe światło na sprawę.

Tajemniczy świadek przypadkiem zdradził szczegóły, które mogła znać tylko osoba wiedząca, co działo się z Ulą Olszowską w ostatnich chwilach jej życia. Dodatkowo wśród porozrzucanych rzeczy Uli znaleziono kilka przedmiotów, m.in. niebieską czapkę i górski kij, które nie należały do dziewczyny. Śledczy nigdy nie poszli tym tropem.

Dodatkowo obrażenia Uli były nietypowe. Zdaniem lekarzy, którzy prosili nas o anonimowość, urazy mogły powstać w wyniku ciągnięcia zwłok.

Ula uwielbiała górskie wycieczki

Góry były ulubionym miejscem spędzania wolnego czasu przez Ulę. Miała duże doświadczenie w trekkingach. Tydzień przed zaginięciem była na rodzinnej wyprawie na Babią Górę.

Adam Olszowski, znając zamiłowania córki, zaczął jej szukać w górach. Jeździł w Bieszczady, Beskidy, Tatry. Rozwieszał zdjęcia i wypytywał napotkane osoby.

Ula Olszowska zginęła najprawdopodobniej 29 lipca 2010 roku. Od tego dnia przestała m.in. korzystać ze swojego konta bankowego. Wskazywać też mogą na to wyniki sekcji zwłok.

Plecak Uli Olszowskiej znaleziono przy wodospadzie Siklawa. Jej ciało znajdowało się 150 metrów poniżej, w potoku Roztoka. Było niemal całkowicie rozebrane. Dziewczyna miała rozpięte spodnie i spuszczone poniżej kolan.

Peleryna z wywiniętymi rękawami została znaleziona 100 metrów od wodospadu. Oglądaliśmy zdjęcia, które zrobił ojciec Uli. Peleryna była potargana. Wyglądała, jakby została z niej zerwana.

Specjaliści z Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie nie wykluczyli, że przyczyną zgonu mogło być utopienie lub uduszenie.

Kiedy informacja o znalezieniu ciała Uli trafiła do mediów, policja odebrała telefon od mężczyzny. Odmówił on podania jakichkolwiek danych, umożliwiających ustalenie jego tożsamości.

Chciał podzielić się informacją, że pod koniec lipca 2010 roku przebywał w Tatrach w okolicy Siklawy i słyszał "podniesione głosy, w tym głos kobiety". Dodatkowo miał widzieć w tamtym rejonie na szlaku samotną młodą kobietę, a także idącego za nią mężczyznę w towarzystwie małej dziewczynki.

Dorosły miał mieć zabandażowaną rękę i zachowywać się dziwnie. Wedle relacji dzwoniącego, tajemniczy mężczyzna miał polecić dziecku samodzielne udanie się do schroniska, a sam poszedł w kierunku kobiety.

Anonimowy mężczyzna łącznie zadzwonił do prowadzących śledztwo policjantów trzykrotnie. Wersji, którą przedstawił, nigdy nie potwierdzono. Jednak przypadkiem mężczyzna zdradził szczegóły, które mógł znać tylko ktoś, kto widział Ulę Olszowską w ostatnich chwilach jej życia.

Śledczy ustalili, że mężczyzna dzwonił z numeru na kartę. Jednak nie zgłosił operatorowi swoich danych personalnych. Prokuratura uznała, że nie jest w stanie go przesłuchać. Z naszych ustaleń wynika, że dzwoniący mężczyzna nie pochodził z Podhala.

Urszula Olszowska została pochowana na jednym z krakowskich cmentarzy w rodzinnym grobowcu. Wraz z nią spoczęły jej marzenia i plany na przyszłość. Tajemnica jej śmierci, pomimo upływu czasu, wciąż czeka na rozwiązanie.

od 7 lat
Wideo

Konto Amazon zagrożone? Pismak przeciwko oszustom

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska